IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Prośba Ichizu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Monster

Badacz


avatar
Liczba postów : 143

PisanieTemat: Prośba Ichizu   Sro 23 Gru 2015, 13:47

Prowadzący: Monster.
Czas na odpis: 72h od pojawienia się postu MG (bądź Ichizu).
Uczestnicy: Yunosuke, Xarent, Azure + NPC Ichizu.
Kolejka: Czekacie na post Ichizu, a po tym piszecie w dowolnej kolejności. Następnie trzymacie się tej kolejności, chyba że zadecyduję inaczej. Osoba, którą przytuliła Ichizu jest jednym z was.
Najważniejsze: w pierwszym poście macie zaznaczyć, co wasza postać przy sobie posiada. Nożyki, zapalniczki, gumy do żucia, itd. Proszę także o uzupełnienie w profilu linku do karty postaci (tak jak jest napisane pod ramką w edycji profilu), jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichizu

Nowy przybysz


avatar
Liczba postów : 8

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sro 23 Gru 2015, 13:51

Dziewczynka biegała do pobliskich drzew, słupów i budynków, rozwieszając na wszystkim kartki. Choć słowo "rozwieszała" jest zbyt mocne w tym momencie. Po prostu przykładała je do powierzchni, a te się z nią scalały. Była bardzo smutna, może nieco zaniepokojona. Można było bardzo łatwo się zorientować, że szuka kota - choć nie do końca jest wiadome, jakiego. Ona po prostu szukała igły w stogu siana, jak mogłoby się wydawać!
Momentami podchodziła do ludzi, prosząc ich o pomoc. Jednak nikt nie potrafił jej udzielić odpowiedzi w Insomnium. Ulice powoli coraz bardziej pustoszały, a po jej policzkach zaczynały spływać łzy. Było jej przykro, chciała, aby ktoś jej w końcu pomógł.
Nagle zauważyła jedną osobę. Nie znała jej, ale podbiegła do niej, zagradzając jej drogę i przytulając się już po chwili.
- Proszę, proszę, proszę! Pomóż mi znaleźć kotka! Robi się ciemno, a on jest sam i zgubiony! Boję się ciemności, nie chcę sama go szukać! Nie chcę wracać do domu, chcę go znaleźć! Proszę, proszę, proszę... - zaczęła wołać, nie mając zamiaru odpuścić. Chciała, aby ta osoba jej pomogła... Tak bardzo jej na tym zależało!
Była niziutka ze ściętymi do połowy karku włosami. Duże oczy błyszczały od łez, a sama już musiała pociągać noskiem. Ubrana była w bufiastą sukienkę ozdobioną w taki sposób, że przypominała te z epoki wiktoriańskiej. Gdyby ktoś zobaczył ją w świecie ludzi, z pewnością uznałby za należącą do jakiejś subkultury - ale czy ta panienka w ogóle wiedziała, co to oznaczało? Była małą dziewczynką - w jednym, jak i w drugim świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yunosuke

Kreator


avatar
Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sro 23 Gru 2015, 14:18

Zajmował się własnymi sprawami, czyli byciem totalnie niepotrzebną jednostką, kiedy w oko wpadła mu pewna scena. Siedział na ławce, obserwując jak coś na wzór wróbla skacze wokół kruka z trzema parami oczu. Ładne miał te ślepia, wyglądały trochę jak rubiny. A gdyby tak mu je wyłupać i sprzedać? Jednakże kilka rubinów raczej nie wyciągnęłoby go z marginesu społecznego na dobre. Poza tym to za dużo roboty, aż tak mu nie zależało. Teraz przynajmniej miał spokój, mógł tak sobie siedzieć i udawać, że ma jakikolwiek cel w życiu. Mógł też bezkarnie lustrować wzrokiem przeuroczą dziewczynkę, która najwyraźniej czegoś szukała. Zagadałby do niej, ale w tym momencie jego mózg miał zator. Miał zadatki na pedofila, nienawidząc przy tym dzieci i ich impulsywności. Także tego... Postanowił po prostu zmyć się zanim młoda zauważy, że się na nią gapi i postanowi scalić kartkę z jego czołem. Wstając obadał pasek, upewniając się, że krótki sztylet ciągle przy nim jest. Przymknął oczy, umieścił dłonie w kieszeniach spodni i ruszył w swoją stronę, gdy nagle na coś wpadł. Tym czymś okazała się być nieletnia ślicznotka. Damn, za późno. Nawet nie zdążył ogarnąć momentu, w którym ze łzami przylgnęła do jego sylwetki. Nerwowo ruszył ogonem. Chciał ją olać, ale drobne ręce i słodki głosik znacznie mu to utrudniały. Przez chwilę kalkulował w głowie co ma do stracenia i doszedł do wniosku, że nie da się czegoś stracić, jeśli nic się nie ma. Westchnął i złapał dziewczynę za ramiona, odsuwając ją od siebie, po czym przyklęknął, aby nie musiała tak zadzierać głowy.
- Nie płacz. - rzucił spokojnie, puszczając jej ramiona. - Jak wyglądał twój kotek? Pamiętasz może gdzie go ostatnio widziałaś? A może wrócił do domu?
A może jest jakaś nagroda za znalezienie go? Ej, trzeba sobie radzić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xarent

Dusza astralna


avatar
Liczba postów : 222

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sro 23 Gru 2015, 14:40

Jakiś kawałek dalej, z parasolem opartym o ramię, Xarent postanowił rozglądać się za jakąś robotą. Niedawno go wyrzucili z ostatniej, bo zasnął przy spalającym się daniu w jakimś barze, więc musi znaleźć coś nowego. Coś, przy czym przypadkowe drzemki nie sprawią, że zostanie wyrzucony na zbity pysk.
I wtem, na jednej ze ścian w jego oczy rzucił się widok, hm, plakatu? Ktoś chyba poszukuje kota, przynajmniej to było widać na kartkach. Zabawne, wyglądało to jakby je rozwieszało dziesięcioletnie dziecko, które skakało od ściany do ściany, i słupa do słupa, zaklejając całą okolicę w papierze.
Uznając że może dzięki temu uda mu się odnaleźć osobę rozklejającą te kartki i może spyta o jakieś szczegóły, postanowił szybkim krokiem podążyć za karteczkową trasą. Byleby tylko Slender nie zaczął gonić bez powodu. No, karteczki, sprawy.
Kilka chwil później czarnowłosy w końcu zdołał zauważyć małą istotkę, dzierżącą kartki jakie rozklejała po okolicy. Najprawdopodobniej - kto inny trzymałby plik papierów bez większego powodu? Rozmawiała już z kimś, ale chyba nie będzie to zbyt niegrzeczne jeśli wtrąci się do rozmowy, prawda?
Ta rudowłosa osoba z oddali wydawała się mu znajoma...
I z bliska się upewnił, że jest znajoma. Jego serce zabiło szybciej, a połowa duszy kazała "jej" uciekać jak najdalej. Wszak to, no. Yunosuke. Ale jej nie rozpoznaje. Nie wie że to ona.
I skoro nie chce jej znać, to czy to dobry powód by starać się na siłę by jednak ją poznał?
Nieważne. Skupmy się na szukaniu kotka. Gdy dotarł do rozmawiającej dwójki, kotołak już zaczął dopytywać się szczegółów.
Zdusił w sobie chęć pogłaskania go, za sam fakt bycia kotem. Kotyyyyy. Takie kochane, takie miłe, takie... Awwww.
Już, nie rozczulaj się tak. Jesteś facetem, i takim masz być. A nie, ehm, tym czymś. Ogarnij się, Nera. Jesteś Xarentem, tak?! No!
- Widziałem ogłoszenia, szukasz kota, prawda? Chętnie pomogę, jeśli tylko chcesz. Jak się wabi? Chciała-khukhu-chciałbym wiedzieć jak się nazywa, by wiedzieć jak go wołać. - Inne pytania zdążył zadać Yuno, więc też trzeba coś dodać od siebie, prawda?
I tak. Usilnie starał się ignorować jego obecność i nie mówić do niego.
Jeszcze by się przypadkiem wygadał, i co wtedy? Kto by uwierzył że jakiś rosły typ to jego siostra?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azure

Kreator


avatar
Liczba postów : 19

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sro 23 Gru 2015, 15:17

Azure błądziła w tą i z powrotem po całym Insomnium. Nuda ją nie chciała opuścić, nawet pogadać z kim nie było. Przez długi czas padał deszcz, dlatego trzymała w ręce różową parasolkę. Dość niebezpieczną, bo na jej końcu był szpikulec. Znacie pewnie te sceny z anime, gdzie dziewczyny spadając ze schodów były przekłówane przez taki parasol, prawda? Błękitnowłosej raczej (raczej!) to nie groziło, była ostrożna. Człapiąc chodnikiem, zauważyła małą dziewczynkę. Kobiecie spodobała się jej sukienka, dlatego w pierwszej chwili nie zwróciła uwagi na zakłopotanie małej. Ludzie, do których podchodziła kiwali tylko głowami na nie i odchodzili. "Pewnie czegoś szuka... To dziecko, więc zapewne chodzi o zwierzaka." Azure z wielkimi oczami patrzyła jak podbiega do jakiegoś czerwonowłosego chłopaka i przytula się. Dziwne uczucie chwyciło serce kobiety. Stała dość blisko, więc mogła dokładnie usłyszeć co kto mówił. Wzruszyła się na słowa dziewczynki. Wewnętrznie wzruszyła, nie potrafiła okazać innego współczucia. Chwilę później do dwójki przyszedł kolejny facet. "Zasypali" dziewczynkę pytaniami. Azure zacisnęła palce na rączce parasolki. Musi się przełamać, musi! Poza snem pewnie by odstawiła jakąś scenkę, że niby ją to obchodzi i takie tam... Negatywna opinia mogłaby zniszczyć jej karierę, a tego nie chciała. Ostatecznie podeszła do całej trójki i uśmiechnęła się smutno do małej, próbując jakoś poprawić jej samopoczucie. Gdyby była na miejscu wilkopodobnego, zamknęłaby dziewczynkę w serdecznym uścisku.
- Nie martw się, mała. Koty takie są, znikają i wracają. Twój kotek na pewno się odnajdzie! - powiedziała, rozumiejąc, że jej słowa mogły zranić to bezbronne dziecko. "Odchodzą i wracają"... Azure rozumiała to zdanie na wiele sposobów, ale pogrążona w smutku dziewczynka nie mogła wiedzieć w jakim sensie niebieskooka je wymówiła. Tak to już jest, masz na myśli jedno, a wychodzi drugie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichizu

Nowy przybysz


avatar
Liczba postów : 8

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sro 23 Gru 2015, 15:25

Do uszu małej dziewczynki prędko dotarły słowa odnośnie uzyskania pomocy. Mimo łez, uśmiechnęła się, kiwając głową prędko i pokazując ogłoszenie.
- Tak wygląda, właśnie tak! - powiedziała, choć na kartce papieru widniały jedynie czarne bohomazy - jakby będące plamą. Ciężko ocenić wygląd zwierzaka, szczególnie w tym świecie, gdzie wszystko się zmieniało.
- Muszę go znaleźć! Nie wrócił do domu. Gdyby wrócił do domu to bym wiedziała, bo by mi powiedział i mnie znalazł! On nie wrócił do domu już bardzo długo... - powiedziała, najwidoczniej smutna. Tęskniła za swoim zwierzakiem.
Przyjrzała się Yunosuke i po chwili wyciągnęła do niego rączkę, drapiąc go za pokrytym sierścią uchem. - Miał takie... I takie też! - powiedział, wskazując drugą dłonią na ogon mężczyzny, przez chwilę jeszcze drapiąc go za narządem słuchu.
Spojrzała po chwili na chłopca i taką ładną panienkę. Podeszła do nich, przytulając każde po kolei, jako przedwczesną podziękę za pomoc.
- On... On się nazywał... Nie wiem. Nie pamiętam! I nie widziałam go... Dawno go nie widziałam. Nie wiem, gdzie on może być! Bo w domu nie był... On często wychodził, bo to nie był mój kotek. Ale lubił mnie i mnie odwiedzał! A teraz nie odwiedza. Też chciałam go odwiedzić, ale nie było go w domku... Lubił chodzić w lesie! Czy... Czy mogła mu się stać krzywda? Nie chcę, żeby ktoś mu coś zrobił! - powiedziała zaniepokojona i przycisnęła do swojej płaskiej piersi plik z kartkami, które cały czas trzymała blisko siebie. Aż zadrżała w obawie o swojego bliskiego przyjaciela. Wpatrywała się swoimi dużymi, różowymi oczyma w każdą osobę, która zaoferowała jej choć minimalną pomoc.
- Pójdziemy do lasu poszukać czy nic mu nie jest? - poprosiła, wyczekując odpowiedzi. Kiedy tylko ją uzyskała, obróciła się, aby poprowadzić wszystkich do ulubionego miejsca swojego przyjaciela. Jednak przystanęła, obracając się na jednej nóżce do nich i szeroko uśmiechnęła - jakby sama myśl, że ktoś chce jej pomóc, już ją ucieszyła.
- Powinniśmy się poznać! Jak się nazywacie? Ja jestem Ichizu! - zawołała do nich, pilnując aby nie zniknęły jej kartki. Miała zamiar je jeszcze rozlepiać w okolicy.
Nie zauważyła nawet, że temperatura otoczenia spadła. Było zupełnie tak, jakby samo Insomnium sugerowało, aby lepiej uciekać od dziewczynki. Jednak to tylko sen, a dziecko potrzebuje w nim pomocy! Dlaczego ktokolwiek miałby zostawić tak uroczą istotkę na lodzie?
Mała spojrzała na ładną panią, zrównując z nią krok.
- Ładna parasolka! W kolorze mojej sukienki! - powiedziała z uśmiechem, jakby całą czwórką właśnie wybierali się na jakiś spacer.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yunosuke

Kreator


avatar
Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sro 23 Gru 2015, 17:24

Niewiele powiedział mu ten przepiękny rysunek. Na inne pytania też raczej nie uzyska odpowiedzi. Zaczynał żałować decyzji o zajęciu się tą sprawą. Jednakże tak prosiła...
Oho, zaczynał robić się tłum. Nie lubił rozmawiać z więcej niż jedną osobą, ale chyba nie miał wyboru. Jak już się w to wpakował to nie będzie się wycofywał. Przecież nie powie jej teraz "sry, jednak mi się nie chce". Mógłby, ale nie powie. Zerknął na nowego przybysza. Było w nim coś takiego, że Yunosuke miał ochotę stwierdzić, iż się znają, choć tak naprawdę widział go pierwszy raz w życiu i dobrze o tym wiedział. Dziwne uczucie. W międzyczasie podeszła też do nich trzecia osoba. Cholera, niewygodne. Chciał się już krzywić, ale właśnie w tym momencie poczuł za uchem dotyk drobnej dłoni. Reakcją na taki czyn było odruchowe mruknięcie, choć w ostatniej chwili wstrzymał się, biorąc pod uwagę wszystkich obecnych, co zaowocowało czymś w rodzaju gardłowego "mrrrhhnkhm". Zacisnął wargi, z trudem powstrzymując się od mruczenia, ale na szczęście w końcu przestała. Przynajmniej dowiedzieli się, że kot miał uszy i ogon. Tak, niewiarygodne.
Słuchając słów dziewczynki nie wiedział, co ma myśleć. Powoli topił mu się mózg. To był jej kot, ale nie jej, był w domu, ale obcym. Jednak na wspomnienie o lesie jedno z kocich uszu strzygło. Mogła mieć rację, co do kwestii krzywdy. Wszystko było możliwe. Szczególnie, że w Insomnium kręciło się od cholery psychopatów. W odpowiedzi na jej pytanie po prostu się podniósł i ruszył w jej ślad, nie oglądając się nawet za pozostałą dwójką. Wtem zatrzymała się jeszcze na chwilę i przedstawiła. On też się zatrzymał, bo wryło go w ziemię. Otworzył szerzej oczy, słysząc znajome imię. Ale to nie była ona. To nie była ta Ichizu, którą pamiętał. Wspomnienie przeszłości wywołało u niego mdłości, więc na chwilę wbił wzrok w ziemię. Poczekał aż reszta się przedstawi i dopiero wtedy sam to zrobił.
- Yu-... Grimalkin. - coś tknęło go, aby nie przedstawiać się prawdziwym imieniem. Może to obecność chłopaka? Za każdym razem, kiedy na niego spoglądał, czuł się jakby coś chwytało go za serce. Starał się to ignorować, choć podświadomie wiedział, że coś tu nie gra. To nieistotne, powinni zająć się sprawą zagubionego zwierzaka.
Zrobiło się zimnej, więc naciągnął brzeg szalika na nos. Coś podpowiadało mu, że nie powinien tu być. Powinien jak najszybciej się zmyć. Nie miał zamiaru słuchać instynktu, choć pewnie nie wyjdzie mu to na dobre. Jak zawsze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xarent

Dusza astralna


avatar
Liczba postów : 222

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sro 23 Gru 2015, 17:45

Jeszcze nim dotarł do tej dwójki, zauważył jak dziewczyna drapie kotołaka za uchem i wskazuje na ogon. Podchodząc bliżej, posłyszał coś o tym że "miał takie" i "takie też". Czyżby porządne wskazówki co do poszukiwań kota o treści "kot ma uszy i ogon, chodzi na czterech łapach i lubi pić mleko"? Niemniej, gdy już dotarł na miejsce, uzyskał zapłatę z góry pod postacią bardzo przyjemnego tula. Przykucnął nawet i najpierw lekko odsunął od siebie osóbkę, by dopiero wtedy ją przytulić z szerokim, pogodnym uśmiechem na twarzy. Potem oczywiście puścił by mogła uściskać także drugą osobę do pomocy, kobietę.
Hmmmhm. Chciałby mieć szansę być kobietą tu. Jakoś tak no, nie miał zbytnio wyboru by być jednak swojej płci. Niemniej, szybko odrzucił te myśli, potrząsając energicznie głową i wracając do słuchania wskazówek.
Czuł jak jego mózg wypływa uszami od wskazówek. Nie wiadomo jak się nazywał, nie widziała go od dawna, nie wie gdzie może być, w domu go nie ma, nie jest jej kotem choć go szuka, nie odwiedza, choć odwiedzał.
"Jest jeszcze mniej ogarnięta z tymi wskazówkami niż ja gdy się ocknę."
Krótka myśl przebiegła jej przez głowę, a parasol powędrował z barku do garści, złożony.
Las. Co mogło się złego stać kotowi w lesie? Nie był tak "doświadczony" w życiu jak niektóre osoby, więc zwyczajnie nie wiedział o tym, że ktoś mógłby zrobić zwierzęciu krzywdę z samej chęci krzywdy.
Dlatego słysząc to pytanie i zaniepokojony ton, sam zaczął podzielać jej nastrój. Zbyt lubi koty by jakiemukolwiek stało się coś złego. Bez większego namysłu więc na propozycję pójścia do lasu i sprawdzenia, czy nic mu się nie stało ruszył z entuzjastycznym "tak" i kiwnięciem głową.
I tu nastąpił problem. Jego mózg praktycznie się wyłączył, więc szedł do przodu, aż uderzył całym swoim ciałem w stojącego w bezruchu Yunosuke. Ten gest jakoś wybudził go ze stanu "wyłączenia" i sprawił, że potrząsną głową, rozglądając się wokół skonfundowany.
- Ehm, co, jak? A, przedstawiamy się? ja jestem Xarent, miło poznać. - Rzucił prędko, przesuwając dłonią po twarzy w próbie przecknięcia się. Zadrżał lekko, ściągając ciuchy mocniej na sobie i chowając dłonie w rękawach bluzy (jedna wystawała tyle co by trzymać parasol). Cóż, powiew chłodu.
Starał się usilnie uniknąć kontaktu wzrokowego z rudowłosym "Grimalkinem". Pft, Yunosuke. Stąd też ruszył za prowadzącą parą, próbując ponownie ogarnąć rzeczywistość.
I nie wpaść na nikogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azure

Kreator


avatar
Liczba postów : 19

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sob 26 Gru 2015, 10:00

Spojrzała na kartkę. Może i były na niej bazgroły, ale przynajmniej wiadomo było, że kot jest czarny. Wysłuchawszy kolejnych zdań dziewczynki, Azure westchnęła. Kot zaginął dawno temu, a ona dopiero teraz się obudziła? Zaraz jednak wnerwienie ustąpiło cichemu chichotowi na widok głaskanego kotołaka. Spojrzała na podchodzącą dziewczynkę, która ją... Przytuliła. Błękitnowłosa uśmiechnęła się pod nosem. Mała znów zaczęła swój słowotok. Historia przez nią opowiedziana była taka... Typowa. Ale cóż, wzieła się do pomocy to niech tej pomocy udzieli. Co do prośby o pójście do lasu... Nie była tego pewna, ale przynajmniej była ich czwórka, nie powinni się zgubić. A jak wszyscy już się przedstawili, to i na nią przyszła pora.
- Azure - powiedziała. Nagle zrobiło się zimno, ale nie wywarło to na dziewczynie większego wrażenia. Uśmiechnęła się po raz kolejny do dziewczynki. Niesamowite, przy tym dziecku była taka... Miła.
- Dziękuje, twoja sukienka też jest bardzo ładna - nie słuchała tamtych dwóch chłopaków, ignorowała ich.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichizu

Nowy przybysz


avatar
Liczba postów : 8

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sob 26 Gru 2015, 10:40

Z szerokim uśmiechem zauważyła, że podrapany za uchem kotołak, zaczął mruczeć. Zachwyciło ją to, co też ukazała szerokim uśmiechem. Był taki uroczy! I to było pewne, że jeszcze go trochę podręczy taką pieszczotą w postaci niewinnego drapania za słuchem. No bo kto by nie skorzystał z takiej okazji?! Tym bardziej, że kotki tak słodko mruczą... I aż posmutniała, bo przypomniała sobie, jak ten jej zaginiony przyjaciel uroczo mruczał. No tak, utrata bliskiego stworzenia zawsze boli, a w szczególności odczuwają to małe dzieci. Jak im wytłumaczyć to, że ktoś raz jest, a po chwili już go nie ma? Nie można, nie da się... Ech, jest to trochę uciążliwe, fakt.
- Miło mi was wszystkich poznać! I dziękuję, że mi pomożecie! Oby się znalazł i nic mu nie dolegało! - powiedziała, prowadząc ich radośnie do lasu.
- Naprawdę pani się podoba moja sukienka? Yay! Dziękuję! Komuś się podoba! - zawołała uszczęśliwiona.
Szli i szli, a ich oczom ukazywały się widoki niczym z Alicji w Krainie Czarów czy uniwersum Avatara. Ogromna roślinność wpadająca w różne odcienie zieleni, brązu, a momentami nawet i różu czy błękitu. Mezozoik? Całkiem możliwe, patrząc chociażby po ogromnych paprociach, wyrastających nad ich głowami. Niektóre z roślin wydawały się żyć własnym życiem, na co Ichizu nie zwracała uwagi. Co jakiś czas przystawała, aby się rozejrzeć.
Jednak jeden moment mógł zaważyć na chęci udziału w tej misji każdego - bowiem dziewczynka stanęła, odwróciła się na lewo, na prawo, a po chwili nawet spojrzała na trzy osoby, które postanowiły z nią wyruszyć.
- Ktoś wie, gdzie powinniśmy pójść? - zapytała, jak gdyby nigdy nic. Nawet znalazła się przy Yunosuke, starając się złapać i pogłaskać jego ogon, który przywoływał miłe wspomnienia związane z jej własnym kotkiem. Tęskniła za nim. Nic dziwnego, że nawet się przytuliła do mężczyzny i spojrzała po tym na osoby z parasolami.
- Hmmm...Jesteś jak mój kotek... Zawsze lubiłam się do niego przytulać... - powiedziała, zerkając na niego z uśmiechem. Po tym musiała się bardzo dobrze zastanowić.
- Panie Xarencie! Może widzi pan coś, co jest na drzewach? Bo pan jest taki wysoki! Na pewno pan widzi, co jest ponad nami! - powiedziała, chociaż w rzeczywistości to między jej towarzyszami nie było zbyt sporej różnicy wzrostu. Największa chyba między Azure, a Xarentem... Ale nie jej wina, że nie potrafiła tego zauważyć. Wszyscy byli dla niej tacy wysocy!
Spojrzała proszącym wzrokiem na Yunosuke.
- Weźmiesz mnie na barana? Na pewno jak będę wyżej to będę w stanie coś więcej zauważyć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monster

Badacz


avatar
Liczba postów : 143

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sob 26 Gru 2015, 10:46

Stan całej czwórki:
Ichizu zabrała was do lasu - już czujecie niepokój, jednak ten może narosnąć, kiedy spróbujecie wrócić do wcześniejszej lokacji. Sami możecie jedynie krążyć. Nie znajdziecie żadnego nowego miejsca, jeżeli nie będziecie blisko Ichizu. Nawet gorzej, bo jeśli spróbujecie się od niej oddalić, teoretycznie roślinność zacznie znikać - choć jej część będzie próbowała was zatrzymać - ale ostatecznie znajdziecie się w białej, bezmiernej pustce.
Niektóre liście paproci kładą się na ziemi, w niektórych drzewach są wystarczające dziury aby coś ukryć.
Rozglądajcie się uważnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yunosuke

Kreator


avatar
Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sob 26 Gru 2015, 20:26

Łup.
Posłał Xarentowi piorunujące spojrzenie. Takie, którym na pewno nigdy nie potraktowałby swojej siostry. Jednakże to tyle, nie miał w planach tego drążyć.
Idąc przez las coraz bardziej żałował swojej decyzji i przeklinał to, że nie słucha samego siebie. Czasami umysł podpowiada mu, aby spierdalać jak najdalej się da, ale nieee, po co... No właśnie. Chociażby po to, aby nie wpaść w pułapkę jakiejś smarkuli. Jednak nie wiedział o tym. Jeszcze. Na razie mógł sobie spokojnie stawiać kroki, bacznie obserwując zmieniające się otoczenie. Czuł, że coś tu nie gra, a brnął dalej i... ah, w nieskończoność można by było opowiadać o tym jak bardzo wielki talent do wpadania w kłopoty ma.
W dodatku mała wywłoka się do niego przykleiła. Była urocza, ale to jednak dziecko, a dzieci są obleśne. Ich zachowanie, ich hałaśliwość i impulsywność, ich głupota... No, znalazł się mądry. A jednak zachowywał się jakby wcale mu nie przeszkadzała. Odsunął się tylko lekko, kiedy dorwała mu się do ogona. Każdy niepożądany dotyk na nim był nieprzyjemny i wolał sobie tego oszczędzić. W dodatku wiecznie bał się utracenia kolczyków z jego końcówki, bo w pewien sposób były dla niego ważne.
Przyglądał się całej scence z małą Ichizu w roli głównej. Nie odzywał się, bo nie musiał. Zresztą, sam nie miał pojęcia gdzie są i dokąd mogliby iść. Beznadziejna sytuacja. Spojrzał na Xarenta, który właściwie nie różnił się od niego wzrostem, a jednak uznany został za najwyższego. Obserwował reakcje innych bez słowa, biorąc dziewczynkę na ręce. Niby nie chciał, ale tutaj miał więcej siły i mógł sobie na to pozwolić. Usadowił ją na swoich ramionach i rozejrzał się. Wtedy też postanowił coś sprawdzić. Podszedł do liścia jednej z wielkich paproci. Akurat ten spoczywał sobie na leśnej ziemi. Nacisnął go stopą. Był na tyle mocny, że nie uginał się znacznie pod ich ciężarem. Ostrożnie wszedł na liść, zaciskając nieco palce na nogach dziewczynki.
- A może tak? - wskazał skinieniem głowy na resztę liści. Można by było wejść po nich nawet wyżej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xarent

Dusza astralna


avatar
Liczba postów : 222

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Nie 27 Gru 2015, 00:10

Piorunujące spojrzenie Yuno wasn't very effective! W istocie, Xarent nim wrócił do świata przytomnych zdołał uniknąć spojrzeniem wszelakich błyskawic i innych form energii elektrycznych miotanych spomiędzy gałek ocznych. Yay dla niego! Na jego twarzy pojawił się entuzjastyczny uśmiech, a cała twarz wyrażała swoją mimiką "damy radę!"
No, tak długo aż nie zauważył znów Yuno. Wtedy uśmiech trochę mu zrzedł, ale starał się nie myśleć o tym. O nim. O nich. Kontynuował więc marsz, przyglądając się zmieniającemu otoczeniu. Ulica powoli zaczęła przechodzić w coś, co z pewnością można by było nazwać dżunglą. A przynajmniej tak by ją nazwał Xarent - bo nigdy w żadnej nie był i wygląd pasował do opisu.
"Za co."
Ta jedna, krótka myśl mogła idealnie opisać całą sytuację. Wszyscy weszli za kilkuletnią dziewczynką do środka monstrualnego lasu, nie pytając o nic ani nie kwestionując niczego i BUM, nagle ta się pyta, dokąd iść. Genialnie!
Ale spokojnie, darujmy sobie sarkazm, w którym zresztą Xar nie jest zbyt dobry.
- Jeśli mamy znaleźć twojego kotka w lesie, wypadałoby zacząć go nawoływać. Kici kici kici! - Tak, to jedyne co w tej chwili mu przyszło do głowy, nie miał pomysłu co do kierunku, ale tyle wiedział. Jeśli jakikolwiek kot miał do nich dotrzeć, to jedyną opcją było zacząć "kiciać", co zresztą Xar rozpoczął dość nieprzerwanie.
Przy pytaniu skierowanym do niego zerknął ku dziewczynce z lekkim zdziwieniem. Miał wrażenie że to Yuno jest wyższy, nie on.
- Niewiele więcej niż ty, Ichizu. Jestem tak samo malutki tutaj jak ty! - Zawołał z entuzjazmem, uśmiechając się. Nawet pomimo iż sytuacja nie nastrajała do dobrego humoru, wizja bycia wielkości mrówki w stosunku do tego lasu napawała go dziwnie dobrym humorem.
- Chyba najlepiej z nas znasz się na kotach, wdrapałby się tam? - Spytał, po sugestii Yuno na temat wejścia na górę po liściach paproci. Skupiając się na poszukiwaniach kota, angażował jak najmniej myśli do zauważania "to jest Yuno". Stahp, teraz jest co innego do robienia, nie Yuno. Yuno później. Teraz inny kotek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azure

Kreator


avatar
Liczba postów : 19

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Wto 29 Gru 2015, 13:38

Uśmiechnęła się na reakcję dziewczynki. Gdy się zatrzymali, zadała sobie to samo pytanie co mała - ''gdzie teraz?'' Rozmyślała chwilę, jednak musiała przerwać swoje oględziny. Dlaczego? To przez małą, jej dziecinne zachowanie było... śmieszne. Azure z trudem powstrzymywała chichot. Czerwonowłosy słusznie miał wilcze dodatki, bo tak samo się zachowywał. Przypominał jej trochę znajomego ze szkoły... Tak, tak. Wydawał się być oschły, a tak naprawdę był potulny jak baranek. Otoczenie czwórki bez dwóch zdań przypominało jakiś las fantasy tyle, że w tym nie było elfów, wróżek i nimf. Pobawmy się w Alicję w Krainie Czarów! Czyż nie szukamy kota? Dziewczynka w całej swojej okazałości przypomina małą Alicję! Boże... O czym ja myślę? Spojrzała na swoich towarzyszy. Widocznie chcieli się bawić w wspinaczkę po liściach magicznej fasoli drzewa. Poskaczmy sobie, będzie fajnie! Wykluczmy to, że możemy spaść i narobić więcej szkody niż pożytku! Już zaczynało jej wszystko przeszkadzać. To... dobrze. Przynajmniej wiedziała, że wszystko z nią dobrze.
- Jeśli uważacie, że skakanie po liściach nas do czegoś zaprowadzi to w porządku. Dostosuję się do waszego wyboru... - powiedziała przyciszonym głosem i westchnęła. Dlaczego wszyscy mieli bawić się w koty? Tu na dole było dużo miejsc do przeszukania, jak na przykład dziuple w drzewach. Kto wie co przyszło do głowy dachowcowi. Nim towarzysze zdążyli jej odpowiedzieć, zajrzała do pobliskiej dziupli i wsadziła rękę w ciemności. Czy coś tam znalazła?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monster

Badacz


avatar
Liczba postów : 143

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Wto 29 Gru 2015, 17:21

Yuno wpadł na bardzo dobry pomysł - używając liści jako schodów. Kiedy tylko wszyscy postanowili na nie wejść, te ruszyły, unosząc was do góry. Niczym taka... dosyć niebezpieczna winda? No jasne. Lepiej się nie wychylać!
Azure, ciekawość przyprawiła cię o drobną rankę, z której poleciała krew. Jakiś zwierzak - ni to wiewióra, ni to kot - po prostu cię ugryzł, a już po chwili wybiegł, ściskając w łapkach jakiś kryształ. Co to mogło być? Bardzo prawdopoodbne, że marzeniosprena, jednak jaką Azure mogłaby mieć pewność, skoro biedne stworzenie nagle wbiegło po liściach w górę? Ech, biedne. Na pewno się wystraszyło was!
Jednak zostawmy biedne stworzenie, bo to nie tego poszukujecie, nieprawdaż? Szukacie kota! Czarnego. I wasza wiedza w tym miejscu się kończy.
Kiedy tylko liście już się zatrzymały przy krawędzi... Właśnie, co to było? Wyglądało jak jakiś zielony i zarośnięty dach, dodatkowo będący spłaszczonym. Kiedy tylko na niego nadepnęliście, poczuliście że to splecione gałęzie, jednak na tyle wytrzymałe, aby was mogły utrzymać.
Dziwna wiewiórka z kocim ogonem ściskała w przednich łapkach marzeniosprenę, podchodząc do was, uważnie się przyglądając. Na razie nie chciała wam jej oddać, a jeżeli tylko próbowaliście ją złapać - uciekała jak najdalej.
Kiedy patrzeliście tak na to, co was otaczało - mieliście możliwość przejścia na kolejny, dziwny podest dzięki mostkom. Z każdego mogliście zejść dzięki trwającym u boków liściom. Te podesty łącznie były cztery - wy znajdywaliście się na pierwszym. Możecie przejść na ten, który zechcecie. Wasz znajduje się w środku.
Na każdym podeście możecie zauważyć pudełko, zablokowane kłódką. Są na tyle małe, że możecie je ze sobą zabrać - i lekkie. Zupełnie, jakby nic nie ważyły. Ciężko jest je otworzyć.

Stan graczy:
Azure - trochę poleciało ci z palca krwi.
Reszta bez zmian.


Kolejka:
Ichizu, Yunko, Xarent, Azure.
Na razie Xarenta omijamy, aż nie wróci.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Monster dnia Wto 29 Gru 2015, 20:03, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichizu

Nowy przybysz


avatar
Liczba postów : 8

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Wto 29 Gru 2015, 19:29

- Yay! Jak fajnie! Grimalkin, ostrożnie, ostrożnie! - wołała dziewczynka, obserwując to, co działo się wokół nich. Była zachwycona, kiedy tylko spostrzegła, że powoli wznoszą się w górę. Jak cudownie, jak wspaniale! A kiedy tylko kotowaty wyszedł na liściasty taras, podrapała go za uchem jako nagrodę. Zresztą, tak uroczo mruczał, że szkoda byłoby przepuścić okazję do podrapania go za uchem! I nikt nie powinien mieć jej za złe, prawda? Prawda!
- Jesteś taki uroczy, kiedy mruczysz! Wiem, wiem! Jeżeli nie znajdziemy mojego kotka, ty nim zostaniesz? Dobrze? Zostaniesz nim! - zawołała radośnie, a w jej głosie zabrzmiała nutka rozkazu; Czegoś niepokojącego, co mogło rozwiać otoczkę uroczej i nieświadomej świata, małej dziewczynki. Może była w tym momencie trochę władcza, uznając Yuno za swoją własność? Możliwe... Nikt jej nie zabroni! Ona chciała znaleźć jedynie swojego przyjaciela, ale jeżeli jej się nie powiedzie - będzie musiała znaleźć kolejnego mruczka. Nikt nie lubi być sam! Ona także za tym nie przepada.
Spojrzała z uśmiechem na Xarenta, na powrót wydając się delikatnym kwiatuszkiem, który nie zaznał w żaden sposób otaczającego go świata. Musiała w jakiś sposób udawać i namówić ich do współpracy.
- Braciszku Xarencie! Ale mój kotek nie lubi jak się na niego woła tak brzydko... Grimalkin, a ty lubisz jak się na ciebie tak woła czy nie? - zapytała, machając po chwili rączkami do Xarenta, jakby chciała mu dać znać, że chce, aby ją podniósł.
Zerknęła przelotnie na Azure, a po tym na zwierzątko. - Boli cię palec? Powinnaś uważać! Nie wolno wkładać palców i rąk w takie dziury, jak to zrobiłaś na dole... Bo zwierzątka lubią gryźć. Ale ten śmieszny futrzaczek coś trzyma! Złapiesz to dla mnie? Przyniesiesz? Proooszę! Grim, Grim! Patrz jaka zabawna skrzyneczka! Spróbuj ją otworzyć! Proszę, proszę, proszę! - mówiła z tym zabawnym i dziecięcym zaangażowaniem. Jednak... Wydawać się mogło, że zaczęła im rozkazywać. Zupełnie jakby była pewna, że oni i tak będą na każde jej zawołanie.
Nagle dostrzegła nieco czarnego futra.
- Panienko! Zobacz, podnieś to! Szybko, szybko! Bo to może być kotka... To jest niebezpieczne, aby bawił się tak wysoko! Musi gdzieś tu być! - zawołała, a jej kartki w niewiadomy sposób zniknęły. Chyba nikt nie potrafił powiedzieć, jednak nikt też na to z pewnością nie zwrócił większej uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yunosuke

Kreator


avatar
Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sro 30 Gru 2015, 23:28

Robił co chciał, bo pierwszy się za to zabrał. Jeśli reszta chciała pomóc, to mogła robić to na własną rękę lub po prostu za nim podążać. On zaś słuchał jedynie próśb małej wywłoki. Ucho drgało za każdym razem, kiedy dziewczynka próbowała go za nim drapać. Na początku się dawał, ale teraz niezdarne ruchy małych palców coraz bardziej mu przeszkadzały. Nie zamierzał też udawać, że mu się to podoba. Po prostu nie reagował, choć mogłoby się wydawać, że młoda zwyczajnie nie słyszy pomruku, którego tak naprawdę z siebie nie wydawał. Rozglądał się uważnie, w milczeniu słuchając głosu znad swojej głowy. Powoli zaczynało go drażnić, że Ichizu była takim radosnym dzieckiem. Pierwotna niechęć do dzieci budziła w nim odrazę nawet do tak uroczej istotki jak ona. Nie potrafił też sobie z nimi radzić, a wiedział, że odmowa często wiązała się z krzykiem i generalnym chaosem, więc wolał milczeć. Pozbawiona odpowiedzi nie będzie mogła się niczego spodziewać. Coś mu jednak nie pasowało... "Jeżeli nie znajdziemy mojego kotka"? Czyżby tak łatwo przychodziło jej pogodzenie się z utratą przyjaciela, którego ponoć tak bardzo jej brakuje? Yunosuke wyłapywał elementy, które coraz bardziej nie pasowały mu do całości, choć póki co zatrzymywał te obserwacje dla siebie. Tylko na jedno pytanie odpowiedział.
- Nienawidzę. - burknął, spoglądając na Xarenta. - To prawie jak zniewaga.
Podszedł też bliżej chłopaka w razie, gdyby jednak chciał odebrać od niego tego małego potwora.
Rozejrzał się jeszcze raz. Platforma pod nimi wydawała się stabilna, choć miał wrażenie, że w każdej chwili mogłaby się zwyczajnie rozejść. W ogóle wszystko wokół wydawało się pułapką. Nawet ten jakże uroczy zwierzak, który w łapach trzymał coś. Dobrze, że to Azure została poproszona o zajęcie się nim, bo kot nie miał najmniejszego zamiaru ganiać za jakimś gryzoniem. Natomiast pudełko... Podszedł do niego i podniósł je. Obrócił je parę razy w palcach, przystawił na chwilę do ucha, nic. Wydawało się puste. W tym momencie zauważył czarną sierść, zresztą, jednocześnie z Ichizu. Zmrużył oczy. Wydawała mu się dziwnie znajoma, jakby... jego? Uniósł ogon i przyjrzał mu się. Nie, na pewno nie. To pewnie tylko podobna barwa.
Postawił młodą na ziemię, jeśli Xarent jej wcześniej nie odebrał. Pudełko schował do kieszeni spodni i czmychnął na drugą platformę, aby zakosić następne.
- Jeśli tak to wygląda, to kot jak najbardziej mógł się tu wdrapać. - zawołał z odległości, wskazując pozostałe dwie platformy. - Weźcie też tamte pudełka, może razem stanowią jakąś całość.
Spokojnym krokiem wrócił do reszty, sprawdzając kolejną zdobycz w ten sam sposób, co pierwszą. W tym momencie zaczęło intrygować go samo to miejsce, już nawet nie obchodził go ten kot. Cała ta wyprawa zaczynała być dla niego wyborem, a nie przymusem. Aczkolwiek coraz mniej ufał pannie, która ich w to wciągnęła. Coś było nie tak.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xarent

Dusza astralna


avatar
Liczba postów : 222

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sob 02 Sty 2016, 18:36

Uzyskawszy odpowiedź co do faktu że wejście na drzewo byłoby jak zniewaga - przynajmniej dla Yuno, chcąc nie chcąc postanowił wejść na liście razem za nim. Całą tą piękną akcję z lotem na liściach do góry, i ogółem czymkolwiek, powiedzmy że najzwyczajniej w świecie przespał. Dosłownie. Powieki zamknęły się niemal samodzielnie, a umysł przeszedł w stan drzemki, zastając Xarenta na stojąco. O dziwo, nie przewrócił się, a stał całkowicie równo, lecąc prosto do góry. Przegapił nawet gestykulacje dziewczynki i jej słowa co do tego, że jej kot nie lubi być "kiciany". Praktycznie dopiero kilka chwil po "zatrzymaniu się windy" Xarent w końcu się obudził, i z dużą dezorientacją rozejrzał w pobliżu.
- Hy... Coś tu wysoko, i dziwnie, i co się stało? - Jego zdezorientowane wzrok próbował odszukać coś, co by łączyło to miejsce z ostatnim, zapamiętanym punktem. Dopiero wyjrzenie poza krawędź w jakiś sposób go naprowadziło na to, gdzie jest. A więc te liście go wyniosły do góry? Ciekawe.
Bez większego wahania posłuchał Yuno i ruszył ku najbliższej sobie platformie, by zgarnąć jedno z tych pudełek. po prawdzie - sam się tymi pudełkami zainteresował, gdy tylko zrozumiał, gdzie jest i co się stało. Takie leżące, dziwne, i ciekawe. Próbował to otworzyć, ale nic to nie dawało. Głucho zamknięte, ale może coś tam jest, stąd skrył ją w kieszeni i wrócił do grupy, chwilowo dobudzając się z zaspania.

Słaby troszkę, gomen. Postaram się następny lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monster

Badacz


avatar
Liczba postów : 143

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Nie 03 Sty 2016, 12:24

Azure mogła poczuć jak powoli wokół jej stóp owijają się gałęzie i liście, mocno zaciskając na jej ciele. To jest dla was przestroga! Nie stójcie zbyt długo w jednym miejscu...
Niebo się zachmurzyło, jakby miała zacząć się ulewa. Mogliście obserwować jak kilka gałęzi rośnie i nad waszymi głowami splata się w coś na podobieństwo zadaszenia. Na tym szkielecie pojawiają się ogromne kwiaty i liście, wyrastając w kilka sekund.
Pudełek nie dało się otworzyć.
Aktualnie znajdujecie się na pierwszym podeście. Xarent zabrał pudełko z drugiego.
Wiewiórka za wami chodzi.
Mapeńka

Stan graczy:
Azure - uziemiona, nie możesz się ruszyć.
Reszta - bez zmian. Możecie trochę zmoknąć.


Kolejka:
Ichizu, Yunko, Xarent, Azure

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichizu

Nowy przybysz


avatar
Liczba postów : 8

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Nie 03 Sty 2016, 12:59

Spojrzała zaskoczona na Xarenta, kiedy ten nie zechciał jej wziąć na ręce. Co się stało? Dlaczego? Jej humor powoli się zmieniał, a pogoda za nim. Słysząc ten rozkaz od Grimcośtam, była oburzona. On śmie jej mówić, co ma robić? Posłała mu jakże mordercze spojrzenie siedmiolatki i ruszyła na platformę numer cztery. Zabrała to pudełko, o którym ten wcześniej mówił... A po tym wróciła powoli i spokojnie, niczym największa dama dworu, którą ktoś właśnie uraził. Była zła, że ten ją tak traktował! Ludzie zawsze zachowywali się wobec niej tak... Ugh, nienawidziła ich!
Rzuciła spojrzeniem w stronę zmiennokształtnego, dając mu jasno do zrozumienia, że popełnił błąd i już nie będzie taka milusia w stosunku do niego. Ech, typowa kobieta! Yuno mógł się poczuć jak facet w związku. Nie wie o co, ale taka prawda, że kobiecie coś zrobił.
Podeszła do Xarenta, przytulając się do jego boku i pokazując mu pudełko, które przyniosła.
- Zobacz, co to jest? Nie umiem tego otworzyć... I... I naprawdę nie wiesz, co się stało? Weszliśmy na listki, a listki nas uniosły tak wysoko do góry! - wytłumaczyła z lekkim uśmiechem. Nie bała się zmiany pogody... Dlaczego miałaby to zrobić? - Mój kotek nie lubi deszczu... Może się gdzieś schowa i łatwiej nam będzie go znaleźć? Ach, Xarent! Będę mogła z tobą iść pod parasolem? Nie chcę zmoknąć... Jeszcze się przeziębię! Bardzo łatwo łapię przeziębienia... - powiedziała, patrząc na niego prosząco. Istna z niej przylepa. I lepiej ten przylepy nie drażnić!
- Mam nadzieję, że nie będzie burzy... On nie lubi burzy! Robi się wtedy zawsze nerwowy... Nie chcielibyście go zobaczyć, kiedy jest nerwowy. Mi nic nie zrobi, ale za was nie mogę ręczyć! Ale tak to z niego bardzo miły kotek. Och... Ta wiewiórka tak za nami chodzi... Może ona zna mojego kotka? - powiedziała, wesoło się uśmiechając i ciągnąc Xarenta na platformę, na której jeszcze żadne z nich się nie znalazło. Chciała szybko znaleźć kotka, za którym tak tęskniła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xarent

Dusza astralna


avatar
Liczba postów : 222

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Sob 09 Sty 2016, 11:51

- Sam chciałbym wiedzieć co to jest, znalazłem coś podobnego, i też nie mogę otworzyć. - Pokazał Ichizu, jaka do niego podeszła własne pudełko. Wyglądały w sumie dość podobnie, ale dzieliły tą samą przypadłość. Były zamknięte, i kij wie jak je otworzyć. Uśmiechną się zakłopotany, słysząc pytanie że nie wie co się stało, unosząc dłoń do góry i podrapując się po tyle głowy.
- Wiesz, może to dziwnie zabrzmi, ale zasnąłem w trakcie tego unoszenia. Mam tak dziwnie, że zasypiam bez powodu i budzę się kilka minut później. - Rozłożył bezradnie ręce na boki, opierając parasolkę o bark. Zaczynało padać, więc rozłożył ją, bez chwili zawahania dzieląc się parasolką z "przylepą" przy jego boku.
- Oczywiście że możesz. Raczej burzy nie powinno być, byłoby już... - Urwał, widząc ich towarzyszkę, Azure, zawiniętą w jakiś dziwny bluszcz i nie mogącą się wydostać. Podał Ichizu parasolkę z krótkim "potrzymaj", po czym pobiegł w stronę kobiety. Gdy tylko do niej dopadł, wcisną ręce w korzenie i bluszcz, próbowając je jakoś porozrywać. Mocne były, lecz nie zmienia to faktu, że nie mógł od tak patrzeć jak ktoś jest zawijany w drzewo. No bez przesady!
- Ma ktoś nóż lub coś ostrego?! Nie chcą puścić! - Zawołał dość głośno, starając się jakoś oswbodzić kobietę z uścisku gałęzi, korzeni, lian, winorośli - nieważne co to, ale zawija się wokół niej i nie ma raczej na myśli niczego dobrego!
Niemniej, nie olał Ichizu, wszak oddał jej swój parasol, więc nie powinna teraz zmoknąć, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monster

Badacz


avatar
Liczba postów : 143

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Pon 11 Sty 2016, 08:57

Starania Xarenta szły na marne. Kiedy rośliny coraz mocniej oplatały się wokół ciała Azure, stawały się coraz czarniejsze. Zupełnie jakby wysysały z niej coś – może jakieś wspomnienia? Może najgorsze lęki? Cokolwiek innego? Nikt z was nie mógł odkryć, o co dokładniej chodziło.
Pnącza nagle przestały, cofnęły się znikając w podłożu – pozostawiły jedynie puste ciało kobiety, martwej kobiety.
Ichizu zajęta widokiem Azure, a także Xarent któremu nie udało się wygrać z rośliną, nie zauważyli zniknięcia Yunosuke. Nagle wziął i wyparował. Może gdzieś uciekł? Nie było wam to wiadome, jednak zniknęło także pudełko, które ściskał w dłoniach.

Stan graczy:
Azure - martwa.
Yunosuke - zawieszony do czasu powrotu; zniknął, ale nic mu nie grozi... Może.
Xarent i Ichizu - nic wam nie jest, no może poza lekkim wstrząsem psychicznym.


Kolejka:
Ichizu, Xarent.

Inne:
Azure - jesteś martwa, ale tylko w Insomnium, czyli nie możesz znaleźć się w nim na żadnej (nowej) fabule. Cierpisz na bezsenność oraz masz zwidy, jakby wszystkie rośliny się poruszały. Otrzymujesz 4 PD. Misja dla ciebie w tym momencie się kończy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichizu

Nowy przybysz


avatar
Liczba postów : 8

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Wto 12 Sty 2016, 09:57

Mała dziewczynka złapała za podaną jej parasolkę, trzymając mocno, aby na pewno ją ochroniła. Nie bardzo miała ochotę pomagać Azure, jednak kiedy sytuacja robiła się coraz gorsza, podbiegła do Xarenta, przytulając się mocno.
- Chodźmy... Ja nie chcę tutaj patrzeć na nią! I gdzie.... Gdzie jest Grimalkin? Co się dzieje? To nas może zaatakować? Ja nie chcę... Boję się... - mówiła, mocno się wtulając w Xarenta, aby ten przypadkiem jej nie puścił. - Mamy dwa pudełka... Jest jeszcze jedno, prawda? Zabierzemy je czy idziemy stąd? Naprawdę nie chcę tutaj być... Co jeśli i nam się coś stanie? - zapytała, ciągnąc go w stronę jedynego pozostałego podestu. W rzeczywistości, nie bardzo się bała. Po prostu... Musiała chociaż trochę udawać, nieprawdaż? Zależało jej jedynie na znalezieniu swojego kotka! Gdzieś musiał być, musieli go gdzieś znaleźć.
- Tęsknie za moim kotkiem... A ty masz kogoś, za kim tęsknisz? Porozmawiajmy trochę! Może poszukamy koteczka? Grimalkin tak nagle zniknął... Może naprawdę powinniśmy go poszukać? Mój kotek na pewno sobie poradzi przez dłuższy czas. A mój kotek może zrobić krzywdę Grimalkinowi! On jest niebezpieczny, kiedy jest sam... Ale przy mnie jest całkiem miły, wiesz? On jest potworkiem, ale nie takim złym! Ja go znam i on jest milusi. Zawsze się do mnie przytulał... - powiedziała z uśmiechem, po chwili już nieco się uspokajając. Nie lubiła długo udawać, że coś jest nie tak. Nie chciała okłamywać ludzi! A raczej nie zawsze chciała to robić.
Przytulała się do ramienia Xarenta, jak to drobna i wystraszona dziewczyna. Mocno trzymała jego parasol w dłoni, na razie nie mając zamiaru mu go oddawać. Może kiedyś, może nie... Całkiem ładna była ta parasolka. Może będzie mogła ją sobie zabrać? To w końcu przecież jest tylko parasol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xarent

Dusza astralna


avatar
Liczba postów : 222

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Wto 12 Sty 2016, 14:56

Och, doprawdy, ona nie chce patrzeć na nią, to co ma powiedzieć Xarent, widząc jak to... To coś z niej wysysa kolory, a potem oddaje martwe ciało? Nie słuchał w tej chwili Ichizu i jej marudzenia, narzekania, czy prób odciągnięcia. Ba, można powiedzieć że nawet wzgardził takowymi, przysuwając się jeszcze bliżej martwego ciała. Pierwszy raz w życiu widział martwego człowieka, nie wiedział co powinien teraz zrobić.
A może nie jest martwy?! Może tylko śpi!? Skąd te głupie pomysły że umarła od kwiatków?
Ale nie oddycha.
Przykucną obok ciała Azure i potrząsną jej ramieniem. Zero reakcji. Zagryzł dolną wargę zębami i potrząsną mocniej, trzymając za ramiona.
- A-a-a-azure? Ś-śśpisz, prawda? O-obudź się, n-nie lubię takich głupich dowcipów! - Potrząsną nią jeszcze kilka razy. Nie znał jej, ale skoro przedstawiła się, chciała pomóc i była tu z nimi, dlaczego miał jej nie polubić? Nawet tak krótko. Nie mógł powstrzymać łez z kącików oczu, gdy co raz bardziej docierało do niego to, co się stało.
I że Azure nie żyje. W końcu, po kilku minutach walczenia z samym sobą, wstał, puszczając Azure i odwracając się do niej tyłem. Skierował się tam, gdzie wcześniej próbowała go ściągnąć Ichizu, do tego ostatniego pudełka.
- P-przepraszam, Ichizu. Ch-chodźmy. - Przetarł dłonią oczy, chcąc zmazać powstałe łzy i możliwe ich ślady, kierując się w stronę kolejnego podestu.
- Uhm, myślę że Y... Grimalkin da sobie radę, nie sądzę by nawet twój potworny kotek był mu groźny. Wydaje się twardą osobą, która umie o siebie zadbać. I tak, mam taką osobę. - Starał się uważnie dobierać słowa, by przypadkiem nie zdradzić, że ten Grimalkin, heh, co za pomysł na imię. Że zna Yuno. Od dawna. I to za nim tęskni.
Niemniej, zdołali dotrzeć do ostatniego podestu i Xarent podniósł z niego pudełeczko. Podobnie jak pozostałe dwa, to też było zamknięte, nawet gdy z zaparciem próbował je otworzyć.
- Jak na takie małe pudełeczko jest strasznie twarde. Myślisz że może gdybym spróbował na tym stanąć to by się zniszczyło i moglibyśmy wyjąć coś, co w tym jest? - Spytał, z zastanowieniem przyglądając się pudełeczku. To jest opcja, prawda? Oczywiście, pudełko wtedy by zostało zniszczone, ale może jego zawartość by ocalała? Hm. Co prawda jest opcja że nie, no ale shh.
A skoro mowa o rzeczach, przypomniało mu się coś.
- Uhm... Oddasz mi parasolkę? Będzie łatwiej nas osłonić przed deszczem jeśli ja będę ją trzymał. Chcesz trzymać też i to drugie pudełko, czy ja mam je nieść? - Nie wydawało się ciężkie, ale z drugiej strony, miał już takie, po co mu drugie? Nigdy nie był zbyt pazerny. Niemniej, zdobyli te pudełeczka, teraz trzeba by pójść dalej.
Tylko hm, gdzie?
- Masz pomysł gdzie dalej iść? Nawet wyższy, nie widzę zbyt wiele zastanawiających rzeczy, czy możliwych kryjówek dla twojego kotka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichizu

Nowy przybysz


avatar
Liczba postów : 8

PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   Pią 29 Sty 2016, 12:21

Mała dziewczynka uznała reakcję Xarenta za nieco przesadzoną. On przecież kompletnie nie znał tej dziewczyny! Moż była jaką morderczynią psychopatką, która dla samej satysfakcji odebrała życie kilkudziesięciu - lub chociaż kilku - osobą, a oni mieli być jej kolejnymi ofiarami? W takim wypadku nie byłoby co płakać nad tą damą! Problemem był jedynie fakt, że Ichizu nie wiedziała, jak dokładnie miały się sprawy z kobietą, która chciała jej pomóc.
Idąc obok Xarenta, trochę go ignorowała. Prędko znaleźli się na ziemi dzięki windzie z liści.... dopiero te słowa o parasolce wywołały u niej większą reakcję.
- Masz kogoś ci bliskiego? Opowiedz o tej osobie więcej! Ja też ci coś opowiem o moim kotku! - zaproponowała, oddając parasolkę koledze. Nie będzie się o nią kłóciła, choć chciałaby móc to zrobić! Jedynie spojrzała za parasolką tęsknym wzrokiem, po kilku chwilach znów zabierając głos:
- Mój kotek był bardzo dobry, miły.. ale nie każdego lubił! Czasami robił innym krzywdę, ale to dlatego, że to kotek. Moja mama zawsze mi powtarzała, że jest duża róznica między ludźmi, zwierzętami... No bo zachowanie! Bo jak sobie kuisz pieska to ten piesek będzie ci bardzo wdzięczny za to, a jeśli kotka, to ten kotek uzna, że jemu się to po prostu należało... Ale ja bardzo kocham moje zwierzątko! Bo ono jest kochane i tak fajnie się z nim bawiłam... - mówiła, szeroko się uśmiechając, jakgdyby była pewna dwóch rzeczy: że jej rozmówca ją rozumie i ona sama niedługo znów spotka swego przyjaciela, którego przecież w tym momencie poszukują. Ach, dlaczego uciekł? I dlaczego miała tak niewiele wspomnień o nich? Podobno robił złe rzeczy, kiedy był tutaj... A to z niego łobuz! Będzie musiała na niego trochę pokrzyczeć, ale to z czasem na pewno minie - po prostu kotek się znudzi robieniem złych rzeczy. To kotek, a one często się nudzą i szukają nowych zabaw. Chociaż nie będzie w stanie się na niego gniewać zbyt długo... Bo on jest kochanym stworzeniem!
Powoli krocząc, rozglądała się po tych cudownych roślinach. Niektóre większe, inne mniejsze, ale wszystkie w najróżniejszych barwach świata!
Nagle spostrzegła na piasku kilka odcisków. Może to łapki kotka? Akurat mokry piach lepiej zachowywał kształty, więc widziała co nieco. Złapała towarzysza za ramię, ciągnąc go w tamtą stronę.
- Spójrz, zobacz! Co to? To może być kotek? Tak, to na pewno będzie on! Chodź, chodź! - zawołała, a powietrze wkoło jakby zrobiło się cięższe. Może spadło także ciśnienie? Zawiało chłodniej, a ciemne i burzowe chmury zostały odgonione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prośba Ichizu   

Powrót do góry Go down
 

Prośba Ichizu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Przebieg misji :: W trakcie-