IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Klub nocny LGBT

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Foks

Bezsenny


avatar
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Klub nocny LGBT   Sro 23 Gru 2015, 22:42

Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender, czyli wszystko, czego zwyczajnie się nie widzi w typowym burdelu, w którym na ogół prezentują się tylko cycate panie. Jeśli jednak chodzi o wygląd wewnątrz - nie różni się on za bardzo od reszty. Kanapy, bar, stoliki, rury, scena, dym, alkohol i muzyka. Niby są jakieś sekcje, w których chodzą wyłącznie kelnerki lub kelnerzy z określonej grupy, aczkolwiek nie można powiedzieć, że nie zobaczy się geja wśród lesbijek.
Zwykle panuje tam sympatyczna atmosfera, w której nikt nie ocenia tego, jakiej kto jest płci oraz orientacji - można tam spokojnie porozmawiać, potańczyć i się poruchać, kto co woli.
Cena zależy od towaru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Foks

Bezsenny


avatar
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Klub nocny LGBT   Sro 23 Gru 2015, 23:59

Późna godzina, światła uliczne zapalone, a muzyka z klubów i skromnych domówek powoli okalała pobliskie im otoczenie. W tym przypadku nie było inaczej, jedyne co raz po raz zakłócało ową melodię, to trzaskające drzwi od klubu, zza których wylatywał dym nikotynowy, jakby chcąc choć trochę odciążyć biedne płuca ludzi wewnątrz. Niby zapowiadało się na spokojny wieczór, ponieważ nic raczej nie wskazywało na to, że akurat dzisiaj w pracy zjawi się jeden z wredniejszych ochroniarzy, który nie bywał ugodowy. Mimo wszystko się zjawił, a prócz niego, zjawił się ktoś jeszcze i... właśnie stamtąd wychodził.
- Cholera!
Brunet wrzasnął w stronę nieba nieco zachrypłym głosem, gdy owy mężczyzna właśnie wywalał go z klubu na lodowaty chodnik. Chłodne powietrze od razu objęło jego ciało z każdej strony, sprawiając również, że jego mały nosek w natychmiastowym tempie zabarwił się na czerwono, następnie zarażając tym kolorem wychudzone policzki Lisa. Jak on ma w takim stanie dorabiać? Nie przeżyje tylko i wyłącznie na tym, że będzie sprzedawał zielsko i inne cuda jakimś małym gówniarzom. To nie jego wina, że identyfikator zgubił się gdzieś w szufladzie i nie mógł wejść do garderoby, mimo iż był zarejestrowany jako pracownik - nie regularny, ale jednak! Beznadziejne takie dorabianie.
Lis zmrużył gniewnie swoje złotawe oczy i podciągnął nieco kolana pod brodę, chcąc jakby odizolować swoje ciało od wiatru, który uporczywie chciał go zwiać z miejsca, w którym aktualnie siedział. Miał wrażenie, że jeśli zaraz nie przestanie nim miotać, to brunet zaraz wybuchnie tu na miejscu i zacznie wrzeszczeć, kopać drzwi, a na koniec się poryczy przez zbyt duży ładunek emocji. Był tak zły, miał dzisiaj dostać pieniądze, on musi jeść, musi zapłacić za ubrania, za wszystko, ale nie miał czym. Nie miał nawet ochoty wracać teraz do swojego pożalsięboże domu, bo po co? Żeby dalej nie mieć pieniędzy i z iskrą nadziei czekać na jakiś klientów z grubym portfelem? Wolał marznąć tu, gdzie jeszcze miał szansę wrócić, bo... no na przykład szef jednak sobie o nim przypomni, argh. Zmuszony został zamknąć oczy, by jego długie, czarne włosy nie podrażniły złotych ślepi, ponieważ wiatr targał długimi kosmykami na wszystkie strony - wietrze, nie oszczędzał się dzisiaj, ten Lis nie był chory od jakiegoś czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monster

Badacz


avatar
Liczba postów : 143

PisanieTemat: Re: Klub nocny LGBT   Czw 24 Gru 2015, 01:00

Nawet ten Potwór musiał przyznać, że była to wyjątkowo spokojna noc. Nikt nie cierpiał, Obdarzeni kryli się po kątach... A może to jednak był dzień? Utracił już rachubę w swojej pracy. Wychodził, kiedy było ciemno i wracał w nie lepszym oświetleniu. Takie uroki zimy. Nie da się ukryć... Chociaż akurat ten długowłosy nawet lubił tę konkretną porę roku. Śnieg, zimno, bardzo milutko... No, przynajmniej nie trzeba się przejmować tym, że marnuje się dzień w czterech ścianach albo na pracy - bo można i tak nazwać go beznadziejnym do czegokolwiek innego.
Garbił się znacznie, uważnie obserwując otoczenie. Może i dzisiaj nie miał zmiany, ale Insomnium samo w sobie go interesowało. Przystanął przy jakimś budynku, zerkając na ten naprzeciwko. Hmm... Nie, na razie nie podejdzie do mężczyzny. Widział jak się szarpie, jakieś głośniejsze głosy. Wyrzucony? Co to w ogóle było? Budynek, klub... Ach, prędko zrozumiał. Po co chodzić do takich miejsc? Nie potrafił tego pojąć, chociaż co to kogo obchodzi? Skoro on nie odczuwał potrzeby odwiedzania identycznych przybytków, nie znaczyło od razu, że i inni nie potrzebują.
Czekał chwilę, patrząc jak marznie mężczyzna. Miał ochotę do niego podejść, ale jednocześnie i patrzeć jak marznie... Był świadom tego, jak bardzo wpływa na niego ten świat snów. Irytowało go to? O dziwo nie. Jednak czuł się po prostu dziwnie z tą świadomością. Nie miał pewnych blokad... Dziwne, naprawdę dziwne uczucie, od którego można nawet w późniejszym czasie ześwirować.
W końcu się zdecydował podejść do mężczyzny. Ach, no tak. Musiał kucnąć, przy czym wyglądał wręcz komicznie. Dwa metry i pięćdziesiąt centymetrów, kościotrup, kuca i wpatruje się w ciebie... Ale z drugiej strony - czy ktokolwiek zauważał tutaj jakieś dziwactwa? Raczej nie. Bardzo mało prawdopodobne.
- Zimno ci? - zapytał, jakby to nie było oczywiste. On nie odczuwał w tym miejscu za bardzo temperatury. Nie wiedział czemu, ale mogło to być spowodowane specyfikiem, który regularnie zażywał. No, jakieś skutki uboczne na pewno to miało.
Złapał za kawałek trawy, wyciągając źdźbło. A przynajmniej starając się... Najwidoczniej miał z tym lekkie problemy, jednak w końcu mu się udało wyciągnąć kwadratowy kawałek gleby - niczym w minecrafcie! - a następnie odkryć, że jest to szafeczka. Wyjął z niej polar, podając obcemu. Uważnie mu się przyjrzał. Nie było tutaj niczego dziwnego. Wszystko jest możliwe w Insomnium, a ludzie tego nie widzieli... Monster nie potrafił tego pojąć - dlaczego?
- Nie powinieneś wchodzić do miejsc, w których jest ochrona. Albo powinieneś się lepiej nauczyć do nich wchodzić. Nieodpowiednia to pora, żebyś siedział w identycznych miejscach bez cieplejszego odzienia. Będziesz miał podwyższoną temperaturę, możliwe że także katar... - powiedział, jakby identyczna rada była czymś zupełnie normalnym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Foks

Bezsenny


avatar
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Klub nocny LGBT   Sob 26 Gru 2015, 19:04

Tu i tam, tu i tam, tu i tam, jego złote ślepia latały we wszystkie strony, nie wiadomo czy miały w tym jakiś cel, może chciały coś odnaleźć? Może kogoś odszukać? A może po prostu szukały z wielką nadzieją na to, że nic nie znajdą? W końcu ten Lis tak bardzo nie lubił przebywać w ciemności, nic więc dziwnego, że modlił się w duchu o to, by w światłach latarni ulicznych nikogo nie ujrzeć. Mimo wszystko tak się stało i... nie, nie był to ktoś normalny, tylko jakiś ponad dwumetrowy slenderman, na którego widok małe myszki przeleciały Foksowi po plecach. Uciekać, krzyczeć? Nie, nic nie zrobił, podobno strach to uczucie hamujące, kto by się spodziewał. To naprawdę ciekawe jak bardzo czynniki świata zewnętrznego, które wpływają na naszą psychikę, działają również na nasze sny - najgorsza sceneria do rozegrania koszmaru dzieje się właśnie w tej chwili, a mały Lis w Luksemburgu pewnie zalewa się zimnym potem pod swoją miękką kołdrą. Tutaj jednak nie mógł zwinąć się w bezpieczne burrito i osłonić się przed potworami spod łóżka, o nie, w tym świecie jedynie wlepiał swój otępiały wzrok w kościotrupa przed sobą. Miał wrażenie, że zaraz jego piękne życie na tym świecie się skończy, jednak... "zimno ci?".
Te słowa przykryły jego przerażenie małą pokrywką, sprawiając, że ten koszmar przyjął nagle jakieś weselsze barwy. Chciał już automatycznie powiedzieć, że tak, jednak przyjacielski slenderman był szybszy - w trymiga wynalazł mu ciepły polar z kwadratowej kostki trawy, na którego widok mordka Lisa wystroiła się w szeroki uśmiech. Wiatr już tutaj nie miał za dużego znaczenia, dobroczynny kościotrup nie był już taki straszny - gest ciepłego podarunku rozjaśnił go dostatecznie w oczach Lisa, a już tym bardziej, kiedy usłyszał z jego ust (w pewnym stopniu) słowa troski. Przechylił wtedy leniwie głowę w bok i zerknął zażenowanym wzrokiem w stronę klubu.
- Ale ja umiem tam wchodzić... jestem tam zarejestrowany.
Miauknął z nutką pogardy, dla kogo? Dla ochroniarza? A może dla samego siebie za to, że nie potrafił jednak dowieść tego, że pracuje tam od czasu do czasu? Duh. Brunet zmrużył trochę złote ślepia i przejechał dłonią po swoim prawym ramieniu, chcąc wymacać tam polar, który przed chwilą dostał od kościotrupa, jednak... nie było go tam. Zamiast tego natrafił na puchaty ogon, bardzo dobrze mu znanego zwierzęcia - mały, czarny lisek właśnie zeskoczył mu z karku, wychodząc spod kurtyny długich włosów bruneta.
- Och...
Skomentował tak pojawienie się małego stworzonka, który jeszcze przed chwilą był polarem, a następnie wyciągnął dłoń, aby owego zwierzaka pogłaskać. Jaki uroczy. Taki podobny.

_________________


YODO
You Only Die Once

Δ SO DIE BITCH, DIE. Δ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monster

Badacz


avatar
Liczba postów : 143

PisanieTemat: Re: Klub nocny LGBT   Sob 26 Gru 2015, 23:02

Uważnie się mu przyglądał. Był ciekawy, z kim dokładnie ma do czynienia, jednak nie jego wina, że ta chorobliwość chęć poznania towarzyszyła mu wszędzie i zawsze. W rzeczywistości, jego aktualna posada była dla niego czymś wręcz idealnym! Kochał poznawać, wiedzieć, odkrywać, badać... Cokolwiek, byleby coś osiągnąć. Był pracowity, nawet chorobliwie można by rzec! Praca wywoływała u niego dziwne emocje. Nie potrafił się od niej oderwać, pozwalając samemu sobie się w niej zatracać. Chyba dobrze, że nie miewał stałych partnerów. Oj, nic przyjemnego dla ludzi wokół...
Spojrzał na niego, chociaż w duchu był zaskoczony. Słabo u niego z mimiką w tej postaci... Nic dziwnego. Był niemalże kościotrupem!
- Naprawdę potrafisz? Więc jesteś głupi, skoro cię stamtąd wyrzucili, mimo że tam najpewniej pracujesz. Raczej stałego bywalca by się nie pozbywali - powiedział to, co wiedział i myślał. Taki był, nie można go za to winić! Jednak już po chwili się do niego lekko uśmiechnął. Leciutko, bo te szwy były uciążliwe. Nie każdy lubił widzieć krew, a widok Monstera też nie każdego mógłby zachwycić.
Obserwował to wszystko, analizując dokładnie. Był świadom tego, co tutaj się działo i że jest to tylko złudzeniem, choć ten świat chyba powoli doprowadzał go do obłędu. Wszystko mogło się tutaj wydarzyć! Może nie powinien jednak prowadzić badań w tym miejscu? Było to naprawdę niebezpieczne... Ech... Co miałby innego zrobić?! Przecież... No nie mógł! To wszystko go fascynowało!
- Jeżeli tam pracujesz, nie będzie problemem, że dzisiaj się nie pojawisz? W końcu nie będziesz miał pieniędzy na jedzenie lub coś podobnego. No i nie powinieneś raczej się tak ubierać, jest zimno. Hmm... Uroczy ten lis. Może go jakoś nazwiesz? - zaproponował, dalej kucając, aby być choć odrobinę podobnego wzrostu do rozmówcy. Czasami te dwa i pół metra było utrapieniem... Choć z drugiej strony, miał o wiele lepszy zasięg, jeżeli chodziło o widok. Pomagało mu to. No i łatwo mógł się schować. Niekoniecznie w małych miejscach, ale... Tak, miał jakieś tam możliwości.
Uważnie lustrował tego chłopaka. Był ciekaw, kim on jest. Może był Obdarzonym? Może był jedną z dusz, przemieszczających się po Insomnium? Był martwy? Chociaż tutaj to było ciężko określić. Na pewno nie był kimś z rządu! A może... Hmmm.... Nie, na pewno nie. Znałby go. A może jednak nie? Był czymś nowym w tej krainie snów? Czy jednak zwykłym, nieświadomym niczego człowiekiem? Ach! To było takie trudne! Było tyle możliwości! A dodatkowo to właśnie Monster go rozpraszał, zastanawiając się nad tym, jakby chłopak zareagował, gdyby tylko rozszarpać na jego oczach to drobne zwierzątko, które tak mu się spodobało.
- Masz zamiar tutaj w taki sposób marznąć? Mógłbym ci zaproponować herbatę, kawę bądź inny, wybrany przez ciebie ciepły napój. Nie wiem czy wolisz lokal publiczny, czy może raczej wizytę u mnie. Bądź u ciebie. Dowolność. Sam bardzo chętnie napiłbym się kawy. Powoli chwyta mnie senność - powiedział, choć dla niego brzmiało to irracjonalnie. Senność w świecie snów? Raczej czuł, jak bardzo jest wypoczęty! Ech, musi się zacząć porządnie męczyć... Albo w inny sposób zapobiegać swojej bezsenności, która stawała się utrapieniem. Może powinien przestać pijać tyle kawy? Tak, to byłby całkiem dobry pomysł, gdyby nie był aż tak rozmiłowany w tym napoju. Choć wiedział, że to odpowiednio parzona herbata posiada o wiele więcej substancji pobudzających organizm!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly

Przywódca Wiewiórek


avatar
Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Klub nocny LGBT   Sro 30 Gru 2015, 16:19

MG:

Widzieliście kiedyś, żeby wyrzucono kogoś z klubu? Podczas upojnych nocy często tak się dzieje. Ludzie zostają wyrzuceni, bo bili się, sprzedawali narkotyki. Powody są różne. Nikogo nie obchodzą "wyrzuceni". Bawią się dalej.
Przed wejściem do klubu, znalazła się kobieta. Nie wyróżniała się niczym specjalnym. Nikt nie zapamiętał by jej po charakterystycznych cechach, bo ich nie miała. Pchała przed sobą wózek na kółkach. Znajdowało się na nim wiele przebrań. Kobieta spojrzała na Foksa i stanęła. Rzuciła na niego okiem. Wzięła pierwsze, lepsze przebranie. Był to strój renifera. Położyła mu je na głowę, uśmiechnęła się. Chwilę później weszła do LGBT.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Foks

Bezsenny


avatar
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Klub nocny LGBT   Sro 30 Gru 2015, 16:56

Był oczarowany tym liskiem, nie miał zielonego pojęcia dlaczego, ale te malutkie zwierzątka zajęły jakieś specjalne miejsce w jego sercu, urządziły sobie tam życie i już tam zostały. Ile on by dał, żeby mieć jedno takie małe w domu, puchate ogonki, urocze pyszczki, śmieszny chód, zabawne skoki, ciekawy styl bycia i... i... no po prostu były przeurocze, małe, kochane. Oczywistym więc było to, że niemalże od razu wziął owe zwierzę na ręce, by móc je przytulić, a potem przeczesać czarną jak noc sierść. Jego uwadze jednak nie uciekł, swego rodzaju mały docinek od strony wysokiego kościotrupa. Zmrużył lekko swoje złotawe oczy i wykrzywił nieco usta w widocznym grymasie, który wyraźnie ukazywał niezadowolenie Foksa w tym momencie. On doskonale to wiedział, on wiedział, wszystko wiedział. Znaczy no prawie...
- Tylko ja nie jestem stałym bywalcem, zaglądam tu od czasu do czasu, aby mój budżet nieco skoczył.
Mruknął i uchylił nieco łba w celu ucałowania małego zwierzątka w czoło, był naprawdę prześliczny. Napuszył nawet policzki i wypuścił małą "pierdziawkę" w policzek liska, mógłby się tak bawić, stać w tym mrozie i zupełnie nie ogarniać wszystkiego, co się w okół niego dzieje, mógł nawet zapomnieć o kościotrupie, gdyby ten się nie odezwał.
- Nie obchodzi mnie już to, czytam wejdę, czy nie. Pieniądze zarobię inaczej.
Wzruszył ramionami i odgarnął sobie z twarzy mały kosmyk ciemnych włosów.
- Nazwać? Tylko nie wiem jak... swoją drogą wygląda trochę jak ja. Ma takie śliczne żółte oczy i czarną sierść. Pewnie tak wyglądałbym, jakbym był liskiem, co nie?
Uniósł nieco stworzonko w górę, by przyjrzeć mu się dokładniej swoimi oczarowanymi oczami, a następnie ponownie przytulił czarne zwierzę, które tak jakby odczuwając brak pewnego elementu w ubiorze lisa, delikatnie liznął go mokrym językiem w skroń, by sprawić, że losowe kosmyki włosów chłopaka owinęły się wokół jego głowy i zamieniły w czarne róże, tworząc tym samym wianuszek. No tak, nie miał dzisiaj wianka, pewnie nawet on sam tego nie zauważył, co za mądre stworzenie.
Niestety na jego nieszczęście, musiał odsunąć trochę uwagi od pociesznej istotki na jego łapach, by ponownie spojrzeć na dwumetrowego kościotrupa, wstał nawet z ziemi, aby... aby nie zadzierać głowy w górę, jak można być aż tak wysokim? Duh, ten skrzat wydawał się być jeszcze mniejszym skrzatem, gdy stał obok niego tak wysoki gość. Aczkolwiek ten fakt poszedł zaraz w zapomnienie i usiadł sobie gdzieś w kąciku, ponieważ słowa "herbata" i "kawa" pochłonęły całą jego uwagę, która skupiła się na szwach slendermana. Cóż... brzmi pysznie, więc czemu miałby nie skorzystać z takiej okazji, prawda? Opatulił swoimi ramionami jeszcze szczelniej małego lisa, który zwinął się przy nim w kulkę, a następnie skinął potwierdzająco głową w stronę kościotrupa.
- Wybieram lokal publiczny.
Podskoczył nieco w górę, aby ukazać swoją radość tymże pomysłem, jednak... zaraz się uspokoił, słysząc całkiem charakterystyczny dźwięk wózka, który w ogóle nie grał z kobietą, która nim kierowała. Nie mógł jej poznać, nie mógł zapamiętać, nigdy jej nie widział, a ona sama w sobie była jakaś neutralna. Nic jednak nie mówił, gdy się tak zbliżała i mu przyglądała, niby chciał otworzyć usta i w końcu spytać się, co owa kobitka tutaj robi, jednak zaraz zatrzepotał parę razy swoimi rzęsami, kiedy to na jego głowie wylądował... strój renifera.
- Co...
Zmrużył nieco oczy i ściągnął sobie z głowy dane ubranie, oj, aż mu się buzia uśmiechnęła.
- Jakie to fajne!

_________________


YODO
You Only Die Once

Δ SO DIE BITCH, DIE. Δ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monster

Badacz


avatar
Liczba postów : 143

PisanieTemat: Re: Klub nocny LGBT   Pią 01 Sty 2016, 16:18

Nie bardzo przejmował się, że chłopak był zafascynowany lisem. Owszem, zwierzę było całkiem urocze... Choć czy on sam potrafiłby się zainteresować takim stworzeniem? Nie wiedział. Jego umysł był chłodny, skłonny do analizy... No i żałowania losu innych. Tak, potrafił pomóc. Nie wiedział czym to jest spowodowane, ale nie umiał się wyzbyć tej dziecinnej naiwności! Każdemu pomóc? To nierealne! Jednak jeżeli można pomóc choć kilku osobom to dlaczego tego nie zrobić? No właśnie, nie mógł znaleźć ku temu powodów, bo je bagatelizował i uznawał za mało ważne. Ech. Ciężkie życie niektórych ludzi. Niby wiedział, że nie postępuje w logiczny sposób, ale nie potrafił tego zmienić. Dodatkowo jeszcze dochodziły jego dziwne skłonności sadystyczne... Nie, to było kompletnie dziwne! Pojawiała się jakaś myśl, ale on przecież wiedział, że nie mógł się jej poddać, bo to nie było w jego stylu! Wyrzuty sumienia, znów zapomnienie i ponowna cheć do skrzywdzenia kogoś...
- Skoro tak uważasz to nie powinno być problemu. Zawsze możesz poszukać jakiejś innej pracy, może stałej? W ewentualności rozprowadzaj narkotyki. Niebezpieczne, ale opłacalne - powiedział, a słysząc wywód odnośnie wyglądu lisa i rozmówcy, jedynie wzruszył ramionami. Nie był w stanie powiedzieć co jest prawdą, a co nie.
- Możesz go nazwać jak tylko chcesz - odpowiedział. - Może później wpadnie ci coś do głowy? I całkiem możliwe, że byś tak wyglądał.
Powoli się podniósł z kuców. Nie przestawał się jednak pochylać, chociaż nie mógł być na równi z wzrostem chłopaka! Musiałby się zgiąć w pół, o ile nie mocniej! Jednakże chłopakowi nie powinno to przeszkadzać, prawda? Monster przynajmniej się starał, aby ten nie musiał za mocno zadzierać głowy do góry.
- W takim wypadku uważam, że nie powinniśmy zwlekać. Chodźmy od razu. Pogoda nie sprzyja rozmową na zewnątrz, milsze będzie jakieś pomieszczenie - powiedział, jednak w tym momencie zauważył kobietę, rzucającą na głowę towarzysza jakiś strój. Uważnie jej się przyglądał, jednak kiedy tylko zniknęła, nie potrafił przywołać jej obrazu. Zwodniczy sen... Ugh... Okropność!
Zerknął na mężczyznę, przez chwilę się zastanawiając nad czymś. Hmm... To jest sen, ale powinien zbierać informacje dotyczące innych istot.
- Możesz się do mnie zwracać Monster. Dużo osób tak robi. Nie mam imienia - wyjaśnił, a po tym już ruszył. Powoli, odwlekając swoje kroki. Miał stanowczo dłuższe nogi od swojego towarzysza, ale jeśli pamięć go nie myliła, lokal do którego chciał zajść, nie był oddalony w jakiś wyjątkowy sposób.
- Zapraszam, zapraszam za mną... Znam pewien przybytek, gdzie panuje ciepło i przyjemna atmosfera - powiedział, odwracając się i spoglądając na niego. Posłał mu lekki uśmiech, który bardziej mógłby wystraszyć. Jednak to było zastanawiające! Dlaczego tak wyglądał, skoro był tak miłą osobą? Może faktycznie nie powinno się oceniać ludzi po samym wyglądzie? Choć Monster mógł coś ukrywać. Dokładnie tak jak robili to ludzie! Był człowiekiem, chyba. Ciężko ocenić.
- Może to ubierz? Skoro dostałeś... Będzie ci na pewno cieplej choć na chwilę - zaproponował, mając naturalnie na myśli strój renifera, który go chyba w żadnym stopniu nie był w stanie zaskoczyć. To był sen, a on był tego świadomy... Czasami to było przykre. Nie mógł się cieszyć takimi rzeczami! Niewiedza faktycznie może dać szczęście.

[z/t x2 - pisz tutaj

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klub nocny LGBT   

Powrót do góry Go down
 

Klub nocny LGBT

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Klub "Asylum"
» Brzeg północny
» night club
» Klub „Fire”

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Centrum miasta :: Gastronomia oraz kluby-