IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hotel ~ mon cheri ~

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość


PisanieTemat: Hotel ~ mon cheri ~   Wto 05 Sty 2016, 21:41

*Mamy tu: hol, tak to ważne pomieszczenie. Jakiś bar, restaurację (stołówkę wolno mówiąc), łazienki publiczne, basen, ogrody, wszystko, co tam w hotelach jest. A i najważniejsze! Pokoje! Tak, tak. Eleganckie z dużymi łazienkami - już nie publicznymi.*

Powrót do góry Go down
Gość

Gość


PisanieTemat: Re: Hotel ~ mon cheri ~   Wto 05 Sty 2016, 21:46

Trzymał kawę, popijając ją w holu, zastanawiając się czy być, czy żyć? Nie wiedział, czy to sen na jawie, czy może życie właśnie tak wyglądało. Czuł się jak pies na uwięzi. Zapragnął wejść na najwyższy szczyt, zamiast być pomiędzy. No i ten biust. Zdecydował się. Podszedł do lady, chcąc zamówić pokój na dzisiejszy wieczór, a przy okazji – wyrwać tę ślicznotkę, która go właśnie uratowała przed samobójstwem. A raczej jej biust. Każdy ma twarz..., tam gdzie ją ma. Pokręcił zaradnie biodrami, bo co jak co, ale laski patrzą na tyłek faceta, wystawił dumnie klatę – pokazując, że ćwiczy, aniżeli tylko siedzi w kostnicy i dotyka zwłok. Rzekł uroczym tonem, jak to zatopił się w jej czekoladowych oczach. Gadka była sztuczna z jego strony, a ona nie połapała. Koniec końców, załapał się na wolny pokój, a także – przyjemną kolację z damą. Nie mógł tylko gwarantować jej, że wyjdzie z tego cało. Zazwyczaj przechodził szybko do kontaktu cielesnego. I o nie, za nic tu tylko o sexie! Tak, kochał sex, to normalne, każdy facet kocha sex, ale chodziło o to, że potrzebował materiałów do badań. I nie tylko z kostnicy, ale żywych. Później planował ją zabić, jasne, ale to później. Błądził jeszcze tak chwilę, aż wpadł na jakąś dziewczynę. Poprawka. Dziewczynkę. Ona miała przynajmniej jedenaście lat.
- Hej ty – zwrócił się do niej. Oblukał ja od góry do dołu, uśmiechnął się morderczo, aż szybko nad tym zapanował. - Zgubiłaś mamusię i tatusia? Czy może szukasz nowych? Z chęcią zostanę twoim nowym opiekunem – chwycił ją za dłoń, całując na przywitanie. - Słodka księżniczko, jak to się stało, że zgubiłaś straż? Wpadłaś teraz w moje łapska i nie zamierzam cię puścić – zabrzmiało groźnie, ale droczył się z nią. Spoglądał na nią dalej. Długie, różowe włosy. no ciekawe, zapragnął ich dotknąć, ale jeszcze się wstrzymał. Dum, dum, dum, ciekawe co go tak ścisnęło w klatce piersiowej? Czyżby to był rak? Na Achillesa i jego piętę! Toć to źle wróży! Rak serca. Umrze! I im bardziej na nią patrzył, tym więcej tych raków miał przed oczami. Może poszedłby zjeść jakiegoś? Był kurwa wszystkożerny. Ciekawe co ten Puchacz planował z dziewczynką.
- Jak się wabisz?? – spytał z ciekawości. Wszystkich ludzi traktował bezczelnie, no chyba, że miał jakiś interes. Oznaczało to, że gdy był miły - to było nieszczere, bo ten skurwiel czegoś chciał. A jak był niemiły, to przynajmniej szczerze. No ale, traktował dziewczynkę jak zwierzątko do zabawy. Pytanie znowu. Jakiej zabawy?

| fabuła start - with Woluś |
Powrót do góry Go down
Gość

Gość


PisanieTemat: Re: Hotel ~ mon cheri ~   Sro 06 Sty 2016, 22:09

- Papa… Chce mi się siusiu… -  powiedziała dziewczynka o imieniu Dionela, będąca z opiekunem w drodze do domu.
- Teraz? – powiedział jej tato.
- Tak, bardzo, TERAZ!
Ojciec zrobił zrozpaczoną minę i skierował swoje dziecko do pobliskiego hotelu, motelu jak zwał tak zwał. Pokazał gdzie jest toaleta i podszedł do baru. Zaś mała Dio poszła do łazienki, a gdy z niej wyszła spostrzegła, iż jej papy niema.
- Znowu mnie zgubił…. – westchnęła znudzona – again…
Rozpoczęła wielkie poszukiwanie ojca, zanim ten dorwie się do alkoholu. Jeszcze tego by brakowało, aby dwunastolatka holowała swojego papę do domu.
Gdy tak szukała i szukała biegając po całym hotelu poczuła zderzenie czołowe ze ścianą, która okazała się być męską klatą. Już miała przepraszać i iść dalej, kiedy nieznajomy chwycił jej dłoń. Policzki przybrały kolor dojrzałej wiśni, gdy poczuła jak nieznajomy składa na niej całusa. Gdy usłyszała pytanie dotyczące czy zgubiła osoby mających nad nią pieczę, nadęła swoje dziecięce jeszcze policzki w geście oburzenia. Bo w końcu jak on śmiał twierdzić, że to ona ich zapodziała?
- Księżniczka nie zgubiła rodziców, to oni ją zgubili i nie szukam nowych, bo moja mamcia i mój papa są supi tak jak króliczki – powiedziała nadąsana faktem jego zdaniem to ona jest winna sytuacji, która spowodowała, że jest sama. „Ładny jest” stwierdziła przyglądając mu się dłużej niż powinna, gdy zdała sobie z tego sprawę szybko odwróciła wzrok na ścianę po jej prawej stronie, udając że przygląda się zawieszonemu na niej obrazie. Jednak szybko skierowała swoją twarz z powrotem w stronę nieznajomego.
- Wabisz? WABISZ?! Wabić to może się pies, ja jestem jak już to uroczym króliczkiem! – oświadczając to poruszyła swoimi rękoma koczki – A poza tym JA mam imię. Nazywam się Dionela, ale mówią na mnie również Dio lub Nela. A Panie-Brak-Mi-Kultury jak ma na imię?
Powrót do góry Go down
Gość

Gość


PisanieTemat: Re: Hotel ~ mon cheri ~   Sro 06 Sty 2016, 22:30

Spoglądał zdumiony, przy czym zmarszczył czoło.
- Och, tak się zgrywam maleńka – puścił jej oczko. - Bowiem lubię takie słodziaki jak ty – rzekł ochoczo, oblizując dyskretnie usta. Jakby chciał ją pożreć. Wilk trafił na czerwonego kapturka! Och! Gdzie jej koszyczek! Gdzie jej koszyczek? Pewnie między... - Brak mi kultury? – pokręcił głową, przytakując z uśmiechem. - A może nauczysz mnie jej u mnie w pokoju? – zasugerował. Ukłonił się szarmancko, bo tak – był dżentelmenem, ale też i mega skurwielem.
- Jestem Puchacz – Jej mógł powiedzieć swoje prawdziwe imię. Bo czemu, nie? Chwycił jej policzki, łapiąc delikatnie i ciągnąc. - Jędrna – oznajmił. Jak płeć piękna była jędrna – to bardzo dobrze, bardzo!
Białowłosy brał pod uwagę fakt, że inni ludzie na nich patrzą i nie powinien robić jakiś niesprecyzowanych oraz podejrzanych ruchów. Dlatego musiał coś zaproponować.
- Rodzice się zgubili? To może ja cię adoptuję? Ja nigdy się nie zgubię – nachylił się nad nią. - Będę chodził za tobą krok w krok, jak twój cień, co ty na to? – Jaka to melodia grała tu mu teraz? Chyba walc raków. Przeniósł się na oczy. Dostał raka od jej słodkości. Zasadniczo nie chciał jej wyruchać. Nie tak od razu i nie tu. W dodatku umówił się z inną lafiryndą na to. Z Dio wolał się podroczyć. Nie miał żadnych przyjaciół. Zwłaszcza takich, którymi mógł dyrygować, irytować i takie tam. Tak, Puchacz miał inne pojęcie słowa 'przyjaciel'. - A może porwę cię sam i mianuję towarzyszką życiową? – Tak Panie Puchaczu, sprytne. Tylko jest jedno małe ale! Musiał poczekać, aż jego 'towarzyszka' zacznie być świadoma swojej kobiecości – czyli za cztery lata. No ba, bo kogo obchodzi to, czy Dio się zgadza, czy nie? Prawda? Po co? PO CO? CO ZA STYF. No ale bywa. No ważna też była legalność..., jednak... jego pedofilia chyba nie powstrzymywała. Aczkolwiek wyglądał na takiego, co by się wstrzymał i poczekał dla tej jedynej. Ona będzie rosła, a on w międzyczasie wyrucha pół miasta. Super sprawa. Super postanowienie. Jego to na smyczy trzeba by było prowadzić, bo to jak pies, szukający suk z cieczkami. Miał nosa, czy radar do tego... Co za chory pojeb. Jego trzeba czasem nawet leczyć. Czasem.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość


PisanieTemat: Re: Hotel ~ mon cheri ~   Sro 06 Sty 2016, 23:38

Z radosnym uśmiechem słuchała jak mówił, że jest słodka, co jak co ale Nela lubiła komplementy jak większość osób płci pięknej. Na samą myśl, iż kolejna osoba uważała ją za uroczą ta promieniała, a jak owa osoba zaproponowała, że może go nauczyć kultury uśmiechnęła się słodko na myśl, iż może się na chwilę poczuć nauczycielką. Rodzice nie nauczyli ją puki co by nie chodziła nigdzie ze nieznajomymi, ponieważ pomimo upływu lat dalej rozpaczali po śmierci jej starszej siostry i nie przekazali jej tej rodzicielskiej mądrości.
- Oczywiście gdyby mój tata się nie zgubił to z chęcią nauczyłabym pana, panie Puchaczu odrobiny kultury – powiedziała radośnie dziewczynka. – To może pomoże mi pan papę odnaleźć, powiem mu, że może wracać sam a ja wrócę troszkę później i wtedy rozpoczniemy pierwszą lekcję? – powiedziała rozanielona, że wpadła na tak dobry pomysł.
Zastanawiała się przez chwilę gdzie może się podziewać jej papa… Ale potem wpadła na jeszcze lepszy pomysł.
- Albo wie co pan, panie Puchaczu? Wyślę papie SMS-a, że spotkałam koleżankę z klasy i poszłam się z nią uczyć matematyki, bo trochę kiepsko mi ona idzie… - oznajmiła ze smutkiem, kiedy przypomniała sobie jak słabo poszedł jej ostatni test z tego przedmiotu.
Od zawsze dziewczynce matematyka szła koszmarnie, szczerze z roku na rok z ledwością przechodziła do następnej klasy. Kiedy była młodsza pomagała jej zawsze siostra i wówczas jej stopnie były dobre, ponieważ starsza dziewczynka potrafiła jej wszystko wytłumaczyć. Ale poza tym przedmiotem Dionela miała same czwórki i piątki, tylko matematyka jej nie wychodziła.
Z rozmyśleń wyciągnęło ją kolejna propozycja adopcji.
- Ale ja nie chcę mieć nowego papy i nowej mamci – powiedziała z poważną miną Woluś. – Ja kocham mamcie i papcie, mimo że zdarza im się mnie gubić. Ale kiedy mnie w końcu znajdują kupują mi na przeprosiny lody! Takie duże! Truskawkowe! – krzyknęła radośni. - Towarzyską życia? To pan jeszcze jej nie posiada? Czemu? Przecież jest pan bardzo ładny! A może pan uprawia bigamię?
Powrót do góry Go down
Gość

Gość


PisanieTemat: Re: Hotel ~ mon cheri ~   Czw 07 Sty 2016, 12:57

Znalezienie ojca? No tak, ta opcja mało przypadała mu do gustu. Zwłaszcza, że rodzice raczej nie byli by zachwyceni ze znajomości Puchacza z dwunastolatką. E tam! A Romeo i Julia to ile niby mieli lat?! On miał z dwadzieścia (czy może i osiemnaście), a ona z jakieś dwanaście! To prawie jak tutaj! Sytuacja normalnie taaaaaka sama. Puchaczu, lecz się. W każdym razie, jeszcze nic jej nie robił. Na jego czy jej szczęście/nieszczęście. Cała ta sytuacja była jak szczęście w nieszczęściu. Pierdolony pedofil zakochał się w małolacie. Romantyczne.
- To nie mów tacie – zachęcił z podejrzaną miną. Oj, wiadomo jaką! - Matematyka? A może pouczymy się jej u mnie w pokoju? – szturchnął ją teatralnie, ale delikatnie łokciem w jej ramię. Tak dla zaczepki. Puchacz zaciekawił się jak maleńka wygląda w świecie znów. No tak, bo on o nim wiedział, ale nie przebywał w nim za często. Wolał stworzyć nad człowieka w świecie realnym, jakieś zombie itd. i zawładnąć tym pierdolonym padołem. A resztę zamknąć w świecie snów. Super plan. SUPER KURWA PLAN. Ciekawe czy wykonalny?
- A ja bym chciał nowych rodziców – przyznał szczerze. Swoich powiesiłby, gdyby nie wnieśli przeciwko niemu zakazu zbliżania się. W dodatku chodzą wszędzie z ochroniarzami. A Puchacz przecież żartował z tą bombą w urodziny mamusi! - To... możemy iść na lody, hue, hue, hue, hue... – I kraina wyobraźni poszła w ruch.
- Ano nie mam – zbiło go to z tropu. Przy czym następnie przeczesał zawadiacko włosy i uśmiechnął się jak jakiś bish z anime. - No tak, jestem cool. Zajebisty przystojniak. Szkoda, że samym wyglądem nie można płacić – Narcyzm lvl high. - Ano..., nie wybrałem dotychczas żadnej... – mówił ostrożnie, bo ta mała jednak miała oliwę w mózgu i myślała. Kurwa. Trafił na inteligentną istotę. Przypał. Wolał ruchać idiotki i je mordować. Ta natomiast to cwana bestia. Musiał być ostrożny, mogła go załatwić i to na amen. - Bigamia? Kto? Ja?! – zaśmiał się, unikając tematu. - Nie! Skąd! Ja skaczę tylko z kwiatka na kwiatek, rozumiesz..., kobiety mnie ranią. Ciężko mi im zaufać. Wszystkie są takie same! Och! Och! – I znowu teatralna śpiewka, prawie łzy wymusił w oczach, aby to podkreślić jaki z niego nieszczęśnik.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość


PisanieTemat: Re: Hotel ~ mon cheri ~   Czw 07 Sty 2016, 18:56

Patrzyła na niego z dziwną miną, jakoś nie umiała uwierzyć mu, że zna się na matematyce. Nie wygląda na takiego. Ktoś kto zna matematykę powinien wyglądać jak biznesman a nie jak chuligan, ładny, ale jednak jak chuligan.
- Pan wygląda na takiego co zna się na sportach, a nie na liczbach… - wyraziła szczerze swoją opinię. Zawsze była szczera jak i wścibska. Dyskrecją też nie grzeszy. Najpierw mówiła, a dopiero potem myślała. Oczywiście Nela nie uważała tego za wadę, raczej jako zaletę, bo w końcu zawsze powinno się być prawdomównym… Nie jak politycy, co drugie słowo, które wychodzi z ich ust to fałsz. Woluś zawsze uważała osoby, którzy sprawują władzę w państwie za kretynów nieznających definicji słowa „prawda” i „sumienna praca”. Dostają tyle pieniędzy z kasy państwa, obywatele poprzez podatki płacą im wynagrodzenie a oni nawet nie umieją usprawnić system i zwiększyć płace by społeczeństwu żyło się lepiej i na poziomie. Jak ona zostanie prezydentem albo premierem to wszystko zmieni. Ale zanim to nastąpi musi skończyć podstawówkę, dobre gimnazjum, później liceum ze zdaną maturą na wysokim poziomie a na koniec studia prawnicze. Jednakże przez matematykę te marzenia mogą zostać zdeptane, więc potrzebuje dobrego korepetytora… Jednak nie wiedziała gdzie mogłaby takiego znaleźć.
- Czemu chciałby pan, panie Puchaczu nowej mamci i papci? Bili oni pana? Hmm wtedy bym rozumiała, dlaczego ich pan nie lubi i chciał wymienić… - mówiła jak najęta wpychając się w jego prywatne życie ze swoimi lakierowanymi bucikami w rozmiarze trzydzieści trzy. – Gdyby można było płacić wyglądem, państwo by upadło będąc bez funduszy… Chyba… A poza tym „za darmo umarło” jak to mówi wujek John. – zacytowała brata ojca. - Czyli może pan mieć dużo dzieci skoro skaczesz z „kwiatka na kwiatek”! Zabezpieczał się pan, chociaż z tymi kobietami? Jeśli nie to powinieneś chwycić za telefon z pytaniem czy nie rodziły ostatnio! Nie chciałby pan tych dzieci poznać? Oczywiście, jeśli je pan posiada. Ja bym chciała mieć dwójkę dziewczynek! Dziewczynki się łatwiej wychowuje, przynajmniej tak mówi zawsze ciocia Aladia. I zawsze też powtarza, że lepiej jak dzieci mają między sobą dużą różnicę wiekową, przynajmniej z pięć/sześć lat. I niech pan nie próbuje wzbudzać we mnie współczucia stwierdzeniem, że te kobiety pana krzywdziły! Bo ja wiem, że to nie prawda! Tak mi podpowiada planeta Wenus! A teraz chodźmy na lody, chce duże o smaku truskawkowym!
Powrót do góry Go down
Gość

Gość


PisanieTemat: Re: Hotel ~ mon cheri ~   Czw 07 Sty 2016, 19:31

Dobrze, że chociaż ładny ten chuligan.
- Na sportach też hue, hue, hue, hue... – zaśmiał się pod nosem, wyobrażając sobie różne dziedziny sportu. Och, domowego sportu, że tak się można wyrazić. Polityka... ech. Nie miała nic do sexu, miłości i żarcia, więc Puchacz miał w tej sprawie jedno do powiedzenia. Choć trzeba podkreślić, że był bardzo oczytany i mógłby gadać, ale po co? Chodziło o to, że gdyby on został prezydentem – pierdyknąłby wszystkimi bombami jądrowymi na całym świecie. Zupełnie jak Tramp, och jak on kochał Trampa. Szkoda, że nie gejuszkował. No nic.
Na zdanie o biciu, a raczej byciu bitym przez rodziców, prawie wywinął orła ze śmiechu. Nie, prędzej to on ich. Ale tego nie powiedział.
- Moi rodzice są drętwi, nudni i nie wiedzą, co to życie – O tak, bo pan Puchacz wiedział ze wszystkich najlepiej.
- Ważne, że ja pływałbym w luksusie maleńka – puścił jej oczko. Aczkolwiek hajsu i tak miał pod dostatkiem, na to nie narzekał. - Zabezpieczenia? – Aż go zatkało. O tym nigdy nie pomyślał. Z drugiej strony, jeżeli urodziły, mógłby utworzyć armię. Swoją własną armię. W takim razie... kalkulując. Jeżeli średnio sypia z dwudziestoma kobietami w miesiącu (zdarzało się i pięćdziesiąt, ale mówimy średnio!), miesięcy mamy dwanaście, a każda urodziłaby co najmniej jedno dziecko..., były teraz kurwa bankrutem szukanym przez komorników. Ach, te alimenty. Może to jednak dobra myśl, aby się ustatkować. Tak, tak. I lepiej wziąć tego małego szkraba. Jeszcze bezpłodna, nie ma tych dni. Można się kochać bez problemów. Jak dobrze pójdzie, najpóźniej pierwszej miesiączki dostanie w wieku piętnastu lat (no a lepiej i jeszcze później), czyli dobrze porucha. No i kto wie? Może ona się w nim zakocha? Może nacieszą się długą miłością? Wytarł usta, bo ślinił się na tę plany życiowe.
- Moja droga! Ja ci udowodnię, że to nie prawda. Średnio, na jednego mężczyznę przypadają, aż cztery kobiety! Co to oznacza? Ano, że robi się napięta atmosfera. Kłócą się, biją się o niego, walczą, grożą. Koniec końców, to on jest pokrzywdzony! W dodatku im wszystkim zależy na pieniądzach! Przynajmniej temu dziewięćdziesięciu procentowi. I na współżyciu! Och, tak! Myślisz, że czemu zakładają duże dekolty? Bo chcą nas zwabić! Nas mężczyzn! Działają na nas jak pyłki kwiatów na pszczoły! My nie mamy jak się bronic, to instynkt pierwotny, nie możemy się powstrzymać. My faceci jesteśmy zwabiani przez te damy, do ich jaskiń! A następnie wykorzystywani! I właśnie! To one podczas sexu zabierają nam prezerwatywy! To one temu winne! Aby nas upodlić! Okraść ze wszystkiego! Me życie jest takie smutne! – udał rozpacz, a następnie się rozpromienił. - No tak. Chodźmy na lody! – chwycił ją za rękę i w podskokach opuścili... hotel. HALO, HALO, POLICJA NA FORUM. PEDOFIL PORWAŁ DZIEWCZYNKĘ, HALO, HALO! CZY JEST TU KTOŚ?! POMOCYY...

| Pisz pierwsza w jakimś miejscu, gdzie są lody :^))))))) i zarzuć linkiem, zt x 2 |

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hotel ~ mon cheri ~   

Powrót do góry Go down
 

Hotel ~ mon cheri ~

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Dzielnice Centrum-