IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Restauracja Yakiniku "Osomatsu"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hadrian

Generał Alfa


avatar
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Restauracja Yakiniku "Osomatsu"   Sob 09 Sty 2016, 02:32


Miejsce znane tylko prawdziwym koneserom mięsa z grilla i/lub amatorom żarcia w japońskim stylu. Na pierwszy rzut oka to normalna restauracja, utrzymywana w barwach brązowych i kremowych. Przy niektórych stolikach, zrobionych z ciemnego, solidnego drewna, ustawione są krzesła z podobnego materiału, z miękkim obiciem siedziska oraz oparcia. Przy jednej ze ścian znajdują się jednak miejsca, przy których można usiąść na wygodnych, niedługich sofach. Na środku każdego stolika zamontowany jest grill - w jednych jest to grill elektryczny, a w innych opalany węglem drzewnym. Ten drugi jest przynoszony i montowany przez pracownika restauracji, już rozpalony. Cała zabawa polega na tym, że zamówione mięsa (do wyboru są konkretne zestawy lub oferta "płacisz raz - jesz co i ile chcesz") każdy klient przyrządza sobie na grillu po swojemu. Można też zamówić warzywa lub inne dodatki, jak frytki, zupy czy gotowe sałatki. Do każdego zestawu dodawane jest kilka sosów (można zamówić ich więcej) oraz odpowiednie sztućce - domyślnie są to widelce i szczypce, lecz można poprosić o łyżki czy pałeczki.
Jeżeli to nie jest wliczone w cenę zestawu, można dodatkowo zapłacić za możliwość wypożyczenia szklanki, do  której nalewa się dowolnego napoju ze specjalnego automatu, z możliwością dolewania sobie ile się podoba na czas pobytu w Osomatsu. Przy maszynie znajdują się też słomki i lód.


Drzwi do lokalu otworzyły się z wolna. Ciepło aż buchnęło z wnętrza, uderzając w zziębniętą twarz wchodzącego do restauracji Hadriana, na co ten aż zamknął chwilowo oczy. Do środka wstąpił żwawym krokiem, by jak najszybciej zamknąć wejście i nie dać zimnu wtargnąć wraz z nim. Zadrżał, przyzwyczajając się do nagłego wzrostu temperatury otoczenia, a następnie wszedł głębiej do pomieszczenia.
Bohater niespiesznie rozpiął marynarkę. Z twarzą bez wyrazu i typowym dla siebie, znudzonym spojrzeniem, rzucił okiem na jeden z rogów restauracji, szukając tam miejsca dla siebie. Wokół słychać było skwierczenie grillowanego mięsa, a w powietrzu unosił się przyjemny, wywołujący burczenie w brzuchu zapach, w którym dało się wyczuć nutkę spalenizny. Hadrian przybrał łagodny uśmiech i bezzwłocznie namierzył jednego z pracowników, chcąc złożyć zamówienie. Wiedział, czego chciał i nie musiał wcześniej przeglądać menu. Na koniec poinstruował kelnera co do miejsca, przy którym bohater miał zamiar zasiąść, by następnie rzeczywiście się tam udać.
Hadrian zdjął rękawiczki i schował je do kieszeni marynarki, którą również ściągnął i położył obok siebie na sofie, na której sam zasiadł. Dzisiaj wybrał stolik z grillem elektrycznym, nie chcąc dodawać mięsu zadymionego aromatu. Wyciągnął telefon komórkowy i kilkoma wprawnymi ruchami kciuka wyświetlił portal z lokalnymi nowinkami. Czekając na zainteresowanie ze strony zaczepionego wcześniej pracownika lokalu, bohater wlepił spojrzenie w ekran komórki, od czasu do czasu przesuwając po nim palcem, chcąc zobaczyć kolejne wiadomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nihil

Porucznik Alfa


avatar
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Restauracja Yakiniku "Osomatsu"   Pią 22 Sty 2016, 01:04

Kobieta powoli weszła do lokalu, przyciągnięta dwoma rzeczami. Pierwsza to oczywiście generał alfa, czyli osobnik któremu bardzo chętnie odebrałaby tytuł. Jednak nie była osobą narwaną! Co jakiś czas dopytywała o tego mężczyznę współpracowników, a dzisiaj natknęła się na niego, kiedy wracała z kina i nudnego seansu jakiegoś taniego filmidła akcji. Przypadkiem go zaczęła śledzić, a ostatecznie poczuła cudowny zapach mięsa i po chwili weszła do nieznanej jej wcześniej restauracji.
Rozglądała się po lokalu zafascynowana choć jej wyraz twarzy wskazywałby raczej na zajęcie myśli pracą czy czymś jeszcze innym.
Niby to przypadkiem spojrzała na generała, traktując to wymienienie spojrzeń jako zaproszenie do stolika. Ruszyła doń, dosiadając się.
- Witam. Niezwykłe zapachy tutaj są. Generał już wcześniej tutaj witał? - mówiła, przypominając niemalże w całości robota. Obraz znieczulicy psuł delikatny uśmiech, który zawitał na jej twarzy, gdy tylko już zorientowała się, co dokładnie może tutaj zjeść. Po filmie zgłodniała, a porcja mięsa dla żołnierza jest niczym zbawienie!
Spojrzała piwnymi oczami na Hadriana.
- Nie ma generał nic przeciwko, że się dosiadłam? - zapytała, a znając jej zamiłowanie do przestrzegania zasad i wypełniania rozkazów, po prostu by wstała i wyszła z lokalu, gdyby tylko mężczyzna sobie tego zażyczył. Był nad nią jeśli chodzi o rangę, więc... to normalne, prawda? Tak samo jak zwracanie się panie generale. Może Daray by to zlekceważył, ale (tutaj kiśnij ze śmiechu) Jadwidze nawet przez myśl by to nie przeszło. Nie otrzymała zgody, aby zwracać się w innt sposób do tego mężczyzny, a samej nie wypada się za bardzo spoufalać!
Choć, Jadwigo, musisz zauważyć, że to ty mu się dosiadłaś do stolika i po zauważeniu na mieście, przypadkiem zawędrowałaś do tej samwj restauracji, co Hadrian...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hadrian

Generał Alfa


avatar
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Restauracja Yakiniku "Osomatsu"   Nie 24 Sty 2016, 20:31

W wiadomościach publicznych Hadrian nie doszukał się niczego szczególnego. Nie żeby go to jakoś specjalnie dziwiło. Chyba coś więcej znalazłby w nekrologach, ale była to kategoria niespecjalnie wesoła i niegwarantująca bycia jakoś szczególnie powiązaną z Insomnium. Życie w Luksemburgu uczyło, że w sumie wszystko mogło mieć drugie dno.
Czarnowłosy westchnął, zamknął odpaloną wcześniej aplikację, rzucił okiem jeszcze na czas i zablokował ekran aparatu, chowając go z powrotem do kieszeni spodni. Teraz mógł wrócić myślami do tej luksemburskiej rzeczywistości, w której miał niebawem raczyć się jakimś smakowitym mięsiwem. Na samą myśl aż się uśmiechnął, spojrzeniem doszukując się pracownika lokalu z talerzem pyszności. Zamiast tego spostrzegł Jadwigę, która najwyraźniej była zainteresowana dołączeniem się do stolika bohatera. Przez chwilę Hadrian spoważniał, wchodząc w swój tryb Generała, lecz szybko się opamiętał, co jednak nie bardzo wpłynęło na zmianę jego wyrazu twarzy. Do czasu.
- Generał to nie wiem. Ja, osobiście, czasem tutaj wpadam. - Uśmiechnął się kąśliwie, krzyżując ręce na klatce piersiowej i opierając się plecami wygodnie o miękkie obicie sofy, na której siedział - Jesteśmy w cywilu kochana. No i nie jesteśmy w bazie.
Czarnowłosy nie był przesadnym pracoholikiem i cenił swój wolny czas. Generałem mógł być w Instytucie Badawczym, w Insomnium i wszędzie tam, gdzie Jednostki Specjalnie mają być Jednostkami Specjalnymi. Osomatsu do takich miejsc nie należało - przynajmniej na razie - więc bohater był zwykłym, szarym obywatelem. Poprawka: był niezwykłym, wielobarwnym obywatelem, z którym każdy winien się liczyć, każdy winien kochać i...któremu powinni niedługo przynieść żarcie, bo ileż można czekać?
- Nigdy mi nie przeszkadzało towarzystwo niebrzydkiej pannicy.
Puścił jej oczko. Mógł dodać, że to przecież zaszczyt dla każdej białogłowej, żeby spędzić choć odrobinę czasu z kimś takim jak on, jednak się - nie wiedzieć czemu - przed tym powstrzymał. Albo uznał, że jest to wiedza tak szeroko znana, że nie musiał o niej przypominać Jadwidze, bo przecież była bystra.
Odczepił wzrok od swojej rozmówczyni, jeszcze raz doszukując się jakiegoś pracownika lokalu, który kroczyłby w kierunku stolika Hadriana. Bez skutku. Najwidoczniej, na przystawkę, będzie musiał zadowolić się pogadanką ze swoją podwładną. Choć, dość dwuznacznie rzecz ujmując, dość chętnie przyjąłby ją jako główne danie.
- A Ty jesteś amatorką japońskiej kuchni, znudziło Cię normalne żarcie, czy po prostu wpadłaś się przekonać, jakie jedzenie tu podają? - zapytał Hadrian, chcąc jakoś skleić rozmowę - A może przyszłaś tutaj z mojego powodu?
Niczego nie podejrzewał. Po prostu uważał, że to nic dziwnego, by ludzie starali się przebywać w jego okolicy. Wszakże to wspaniały, niesamowity Hadrian!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nihil

Porucznik Alfa


avatar
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Restauracja Yakiniku "Osomatsu"   Nie 24 Sty 2016, 22:03

Nie trzeba było mówić do niej łopatologicznie, choć nie da się ukryć, że wolała dowiadywać się o niektórych rzeczach wprost. Owijania w bawełnę nienawidziła. Zresztą... Kto za nim przepadał!? To tylko komplikowało rzeczy banalne! Albo jeszcze bardziej te i tak już nieco bardziej ciężkie do zrozumienia czy wyjaśnienia.
Jednak nie zmienia to faktu, że głupią osobą nie była. Gdyby było inaczej - nie pięłaby się tak prędko i tak wysoko po szczeblach kariery wojskowej.
- Wybacz. Wychowanie ojca. Nawet w domu miałam się zwracać do niego przy używaniu stopnia wojskowego - odpowiedziała spokojnie, tłumacząc to też. Tak, to wychowanie w jej życiu zmieniło naprawdę wiele... I gdyby nie fakt, że nie miała brata, chyba nie zdecydowałaby się na karierę militarną. Choć kto tam ją wie?
Lekko się tylko uśmiechnęła na komplement, zdając sobie sprawę z zachowania generała. Swoją drogą... Chyba była bezpieczna w Insomnium i nie musiała się obawiać zalotów ze strony wyżej postawionego - a raczej nie musiał się ich obawiać Daray. Naturalnie nie dyskryminowała niczyich upodobań, bo była to sprawa indywidualna! Jednak... Nie, na pewno mężczyzna w niej siedzący nie musiał się niczego obawiać.
- Amatorką japońskiej kuchni? Nie, nie. Jem wszystko, niezależnie od pochodzenia. O ile ma smakowity zapach, ktoś mi szepnie dobre słówko na dany temat... A mięso jest zawsze dobre. No i trzeba próbować nowych rzeczy, nie uważasz? - powiedziała, kładąc dłonie na stole, jedną na drugą. Zadbane, delikatne... Dostrzegła w tym momencie szansę dla siebie. Przyjaciele są ważni, ale rywale i wrogowie muszą być bliżsi. - Choć może drugi powód także jest prawdziwy? - dodała, spokojnie unosząc wzrok do sufitu, jakby nigdy nic. Lekko się uśmiechnęła, jednak nie dało się powiedzieć czy było to jakąś aluzją dla Hadriana, czy może jednak reakcją na znalezienie w menu czegoś, co na pewno jej zasmakuje, bo jej wzrok skierował się tam i złożyła zamówienie kelnerowi, który przyniósł przystawkę. Jeżeli smak będzie równie cudowny jak zapach, z pewnością jeszcze tutaj zawita.
- Swoją drogą... Późna pora jest idealna na wyjścia ze znajomymi. To jakiś kaprys, że akurat tu i teraz chciałeś się przejść i nie mogłeś nikogo do towarzystwa znaleźć czy liczyłeś na samotność? A może na jakiegoś niespodziewanego towarzysza do kolacji? - dopytała, musząc prowadzić normalną rozmowę z mężczyzną. Poznać, przekonać do siebie, podstawić nogę i spokojnie przejąć tytuł generała. Ciekawe czy jej kochany ojciec byłby z niej dumny. Dobrze ją wychował, a ona tak kombinuje dla przejęcia władzy! Zaszczepił w niej szacunek, pracowitość i... Ach, no tak - upartość.
Jak niewiele można wiedzieć o osobie z którą się spędza kilka godzin dziennie... To komiczne! Przecież wspólnie pracowali, nie raz i nie dwa wykonywali misje. Owszem, może Daray poznał Hadriana, ale na pewno nie Jadwiga! A te dwie persony naprawdę się od siebie różnią.
- Dzisiaj jestem wyjątkową szczęściarą... Nie dość, że zjem coś smakowitego to jeszcze w równie przyjemnym towarzystwie - powiedziała, uśmiechając się, tym bardziej że również i jej zestaw mięs właśnie wylądował na stole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hadrian

Generał Alfa


avatar
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Restauracja Yakiniku "Osomatsu"   Pią 29 Sty 2016, 16:35

Dobrze było mieć Jadwigę przy sobie w tych ciężkich czasach. Jakby Hadrian musiał po prostu czekać na swoje jedzenie, nie mogąc zająć umysłu prostą rozmową, to siedzenie w tym lokalu przepełnionym zapachem grillowanego mięsa w końcu spowodowałoby u niego pojawienie się myśli samobójczych. A szkoda byłoby dla Świata stracić kogoś tak niepowtarzalnego tylko dlatego, że nie mógł sobie zjeść.
- Ale ja nie jestem Twoim ojcem - skwitował prosto, dalej uśmiechnięty.
Najwidoczniej rodziciel ciemnowłosej wpłynął na nią dość znacznie. I choć jej kwestia zdawała się być idealnym pretekstem do rozpoczęcia rozmowy o jej przeszłości, to Hadrian nie był skory zagłębiać się w historię swojej rozmówczyni. Może innym razem, kiedy jego głowę mniej będzie zaprzątać wyzywanie pracowników Osomatsu, którzy albo zapomnieli o biednym czarnowłosym, albo mieli naprawdę srogą pracę w kuchni. Wołowina się skończyła i czekają na ekspresową dostawę?
- Próbować można, ale z głową. Mogę mieć tylko nadzieję, że tylko niestrawność będzie Twoim największym problemem - Wzruszył ramionami.
Szkoda by było, żeby przez przesadne łakomstwo i mało wybredne kryteria, którymi się Jadwiga nasza kochana kierowała przy wyborze jedzenia, nie doszło do czegoś porównywalnego do wybuchu żołądka. Jakby Hadrian był bardziej podejrzliwy, to przewidziałby zgon ciemnowłosej na skutek podania jakiejś niewyczuwalnej w jedzeniu trucizny. Ale kto miałby coś takiego używać? Może i jak się czegoś nie spróbuje, to się nie poczuje, ale równie dobrze można to czytać jako "jak się nie spróbuje, to się nie wykituje", więc warto zachować ostrożność.
- To nie ja wybrałem. To mój żołądek. A skoro żyję z nim w dość ścisłej symbiozie, to nie mogłem odmówić.
Czekanie się opłaciło. W końcu przy stoliku Hadriana pojawił się pracownik restauracji z dość sporym talerzem, który natychmiast został postawiony na blacie. A na nim leżały cienkie płaty mięsa. Jedne były podłużne i prawie prostokątne, inne były bardziej owalne. Na jednych było widać mniej tłuszczu, na innych więcej, do tego tworzącego dość ładny wzór. Można było dopatrzeć się i kawałków łososia. Bohater został poinstruowany, że sosy oraz sztućce zostaną przyniesione za moment, na co kiwnął głową, wciąż się uśmiechając. Teraz na pewno miał dobry powód, by być w szampańskim nastroju.
- Wygrałaś dzisiaj życie.
Pracownik lokalu powrócił, układając przy wcześniej przyniesionym talerzu czarne, kwadratowe miseczki z sosami, szczypce oraz pustą szklankę. Hadrian podziękował kiwnięciem głową i zatarł ręce z zadowolenia.
- Niebezpiecznie jest tutaj jadać w taką pogodę - stwierdził nagle, przekręcając prawą dłonią regulator przy swoim grillu, zaczynając go nagrzewać. - Na zewnątrz jest tak zimno, że jak się tutaj zgrzejesz, to nie chce się wychodzić.
Złapał za szczypce, a nimi pochwycił jeden z plastrów mięsa i ułożył na grillu. Podobnie postąpił z jeszcze jednym kawałkiem.
- Mnie to nie dotyczy, bo jestem gorący dwadzieścia cztery na siedem. Ale martwię się o innych.
Oczy Hadriana błyszczały, gdy patrzył na swoje dwa, piękne, pachnące, skwierczące Wagyu Rosu, z widocznym zniecierpliwieniem czekając, aż będą gotowe do bycia obróconymi na drugą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nihil

Porucznik Alfa


avatar
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Restauracja Yakiniku "Osomatsu"   Pią 19 Lut 2016, 23:12

Kobieta nie musiała się za bardzo martwić o niestrawności, bo w gruncie rzeczy, jadała z głową. Po prostu nie obawiała się kosztować nowych rzeczy!
Pokiwała jedynie głową na słowa, że wygrała życie. Musiała się zgodzić... Taka wspaniała szansa na powolne zbliżanie się do własnego celu! Oj tak, tak. Musiała stanowczo zacząć działać, jeśli chodziło o ten cały awans. Nie mogła tak siedzieć i czekać! Trzeba było coś zrobić z Hadrianem... Niekoniecznie pozbyć, bo to by było nielegalne, ale może bardziej nim zmanipulować, wprowadzić w maliny, możliwe że także wprowadzić w kłopoty, przez które straciłby swoje wysokie stanowisko, na którym tak bardzo zależało Jadwidze.
No tak, oczywiście. Nie mogła raczej zapominać, z jakim typem osoby rozmawiała. Generał doskonale znał swoją wartość, a nawet i był w stanie ją wywyższać. Jak to się nazywało? Narcyzmem? Momentami na pewno takowy przejawiał, jednak to już przeszkadzało w zależności od upodobań. Podczas wykonywania zadań, ona nie zwracała na to uwagi. Bardziej nie zwracał uwagi na to Daray, jednakże on chyba na nic nie zwracał uwagi.
- Będę musiała o tym pamiętać. Skoro martwisz się o innych, chętnie się podzielisz ze mną swoim ciepłem, gdybym przypadkiem zmarzła, prawda? - powiedziała, kiedy także wysłuchała instrukcji obsługującej ich osoby, a po tym zabrała się też do usmażenia kawałka wołowiny. Zapachy w lokalu sprawiały, że żołądek dawał o sobie znać. Ach, jeszcze kilka chwil i będzie mogła się najeść tymi wspaniałościami!
W głowie jej dzwoniło, że te uśmiechy nie do końca do niej pasują i aż wnętrzności się jej wywracają na drugą stronę... Naprawdę! Stara się - o ile można to tak nazwać - flirtować ze swoim generałem? Nie, to do niej niepodobne! Choć cel miała ku temu ogromny... Lepiej być w bliskich relacjach z kimś, kogo ma się za rywala czy też wroga.
Mięso przyjemnie skwierczało na rozgrzanym grillu, a kiedy tylko kobieta uznała je za gotowe, wybrała odpowiedni sos i skosztowała. Takie pyszności, takie cudowne jedzenie... Powinna go kosztować o wiele częściej! Ach, a może jednak nie, bo nie dajże by się jej znudziło? To by była katastrofa!
- Jakieś plany na dalszą część wieczoru? Oprócz pożywnej kolacji, oczywiście - zapytała, układając znów kilka plasterków mięsa. Wołowina, plaster ryby... Mięso było przepyszne w każdej postaci. A takie grillowane to nie miało już równych!
- Sama nie mam za bardzo pomysłu, więc może mnie zainspirujesz i podzielę twoje plany? - powiedziała z delikatnym uśmiechem na wargach, dając do zrozumienia, że wcale nie muszą się rozdzielać, kiedy każde z nich już zje swoją porcję. Może i nie miała na myśli jakiegoś gorącego romansu, ale w przyszłości identyczne stwierdzenie mogłoby zaowocować w otrzymywaniu zaproszeń na wyjścia od Hadriana. Oj tak, łatwo się wtedy jest do kogoś zbliżyć, poznać tę osobę. Wspólne pracowali, więc powinni siebie znać! A jak na razie to było z tym raczej dosyć ciężko. Może to przez nastawienie Nihil? Tak, tak. Całkiem możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hadrian

Generał Alfa


avatar
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Restauracja Yakiniku "Osomatsu"   Sro 24 Lut 2016, 14:36

W odpowiedniej chwili Hadrian sięgnął po szczypce i za ich pomocą uniósł wcześniej ułożone na grillu kawałki mięsa, by przewrócić je na drugą stronę. Przełknął głośno ślinę na widok idealnie spieczonej wołowiny, jednak musiał wytrzymać jeszcze chwilę, nim będzie mógł zabrać się za jej konsumpcję.
- Czyżbyś nie była w stanie samej sobie z zimnem poradzić? - zapytał z cwaniackim uśmiechem, dwa razy klikając szczypcami.
Nie miałby nic przeciwko do dzielenia się ciepłotą swojego ciała z przedstawicielką płci pięknej, no ale przecież Jadzia nie była typowym przykładem niewiasty. Przynajmniej tak uważał Hadrian wierząc, że rangę Porucznika w Jednostkach Specjalnych nie otrzymuje się przez znalezienie odpowiedniego kuponu w paczce Lays. Co to więc dla takiej jakieś tam zimno! No chyba, że to były takie podchody, a ciemnowłosej chodziło o samo bycie kopniętą zaszczytem ogrzewania swojego jestestwa ciepłem wytwarzanym przez bohatera. Miałoby to sens. Przynajmniej dla niego.
Generał Alfa skierował trzymane narzędzie ponownie na grill, ściągnął z niego kawałki mięsa i położył sobie na talerzu. Przy okazji ułożył na rozgrzanej płycie kolejne dwie porcje. Odłożył szczypce i pochwycił za pałeczki, końcami których pierw stuknął o blat, a następnie nabrał nimi jeden z chwilę temu przygotowanych, jeszcze ciepłych Wagyu Rosu. Nie kwapił się z dodaniem do mięsiwa sosu, tylko w nietkniętej formie włożył je sobie do ust. Tego potrzebował! Delikatny kawałek polędwicy wołowej sam się rozpadał przy najmniejszym nacisku zębów, zalewając wnętrze swoim niepowtarzalnym smakiem. Być może nie było to doznanie tak konkretne, jak przy użyciu stosownych dodatków, to jednak wystarczyło, by Hadrian zapomniał o tym całym czekaniu, siedzeniu bez celu i martwieniu się, czy przypadkiem personel lokalu o nim nie zapomniał.
Szmaragdowe oczęta, na czas posiłku niemające jakiegoś konkretnego punktu zaczepienia, wróciły spojrzeniem na Jadwigę, gdy postanowiła zadać pytanie dotyczące dalszych planów czarnowłosego. Przed odpowiedzią połknął dokładnie rozdrobione w ustach i niemalże w pełni wyssane ze smaku mięso.
- Nic konkretnego. Najwyżej zajęcie samo się znajdzie. - Po tych słowach włożył do ust drugi kawałek grillowanej wołowiny, a następnie przewrócił te, które niedawno położył na rozgrzanej płycie.
Choć Hadrian nie był jakimś zwolennikiem zasady "chrzanić plany, najlepsze są spontany", to tych pierwszych zwykle u niego brakowało w czasie wolnym. W nawyku miał działanie według własnego widzimisię, jak teraz, albo przez korzystanie z okazji.
Czarnowłosy wyszczerzył nagle zęby i zaśmiał krótko pod nosem.
- A na randki wolę umawiać się z co najmniej jednodniowym wyprzedzeniem. Dla dobra drugiej osoby.
Zdjął mięso z grilla, ponownie układając je sobie na talerzu. Odłożył szczypce i sięgnął po pałeczki. Wtedy dostał olśnienia.
- Wybrałbym się na strzelnicę - oznajmił, maczając wołowinę w sosie i następnie wkładając ją sobie do ust.
Tym razem smak był intensywniejszy, aż Hadrian mruknął z zadowolenia. A może to przyjemna myśl o strzelaniu z jakiegoś gnata polepszyła mu humor?
- Nie wiesz może przypadkiem, czy nasze mędrki z LaBex czegoś ostatnio nowego nie wykombinowały?
Bohater, w oczekiwaniu na odpowiedź czy każdą inną reakcję od strony Nihil, zaczął się zajadać drugim usmażonym kawałkiem mięsiwa. Tego też nie maczał wcześniej w sosie, nie wiedzieć czemu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Restauracja Yakiniku "Osomatsu"   

Powrót do góry Go down
 

Restauracja Yakiniku "Osomatsu"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Bonnevoie :: Gastronomia-