IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Petite Auberge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mio

Potulna owca


avatar
Liczba postów : 20

PisanieTemat: Petite Auberge   Pon 01 Lut 2016, 22:31

Poprzedzona niewielkich rozmiarów patio restauracja oferująca głównie kuchnię francuską, przeplatając to kilkoma pozycjami czołowymi Niemiec i Włoch. Stoliki ustawione na zewnątrz są, zarówno jak i krzesła, wykonane z lakierowanej na biało stali, przyozdobionej urokliwym ażurem, nadającym sobie wyglądu ornamentu organicznego złożonego z kwiecia. W upalne, letnie dni wystawiane są obok nich parasole w lawendowym kolorze. W czasie zimy zaś patio jest zwykle zamknięte, odgrodzone bramką, a dostęp do stolików niemożliwy.
Co się tyczy wnętrza, na ścianach przeplata się perłowa, nieco wpadająca w jasny beż, biel wraz z tym samym odcieniem fioletu, który był wspominany wyżej. Stoliki nie różnią się niczym od tych na zewnątrz, choć do krzeseł przytwierdzono nieziemsko wygodne poduszki-... nie zgadniecie, w jakim kolorze. Żyrandole, kontuary i generalnie wszystko inne, o czym można sobie pomarzyć w restauracji także są wykonane na wzór podstawowego umeblowania, o którym mowa była już niejednokrotnie.
Warto także nadmienić, że brak tu tandetnych obrazków na ścianach. Królują sztuczny bluszcz i rośliny doniczkowe, którym towarzyszy na bieżąco rozpylany, ledwie wyczuwalny aromat lawendy.

Nie potknij się. Idź prosto. Oddychaj. Bez nerwów. Przecież już załatwiałaś takie sprawy, a skoro ten konkretny jegomość nie jest ci zupełnie obcy, to co może pójść nie tak? Jasna cholera, Blair, oddychaj.
To było już uczucie, do którego mogła się przyzwyczaić. Wszechogarniające podenerwowanie, wynikające z możliwości wykazania się jeszcze przed założeniem działalności. Doskonałe portfolio, prestiż, trochę pieniędzy zarobionych na boku-... a, no i jeszcze spotkania z kompletnie obcymi ludźmi. Pomimo faktu, że z Benjaminem miała już przyjemność się spotkać, a nawet załatwiać z nim interesy dotyczące nieruchomości zarządzanej przez jego ojca, wciąż nie potrafiła przywyknąć do sytuacji tego pokroju. Ale spokojnie, przed tą panną jeszcze długa droga.
Zupełnie nie, jak ta, którą przebyła od swojego domu aż do umówionego miejsca. Od Auberge dzielił ją dosłownie niewielki kawałek, odcinek kilkuset metrów, a mimo to cała droga dłużyła się tak, jakby szła już dziesięć dni przez pustynne piaski, w dodatku z ostatnią kroplą wody w manierce. Ze stresu nie miała siły, żeby w ogóle otworzyć drzwi wejściowe czy powiesić swój płaszcz na wieszaku. Ze stresu zasychało jej w gardle, gdy podawała nazwisko rezerwacji stolika. Ze stresu drżały jej dłonie, gdy odsuwała krzesło, niemal je przewracając, a także kiedy wyciągała je po zaoferowaną jej szklankę wody. Ze stresu działo się tu dosłownie wszystko. Ale skoro nic się nie wylało, to misję można uznać za zakończoną pomyślnie. Jedynym problemem był fakt, iż dotarła o wiele za wcześnie, działając na zasadzie: "mam dziesięć minut drogi? jasne, wyjdę dwie godziny wcześniej". Oczywiście, zostało to poddane niemałej hiperbolizacji, jednakże sens został tu zachowany.
Dla choćby wrażenia swobody założyła nogę na nogę, przyklejając wargi do szklanki w jak najmniej "jestem-spragnionym-biedakiem-a-właśnie-dostałem-cisowiankę-perlage" sposób, rzucając okiem na notatki, które zdążyła zapisać w telefonie przez ostatnie godziny. No to zostało jej tylko czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Pon 01 Lut 2016, 22:55

Sante nigdy się nie spóźniał. Bezczelna w swej perfekcyjności punktualność była jedną z wielu rzeczy, których wymagał od niego ojciec - zaraz, rzecz jasna, po nienagannej prezencji i, oczywiście, manierach godnych Wersalu. Na miejsce dotarł dokładnie siedem minut przed określonym czasem spotkania - czarna limuzyna podjechała pod same drzwi restauracji. Wysiadł i niedbałym ruchem zamknął za sobą drzwi, by WKROCZYĆ do środka.
Trudno byłoby nazwać pojawienie się Benjamina zwykłym wejściem - to za mało. On zwykł stąpać niczym władca miejsca, w którym akurat się znalazł, promieniował nieodpartą aurą pewności siebie, przez co ci słabsi nierzadko zaczynali postrzegać samych siebie jako coś gorszego w jego obecności. Cóż, mieli do tego prawo.
Ben był przecież idealny.
Zdjął płaszcz i powiesił go na wieszaku, a jego śladem powędrował atłasowy szalik. Poprawił krawat, gdy podchodził do kontuaru i spytał o rezerwację. Nie był zaskoczony tym, że Blair już na niego czekała - była studentką, dopiero zaczynała karierę, a praca właśnie dla niego musiała stanowić pewien... prestiż, szansę rozwoju. Projektanci zabijaliby się, byleby dorwać taką fuchę w swoje zachłanne rączki - zaprojektować wystrój mieszkania Benjamina Sante to nie była perełka znaleziona w pomyjach podobnych zleceń. To był pieprzony zaszczyt.
Podszedł do zajętego stołu i powoli odsunął krzesło.
- Witaj. Mam nadzieję, że nie musiałaś długo czekać. - Uśmiechnął się ciepło, czarująco. Oparł jedną dłoń na oparciu krzesła, a drugą wyciągnął w jej stronę, by ich spotkanie rozpocząć od uścisku - ten zwykle wiele mówił o człowieku. Pominął zgrabnie kwestię tego, że ich spotkanie miało zacząć się dopiero za dwie minuty. - Najpierw biznes czy niezobowiązująca rozmowa i butelka Chateau d'Yquem? - spytał tonem lżejszym od piórka, lżejszym od powietrza, jakby podobnych rozmów odbył już przynajmniej tysiące, a ta jedna więcej nie robiła na nim wrażenia.
Och, mogło mieć to bezpośredni związek z faktem, że faktycznie tak było - żadnego stresu, zdenerwowania, czysta i niczym nieskrępowana swoboda.


Ostatnio zmieniony przez Cynamon dnia Wto 02 Lut 2016, 01:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mio

Potulna owca


avatar
Liczba postów : 20

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Pon 01 Lut 2016, 23:31

Czy w ogóle dostrzegła, kiedy wchodził? Oczywiście, że go zauważyła, poświęcając mu zaraz całą uwagę. Pytanie powinno brzmieć: kto go nie zauważył? Enumeracja wszelkich przypadków nie zajęłaby aż tak długo. To wyglądało, jak następne wyzwanie dla jej osoby - jej powinnością było przywyknąć do roztaczanej przez niego atmosfery, mentalnie powalającej coraz to kolejne jednostki na kolana. Uznajmy, że bycie synem szychy naprawdę dawało niezły efekt, jeśli tylko umiało się dobrze wykorzystać swoją pozycję. A jeśli dostało się gwiazdkę z nieba, to i miało się szansę, żeby zasłynąć jako osoba aranżująca apartament takiej grubej ryby. Gdyby chciało jej się wierzyć w jakiegokolwiek boga czy bożka - dziękowałaby mu z całego serca. To jak wygrać życie jeszcze będąc plemnikiem.
Omiotła Alistaira spojrzeniem. No jasne. Perfekcyjny, jak ostatnim razem. Zupełnie, jakby każdy kolejny jego ruch był odgrywany nieskończoną ilość razy, poddawany tylu próbom, aż nie zwariował. Piękny uśmiech, ta sama śpiewka osoby przychodzącej jako druga, wyciągnięta dłoń. Pokręciła głowa w odpowiedzi na pytanie zawarte w jego braku, z subtelnym uśmiechem ledwie układając palce na ręku mężczyzny. Kolejne słowa padające spomiędzy jego warg z kolei wzbudziły w niej rozbawienie. Przysłoniła usta dłonią, zanosząc się chichotem, zupełnie tak, jakby palnął właśnie beznadziejną głupotę. Beznadziejną, ale jednocześnie niegroźną i całkiem pocieszną.
- Nie uważasz, że te dwie rzeczy można bez problemu pogodzić? - odparła wreszcie, spoglądając na młodzieńca spod przymrużonych powiek. Tak właściwie, to słowo "alkohol", nawet jeśli w tak subtelnej postaci, w jakiej proponuje się go na tego typu spotkaniach, wcale nie brzmiał, jak dobra oferta. Tak, jak innych przyprawiał o lekki, radosny nastrój, tak Blair od samej jego obecności w pobliżu potrafiła stracić jeszcze większe pokłady pewności swego. Ale tylko potrafiła. Jak się zepniemy, to i to strzymiemy.
Odetchnęła z cicha.
- Przede wszystkim i tak muszę poznać Twoje oczekiwania. Co gdzie zawrzeć, czego potrzebujesz-... w teorii mam już kilka spostrzeżeń, ale to tylko lekka mapa myśli. Pełna oczywistości w dodatku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Pon 01 Lut 2016, 23:57

Będąc Benjaminem nie należało starać się o uwagę tłumu - ta przychodziła do niego z rozkoszą sama i ocierała się o jego nogę niczym doskonale udomowiony kot. Sam jego wygląd przytłaczał. Wysoki, przystojny, w idealnie skrojonym garniturze i z miękkim uśmiechem na twarzy. Nie wyglądał na sukinsyna, nawet jeżeli to własnie nim był w głębi swojej duszy. Każde swoje posunięcie, każdy gest i wypowiedziane słowo były wymalowane sugestywną, niewyczuwalną grą aktorską, nikt nie zarzuciłby mu fałszu czy dwulicowości.
Niechby spróbował. Cynek zadeptałby go obcasem skórzanych pantofli od New & Lingwood.
Przyglądał się Blair już wtedy, gdy spokojnie podchodził do ich stolika. Ostatnio nie zwrócił na nią większej uwagi, po prostu... była. Jako dodatek w tle, ledwo słuchał jej słów, pomysłów i sugestii, lecz zapamiętał jej zapał w pracy - i to liczyło się chyba najbardziej. Gdyby nie to, z całą pewnością znalazłby kogoś innego, kto znał się na rzeczy i obracał w branży odpowiednio dłużej. Uznał jednak, że przy urządzaniu własnego apartamentu przyda mu się powiew świeżości, cudza ręka, która wykreuje kolejne królestwo godnego kogoś takiego jak on.
Ach, przecież taki był wspaniały! Cud, że lud w restauracji nie umarł z zawiści.
Pomiędzy jego brwiami pojawiła się ledwo widoczna zmarszczka, gdy spomiędzy warg młodej kobiety wymsknął się cichy śmiech. Chichot. Nie było niczego zabawnego w tym, co właśnie powiedział. Zwykł w ten sposób rozpoczynać każdą rozmowę, w której szarpał struny kwestii biznesowych i nigdy nikt nie zareagował podobnie.
Raz jeszcze wykrzywił wargi w uśmiechu, choć tym razem odrobinę przepraszającym, jakby w rzeczywistości popełnił faux pas. W myśli natomiast przypisał Blair nieoszlifowany brak profesjonalizmu. Wyrobi się, co do tego był przekonany.
- Teoretycznie - stwierdził, zajmując swoje miejsce. Raz jeszcze poprawił krawat. - Lecz wolę rozgraniczać pracę i przyjemności. - Oparł ręce o stół i splótł palce przed sobą.
Sante z kolei lubił wino. Dobre wino. Drogie, gustowne, wytrawne wino, popijał je do obiadu i w czasie kolacji, o ile zawczasu nikt nie podsunął mu pod nos whisky, w którym lubował się z równym zainteresowaniem. Mimowolnie wzorował się przy tym na swoim ojcu - całe szczęście, że nie był tego posunięcia świadom.
- Oczekiwania... - skrzywił się, jakby ubodło go to słowo. - Sęk tkwi w tym, że nie mam żadnych. Mam dosyć sztampowego mieszkania wyjętego z pisemek. - W tym miejscu przerwał na chwilę i pozwolił sobie na zbolałe westchnięcie. - Jesteś młoda, jeszcze studiujesz, na pewno wniesiesz do branży coś nowego. Zaskocz mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mio

Potulna owca


avatar
Liczba postów : 20

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Wto 02 Lut 2016, 06:42

Kiwnęła głową na jego wypowiedź. Typowe podejście mężczyzny. Oddziel to od tego, odkrój od siebie te części, choćbym miał zjeść je wszystkie i wymieszać w żołądku. Chyba tylko kobiety nie pojmowały tego toku myślenia, chcąc przytwierdzać do siebie wszystkie aspekty życiowe. Zresztą, nie uznawała tego spotkania jako naprawdę stricte profesjonalnego, gdzie potrzebowaliby czasu na dokładne omówienie projektu, niezmącone luźniejszymi tematami. Traktowała to raczej jako przyjęcie wstępnych założeń. A te miały okazać się trudne do wykopania z ziemi.
- W takim razie pogawędki możemy odstawić na następną chwilę.
"Oczekiwania..."
Wbiła w niego oczekujące spojrzenie, zaraz kompletnie zamierając, a w myślach jedynie załamując ręce, pozwalając swojej podświadomości wrzeszczeć z rozpaczy. Mogłaby się zaśmiać, jak przy kwestii tego wina, ale wcale nie było jej do śmiechu. Jego wysokość chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, co mówił. Najgorsze, co mógł zrobić klient, w szczególności tak od niej odległy pod każdym aspektem, to dać zleceniobiorcy wolną rękę. Nie, stop. W tym momencie to nawet nie było zlecenie. Wykrzywiła usta w grymas niezadowolenia.
- Stawiasz przede mną ciężkie wymagania, pewnie masz tego świadomość - odezwała się po dłuższej chwili bolesnego milczenia. - Ciężko jest zaaranżować coś dla osoby, którą niekoniecznie się zna. Mogę działać na zasadzie skojarzeń, ale nic poza tym. Potrzebne mi informacje. Odpowiedzi na pytania dosłownie zadawane dzieciom w podstawówce. Co lubisz robić? Masz ulubione zwierzątko? Czym się interesujesz i dlaczego to dinozaury? - celowo wysiliła się na "ton dobrej pani profesor", gdy uniosła nieco brew, choć jej spojrzenie było dosłownie niewzruszone. Sama była zaskoczona tym, że musiała rzucać tak niedorzeczne pytania, jednocześnie pozostając niezmiennie poważną. Wreszcie jednak odchrząknęła.
- Po prostu muszę Cię trochę poznać. Nawet kilka głupich informacji co do lubianych czynności i kolorów czy nawet konkretnych przedmiotów może mi pomóc - skwitowała, unosząc delikatnie kąciki ust. - Gdybym miała zaproponować Ci coś teraz, wspomniałabym o ciemniejszych, stonowanych i przygaszonych barwach na ścianach i dobrałabym komplet mebli z IKEA. A tego przecież nie chcemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Wto 02 Lut 2016, 19:40

Pogawędki na później. Sante nie cierpiał mieszania relacji zawodowych z prywatnymi, to znacząco komplikowało sprawy - wszystkie. Lubił, gdy w jego życiu wszystko było klarownie poukładane, każda jedna rzecz w oddzielnym pudełku na osobnej półeczce - najlepiej jeszcze z przyklejonymi nań etykietami, by w każdej chwili mógł po nie sięgnąć bez przymusu zabierającego czas poszukiwania.
Pieprzeni perfekcjoniści.
Skinął jedynie głową, tym samym przyjmując taki stan rzeczy. Odpowiadał mu. Ba, sam go przecież narzucał i, prawdę mówiąc, nie spodziewał się odmowy, ostatecznie każda jednostka mu ulegała.
Uśmiechnął się półgębkiem na ten niezadowolony grymas, który wykrzywił młodą twarz Blair. Był potwornym klientem, jednym z tych, którzy absolutnie nie wiedzą, czego w zasadzie chcą, lecz są gotowi warczeć i odrzucać wszystkie pomysły, samemu nie dając niczego od siebie. Och, świetnie o tym wiedział, nie był głupi.
Inną sprawą było to - że nie traktował tej sytuacji w pełni poważnie. To były tylko meble, kolory ścian i mało znaczące bibeloty mające zdobić mieszkanie. Nic, co wymagałoby faktycznego skupienia i pełni jego uwagi. Właściwie w jego mniemaniu oddawał jej olbrzymią przysługę taką prośbą. Wielką, nieopisaną.
- Wysoka płaca, wysokie wymogi - skwitował tonem ociekającym słodką uprzejmością w ilościach, które powinny przyprawiać potencjalnych słuchaczy o torsje. - Informacje, mówisz - westchnął ciężko i uniósł do góry dłoń, by tym gestem przywołać kelnera. - Butelkę Chateau Petrus.
Przy winie lepiej się rozmawiało. Czy może ogólniej - przy alkoholu. Ułatwiał dyskusje, łączył ze sobą ludzi i znacząco rozplątywał język. A, zdaniem Benjamina, chyba zapowiadało się na naprawdę długą rozmowę. Może i był egoistą, ale wyciąganie od niego informacje o nim samym to była pracę na miarę Syzyfa - lecz czy brak zaufania i niechęć do dzielenia się choćby okruchami swojego życia i prawdziwego siebie powinna w jego przypadku dziwić?
Ale... co on właściwie lubił? Prócz siebie? Satysfakcji, bawienia się ludźmi? Prócz dobrego alkoholu w kryształowych kieliszkach, prócz kubańskich cygar?
- Nie przepadam za zwierzętami - stwierdził na dobry początek. I oto Benjamin Alistair Sante odkrył o sobie potworną w swej upiorności prawdę - nie miał ciekawych zainteresowań, jedynie... pieniądze. Och, jakie to straszne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mio

Potulna owca


avatar
Liczba postów : 20

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Wto 02 Lut 2016, 20:45

Pokręciła głową na jego stwierdzenie. Czy wszystko zawsze musiało się kręcić wokół pieniędzy? Takie zlecenie naprawdę wzięłaby nawet za darmo. Niewiele osób dostaje szansę wykazać się jeszcze podczas studiów, a on tak po prostu rzucał jej forsę pod stopy, jakby to były cukierki na Halloween.
- Przestań. Nie interesują mnie pieniądze. Wkładając poprzedni projekt, który z Tobą omawiałam, do portfolio, załatwiłam sobie trzydzieści kolejnych ofert w dwa dni. Nawet nie wiesz, jak wiele robicie ze swoim ojcem samym zleceniem.
Mimo to, nie dziwiła się jego wymaganiom. Faktycznie, był osobą, po jakiej można było się spodziewać właśnie tego, co jej ukazywał - niezdecydowania w tak trywialnej sprawie, jak "jak ma wyglądać moje mieszkanie". W pewnym sensie bała się zbłaźnić pomysłem, który mógłby okazać się niewypałem. Nawet, jeśli było to kompletnie normalne, a tacy bogacze zazwyczaj okazywali się najbardzej rozkapryszeni, zmieniający zdanie dosłownie pod wpływem chwili.
Dobrze, że nie był kobietą - naoglądałby się czegoś w telewizji i chciałby koniecznie to samo.
- Cóż-... zawsze to jakaś informacja - podrapała się po głowie w zastanowieniu podczas udzielania mu odpowiedzi. Ta droga naprawdę zapowiadała się na bardzo długą. Ale czego się nie robi dla wyrobienia marki. Uśmiechnęła się z leksza z politowaniem, bardziej dla własnej osoby, aniżeli młodzieńca. Gdyby była tu osobą trzecią, na pewno by sobie współczuła. Zaraz jednak przybrała na twarz maskę człowieka w czystej zagwozdce. - Więc wykluczmy zwierzęta. Mieszkasz sam, prawda? Powinniśmy pomyśleć o optycznym ograniczeniu przestrzeni. Szczerze, wystarczy do tego nawet głupi dywan. Kiedy pokoje są zbyt przestronne, potrafią przytłoczyć, jeśli nie ma się stałego lokatora, ciągłego towarzystwa - właściwie, nawet nie spodziewała się, że się z nią zgodzi. Miała wrażenie, że zaraz odpowie coś na zasadzie typowego tekstu o zbędnej egzystencji innych ludzi wokół niego z napomknięciem, iż w optycznie większej przestrzeni poczuje się jeszcze bardziej, jak pan i władca. I gdzie ta wiara w ludzi, Osbourne? Zmarszczyła brwi, bijąc się z własnymi myślami, które jednocześnie przemawiały zarówno za jednym jak i drugim dnem tej sytuacji. Kiedy nie wie się za wiele o drugiej osobie, nagle zaczyna się być nią zaintrygowanym i dochodzi się do tego, co właściwie kryje się za maską uprzejmego urzędasa. Skromny? Egoista? Miły? Skurwiel? Nie wiadomo.
Z cichym pomrukiem, wydanym z siebie właściwie bez przyczyny, wyciągnęła z torebki błękitną, podpisaną nazwiskiem Benjamina teczkę, z której to przyszło jej następnie wysunąć ogólny rzut omawianego wciąż apartamentu. Za nią też poszedł w ruch piórnik przyzdobiony miliardem wstążek i rzemyków, a z niego wydostał się szczęśliwie srebrny marker wraz ze swoim błękitnym bratem. W miarę możliwości - czyli do momentu, w którym osiągnęła odległość stawiającą ją tuż przed stanem przedzawałowym - przysunęła swoje krzesło bardziej w jego stronę. Do góry nogami nic nie zrozumiesz, Sante.
- Szczerze, to możemy nakreślić rozmieszczenie wszystkiego nawet bez wybranego umeblowania. Potem do dostosujemy. Teraz raczej chodzi o Twój komfort, mm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Sro 03 Lut 2016, 05:56

Powiedziała to w taki sposób, jakby Sante nie zdawał sobie z tego sprawy. Co za naiwność. Doskonale wiedział, że dla kogoś początkującego praca właśnie dla jego rodziny to niemalże gwiazdka z nieba. Dar od losu, kartka walentynkowa dla osoby skrajnie samotnej i przez nikogo nie kochanej. Machnął od niechcenia dłonią. Nie podobało mu się jedne napomknięcie o ojcu.
Ale. Cóż poradzisz? Na tym punkcie był przeczulony.
- Wiem, zaręczam. Niemniej to praca, nie staż czy praktyki.
Był wymagający. Pewnie, że był. Lecz gdyby uważał, że Blair nie będzie w stanie sobie poradzić, to nie fatygowałby się w takiej sprawie tutaj. Ba, znalazłby kogoś innego, kto równie chętnie podjąłby się podobnej misji. Młodych i jeszcze niedoświadczonych projektantów ze smykałką do projektowania wnętrz było wielu, na pęczki wręcz. Sante wybrał ją tylko i wyłącznie dlatego, że pamiętał ich ostatnią współpracę i rzuciła mu się w oczy. Może niekoniecznie z wyglądu, lecz z samych pomysłów, młodzieńczego jeszcze zapału do wykonywanej pracy i chęci wykazania się.
Sante był gorszy niż kobieta. Bo często wizualizował sobie pewne rzeczy, a następnie chciał je mieć za wszelką cenę - choćby nie istniały.
Odprowadził kelnera znudzonym spojrzeniem i w myślach już odliczał sekundy, aż ten przyniesie upragnione wino. Zaschło mu w gardle, a nie zamierzał gasić pragnienia wodą. Nigdy w życiu!
- Rzadko bywam w domu, więc to nie ma większego znaczenia - stwierdził i wzruszył nonszalancko ramionami. Mieszkanie wykorzystywał głównie do... snu. Dokładnie. Prawdę mówiąc, nie był mu potrzebny apartament w centrum miasta, kawalerka na uboczu również spełniałaby taką funkcję znakomicie. Mieszkał sam, nie przyjmował w domu gości, nie miał zwierząt, przyjaciele również go nie odwiedzali - choć to mogło być spowodowane faktem, że takowych nie posiadał zbyt wielu. Gdyby to od niego zależało, byłoby tam jedynie łóżko, szafa i dobrze wyposażona łazienka. Może wygodny fotel i kominek, nic więcej. Nawet śniadań nie jadał we własnym mieszkaniu przy stole! - Ale może być i dywan, jeśli uznasz, że będzie pasował.
Jeśli uznasz. Użył tym samym chyba najgorszych możliwych słów - naprawdę mu nie zależało. W jego mniemaniu Blair mogłaby wszystko urządzić w sposób, jaki sama by wybrała i nadal wszystko byłoby w porządku. Z drugiej strony - skąd miał wiedzieć, czy nie wybrałaby słodkich motywów disnejowskich albo filiżanek z kotkami?
Wyglądała na kogoś, kto wielbi te wstrętne i niewdzięczne sierściuchy.
Widząc jej ruch, sam również przesunął odrobinę swoje krzesło, dla własnego komfortu - rzecz jasna. Czemu miałoby go obchodzić potencjalne zakłopotanie dziewczyny?
Oparł się jednym łokciem o kant stolika i rzucił Blair powłóczyste spojrzenie.
- Fotele przy kominku - oznajmił nagle i wskazał palcem wolnej dłoni miejsce, w którym rzeczony się znajdował. - Może by tak surowe, jakby myśliwskie wnętrze? -mruknął to bardziej do siebie i potarł z zamyśleniem brodę, marszcząc przy tym brwi i tym razem spoglądał z zaintrygowaniem na rzut mieszkania.
O, proszę, czyżby temat jednak go zainteresował?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mio

Potulna owca


avatar
Liczba postów : 20

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Sro 03 Lut 2016, 23:26

"(...)to nie ma większego znaczenia." "(...)jeśli uznasz, że będzie pasował." Doprawdy, czy on musiał jej to robić? Westchnęła, ledwie postrzymując się od cierpiętniczego jęku, naprawdę bardzo poważnie biorąc się za główkowanie. I tak, wybrałaby filiżanki z kotkami. Gdyby to nie był poważny facet, tylko ona sama. Ale jakoś nie wydawało się, żeby omawiali projekt mieszkania dla niej. Tym bardziej, że swoje już urządziła - w miarę możliwości - całkowicie po swojemu. Tak czy inaczej, robił jej problem.
Kolejny powstał, kiedy sama już nie wiedziała, co mu powiedzieć. Niby wpadła na plan ogarnięcia wszystkiego trochę od innej strony, niż robiłby to standardowy projektant, gdzie takie działanie było nawet trochę prostsze od dobrania wszystkiego i ustawiania tego dopiero później. Niby. Ale teraz i tak w jej głowie panowała kompletna pustka. Co dobrać w jakiej odległości od jakiego miejsca, żeby nie było to niewygodne? Niby powiedział, że mu nie zależy, ale komfort poruszania się i pewna estetyka musiała zostać zachowana. Za to. Jej. Płacił. I już, już miała opuścić głowę z całej tej rezygnacji, kiedy niebiosa dosłownie zesłały jej cud.
Czy można było jeszcze bardziej się rozpromienić? Chyba osiągnęła właśnie swój limit. Ten chłopak jednak potrafił czasem współpracować. Z uśmiechem rozciągającym jej usta wyciągnęła w kierunku jego dłoni jeden z trzymanych przez siebie markerów. Metaliczny, w zimnym, srebrnym kolorze, idealnym na takie chłodne miesiące.
- Skoro to Twój pomysł, to zaznacz te fotele. Choćby kropką, ja zrozumiem. I zapisz wzmiankę o stylu po boku, proszę - odparła. Faktycznie, kiedy "klient" chciał współpracować i wykazywał się własną inwencją twórczą, aż chciało się mu doradzić, pomóc i zinterpretować jakoś jego pomysły, żeby wszystkim działało się jak najwygodniej. W przypadku, kiedy taki osobnik nie wiedział czego chce, a jednak wpadło mu coś do głowy - czyli dokładnie, jak Sante, po którym do teraz nie spodziewała się w zasadzie niczego - można było uznać, że zdarzył się prawdziwy, jedyny w swoim rodzaju cud. Nie, żeby spodziewała się po nim czegokolwiek więcej. - Jeśli iść tym tropem, to mniej więcej metr od nich możemy ustawić jakiś prosty stolik. Nie będzie zbytnio zajmował przejścia, a sięgnięcie po coś z fotela będzie proste - ciągnęła, narysowawszy naprzeciw oznaczenia kominka niewielki prostokąt. W przypływie chwili sięgnęła także po ołówek, w milczeniu już wyrysowując kwadraty i prostokąty na przestrzeni całego apartamentu. Niektóre posiadały niby to niepozorne oznaczenia literowe, inne były zaś zakreślone diagonalnymi liniami. I gdzie wyjaśnienia? No gdzie.

PRZYPOMINAM CI, CYNEK.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Petite Auberge   Pon 08 Lut 2016, 21:58

Pogadali, poustalali, wszystko było cacy i stuk stuk. Udało im się po długich godzinach debaty ogarnąć wystrój mieszkania. Wypili wino, pogadali, uprawiali dziki seks w łazience i rozeszli się w swoje strony, bo tak w życiu bywa czasami.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Petite Auberge   

Powrót do góry Go down
 

Petite Auberge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Bonnevoie :: Gastronomia-