IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Ulica   Pon 15 Lut 2016, 01:41

First topic message reminder :

Ulica, chodniki, przejście dla pieszych. Skrzyżowanie i światła. Latarnie i śmietniki, witryny sklepowe i kamienice.
Ulica. Po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Sheridan

Atrapasueños


avatar
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 18 Lut 2016, 02:01

Westchnęła w zrezygnowaniu.
- Wcale tego nie robię - proste wzruszenie ramion miało mu przekazać, że "jak nie to nie" i inne tego typu. Gdyby po prostu posiedział, będąc sobie spokojną jednostką pośród równie spokojnego otoczenia, rozmawiając z nią, jak normalny człowiek, pewnie nawet przyjemnie spędziliby ten krótki czas oczekiwania na wypicie przez Benjamina herbaty i stwierdzenie, że "właściwie może już iść". Wolała, żeby się nie zaziębił. Cholera wie, jak delikatne są organizmy takich bogatych paniczyków.
- Wzajemnie, Alistair. Śpij dobrze. I nie zmarznij - odparła jeszcze, odwracając się na pięcie, by przekroczyć bramkę. Nie odwracała się. I tak, jakimś cudem, była dla niego dziś aż nazbyt pobłażliwa. Domowe drzwi zamknęły się za plecami szatyna, zacierając wszelki ślad po Lwicy.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 18 Lut 2016, 02:19

Przecież wiedział, że w rzeczywistości jego obecność w jej domu była zwyczajnie niepożądana. Zaproponowała to z czystej grzeszności, chciała być uprzejma, skoro już odprowadził ją do domu. To oczywiste. Dlatego nie mógł się zgodzić. Właściwie uważał, że i tak nadszarpnął jej pokłady cierpliwości, w ogóle proponując pomoc.
Niemniej odszedł raptem kilka nieśpiesznych kroków i zatrzymał się, gdy drzwi zamknęły się za jej plecami. Odwrócił się i oparł o ogrodzenie, był naprawdę zmęczony. Zmęczony samym sobą, bezustanną pogonią za względami kobiety, których i tak nie mógł mieć. I których definitywnie mieć nie będzie.
Wyciągnął z wewnętrznej kieszeni płaszcza papierośnicę i zapalniczkę. Chciał zapalić. Musiał. Dopiero gdy pierwsza dawka zbawiennego dymu połaskotała płuca, wydobył również telefon, aby zadzwonić po taksówkę. Nie mieszkał przecież w okolicy, spacer zająłby mu trochę czasu, a nie miał na niego najmniejszej ochoty.
Czekał. Czekał, stercząc niczym kretyn na zewnątrz, gapiąc się bezmyślnie na światło w oknie.
- Jaki ty jesteś, do cholery, głupi - zamruczał sam do siebie.
Powinien zrezygnować, odpuścić. Ba, powinien i to już lata temu, gdy odmówiła mu po raz pierwszy. Ktoś inny ułożyłby sobie życie normalnie, ustatkował się, przestał przejmować. A on nie potrafił. Czasami nabierał przekonania, że znalazł w swojej żałosnej sytuacji męczeńską przyjemność, choć dawniej uważał, że dalece mu do masochisty. Jednak... z drugiej strony - jaki sens miałoby pogrążanie się w tak nieodwzajemnionych uczuciach?
Kochał ją. Przez gardło nie przeszłyby mu te słowa, choć to nie z braku pewności siebie. Raczej ze strachu - przed odrzuceniem jeszcze dotkliwszym niż do tej pory. Znał ją na swój sposób, ale nie potrafił wyzbyć się przekonania, że mogłaby zwyczajnie go wyśmiać, co z całą pewnością byłoby gorsze niż niejedno uderzenie. Mogła się wściec.
I, co najgorsze - mogła odebrać mu te krótkie chwile, gdy pałętał się pod jej nogami jak niechciany pies. Wprawdzie nie znosił tego, lecz z czasem do wszystkie udało mu się przywyknąć. Przełknął to, był zwykle spokojny - na pozór, bo nie sposób było opisać ciężki chaos, który niszczył klarownie poukładane myśli. Nadal czuł dotyk jej gładkiej skóry w swojej dłoni, nadal uderzony policzek pulsował histerycznym gorącem, serce nadal mało co nie pękało z wysiłku po gorączkowym maratonie. A przecież już sobie poszła. Odwróciła plecami, nie zaszczyciwszy go pojedynczym spojrzeniem, jakby nie miał żadnego znaczenia.
Cóż, nie miał.
Był nieciekawym dodatkiem w jej życiu, był parszywym szpinakiem na talerzu obiadowym pięciolatka. I nie liczył na więcej. Sumienie i tak gryzło go za każdym razem, gdy zawracał jej głowę - miewał przez to wrażenie, że sama jego obecność paraliżuje jej drogę do bycia zadowoloną, szczęśliwą. Patetycznie chciał, aby była szczęśliwa, lecz nie potrafił dać jej jedynej rzeczy, o którą go zawsze prosiła. Nie odszedł do tej pory, bo nie mógł. I niech cholera go strzeli, jeśli uważał, że kiedykolwiek byłby w stanie odsunąć się na dobre.
Strzepnął popiół na chodnik i rzucił nań niedopałek, który zadeptał butem.
Podjechała taksówka. Czas do domu, Sante. Czas usiąść w ulubionym fotelu, włączyć muzykę i upić się z żalu w nadziei, że kolejny dzień będzie lepszy.
Zamknął za sobą drzwi. Odjechał.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulica   

Powrót do góry Go down
 

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Ulica
» Ulica przy barze
» Ulica
» Ulica Dwudziesta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Dzielnice Centrum-