IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Polana w parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lilly

Przywódca Wiewiórek


avatar
Liczba postów : 47

PisanieTemat: Polana w parku   Czw 05 Mar 2015, 21:08

Kolorowa polana pokryta dywanem przeróżnych kwiatów. Idealne miejsce na piknik, lub odpoczynek po ciężkim dniu. Parada barw, zapachów i pyłków przyciąga nie tylko ludzi, lecz również owady, takie jak pszczoły, osy, czy kolorowe motyle. Nie jest ich jednak na tyle dużo, by mogły przeszkadzać w obcowaniu z przyrodą, bardziej są one niemiłym przerywnikiem relaksu co jakiś czas. Oprócz kwiatów, pokrywających polanę, są tu również pojedyncze, rozłożyste drzewa, dające upragniony cień w gorące, słoneczne dni, na które łatwo jest się wspiąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nexi

Obserwator


avatar
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Pon 15 Lut 2016, 16:16

Postanowiła wyjść na świeże powietrze i się przewietrzyć. Widok za oknem skutecznie ją do tego zachęcił. Na dworze robiło się coraz cieplej. Lubiła zimę aczkolwiek o wiele bardziej wolała wiosnę kiedy nie musiała ubierać się na cebulkę, mogła więc bardziej eksperymentowa z ubraniami, nos i dłonie jej nie odmarzały i mogła się spokojnie przejść po parku. Na początku zastanawiała się czy nie przejść by się na rynek miasta, uznała jednak, że zbyt tam tłoczno. Ludzie tam się licznie gromadzili niezależnie od pory roku. Zawsze ją to zastanawiało co takie przyciąga tam ludzi. Dla niej rynek nie był niczym nadzwyczajnym. Nie narzekała jednak, jako, że właśnie przy rynku był usytuowany jeden z jej sklepów. Klientów było dużo, było jej to na korzyść. Rozejrzała się po parku. Nie było zbyt dużo ludzi, co było raczej dziwne. Wiadomo znalazło się parę osób bawiących się z psem, jakiś biegacz właśnie przebiegł obok niej. Sama obiecała sobie, że też zacznie biegać wieczorami. Wymówki jednak skutecznie ją od tego odciągały, nadmiar pracy albo zbyt duży chłód na zewnątrz były świetnymi pretekstami by namówić samą siebie do odkładania postanowienia. Spojrzała na ławkę, obok której akurat przechodziła. Stwierdziła, że może na chwilę usiąść. Gdy już usiadła spojrzała w niebo i odetchnęła głęboko, ach, rześkie, prawie już wiosenne powietrze było tym czego potrzebowała. Przymknęła oczy korzystając z chwili wytchnienia. Ostatnio miała strasznie dużo na głowie. Pracy tylko jej przybywało i nie miała ani chwili na odpoczynek. Gdy tylko znalazła wolną chwilę postanowiła udać się właśnie tutaj. Przez chwilę rozmarzyła się jak dobrze by było gdyby zamiast tutaj mogła leżeć na plaży na Hawajach. Chciała i potrzebowała tego. Problemem jednak nie były pieniądze. Spokojnie było ją stać na taki wyjazd. Problemem raczej był właśnie brak czasu. Stwierdziła, że gdy tylko będzie luźniejszy okres w pracy to wyjedzie w jakieś ciepłe miejsce.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noya

Dewastator


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Pon 15 Lut 2016, 21:32

Nishinoya nienawidził przejścia zimy w wiosnę – ciągle tylko deszcz, śnieg, wiatr, grad i wszystko, co najgorsze. Tak, jakby pogoda nie potrafiła się zdecydować czy ma być zimno, czy ciepło. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że choć teraz jest dość ciepło i przyjemnie, to za jakiś czas znowu przyjdą mrozy. Wahania pogodowe zawsze kończą się przeziębieniami, złym samopoczuciem i bólem stawów oraz problemami z ciśnieniem.
Białowłosy, jak widać, dziś był w bardzo optymistycznym nastroju i wszystko go niesamowicie irytowało. A to tylko dlatego, że jego szef – idiota skończony – postanowił zaszyć się w jakiejś norze, przez co czerwonooki nie mógł normalnie pracować. Oczywiście pan-skończony-idiota-który-ma-za-dużo-pieniędzy postanowił, że będzie wysyłał swojemu pracownikowi tyle pieniędzy, ile z ledwością wystarczy na jego utrzymanie. Więc nie dość, że nic nie robił i jego „pożyczka” rosła, to jeszcze nie mógł kupić ukochanego ciasta, bez którego (maniak słodyczy, bo tak siebie czasami nazywał) nie mógł normalnie funkcjonować. Dlatego jedynym, co mu pozostało, było zjadanie przynajmniej trzech paczek najtańszych cukierków.
Zmęczonym spojrzeniem omiótł park, w poszukiwaniu jakiejś wolnej, i niestojącej zbyt daleko, ławki. – Chyba jestem cukrzykiem – wymamrotał pod nosem i westchnął głęboko, wpakowując do ust kolejnego cukierka z rzędu. Jako osoba, która potrafi zjeść cztery ciasta pod rząd – tak nagły spadek cukru we krwi powodował zmęczenie, dlatego nie miał nawet siły doczłapać do stojącej samotnie, tuż pod drzewem, upragnionej ławki. Dlatego też dosiadł się do jakiejś dziewczyny. – Przepraszam, że tak nagle usiadłem. – posłał jej przepraszający uśmiech – Słabo się poczułem, ale to nie ważne. – wziął kolejnego cukierka do ust. – Nazywam się Nishinoya.- przedstawił się płynnie i posłał jej miłe spojrzenie -Chcesz trochę? - wystawił rękę, w której trzymał paczuszkę ze słodkościami, przed siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nexi

Obserwator


avatar
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Wto 16 Lut 2016, 16:32

Rozmarzyła się aż za bardzo. Praca tak bardzo ostatnio ją przytłaczała, że nawet myśli o odpoczynku były dla niej kojące. Najbardziej żałowała, że nie ma czasu dla znajomych. Nie mogła jednak na to nic poradzić. Tak to jest jak się jest właścicielką dobrze prosperującech sieci sklepów z ubraniami. Z zamyśleń wyrwała ją osoba, którą usiadła obok. Otworzyła oczy i spojrzała na chłopaka. Obok niej siedział białowłosy, elegancko ubrany osobnik. Nie wyglądał zbyt dobrze. W utwierdzeniu, że nie jest z nim najlepiej utwierdziły ją słowa chłopaka. 
-Na pewno? -spojrzała na niego z lekkim powątpieniem. Białowłosy wyglądał jakby miał w każdej chwili odlecieć. Z jednej strony przemawiała przez nią jakiś zalążek troski gdyż był to nieznajomy, a z drugiej nie chciała, żeby padł jej tu obok. Co jak co aczkolwiek nie chciała mieć kłopotów. Zdziwiła ją otwartość chłopaka. Rzadko kiedy spotykała kogoś kto przedstawiał jej się dołownie po niecałej minucie znania się. No cóż, różni tu bywali ludzie. Chłopak wydawał się raczej miły. Z doświadczenia wiedziała, żeby nie ufać pierwszemu wrażeniu, aczkolwiek w aktualnej chwili nie miała powodu, żeby nie być miłą dla chłopaka. Widząc rękę wystawioną z opakowaniem cukierków pokręciła głową.
-Nie, dziękuję. -odparła grzecznie. Przez chwilę zaczęła się czuć trochę niezręcznie, bo chłopak tak nagle się przysiadł i nawiązał kontakt. Czuła się zobligowana, żeby poprowadzić rozmowę, ale nie wiedziała co powiedzieć.
-Um.. coś się stało? -spytała w końcu, patrząc na niego.
-Mam na myśli to zasłabnięcie i tak dalej.. -powiedziała drapiąc się nerwowo w tył głowy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noya

Dewastator


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Wto 16 Lut 2016, 22:36

Pokręcił zażenowany głową, kiedy uświadomił sobie, że wprawił w zaniepokojenie przypadkową kobietę – Oczywiście – podrapał się niezręcznie w tył głowy – Spadł mi poziom cukru, to wszystko. – Stwierdził tak, a nie inaczej, ponieważ tylko takie rozwiązanie wydawało mu się najodpowiedniejsze. – Wybacz, że Cię zmartwiłem. – zjadł n-tego cukierka tego dnia – Nie chciałem. – Białowłosy mężczyzna niemalże czuł niezręczność, sztuczność oraz wymuszoność tej rozmowy, jednakże nic na ten temat nie powiedział.
Noya miał wrażenie, że robi mu się niedobrze od tej taniej podróbki cukierków, a jego organizm jak na złość, nie wydawał się usatysfakcjonowany taką ilością cukry we krwi, przez co nie mógł wyrzucić tego okropieństwa. - Naprawdę nic mi nie jest! – Przedstawiciel płci męskiej czuł, jak zjada go poczucie winy (lub niestrawność, ale poczucie winy brzmi lepiej) dlatego, nie wiedząc, co mógłby zrobić – przetarł zmęczone oczy i uśmiechnął się przepraszająco do długowłosej niewiasty o miłych, szarych oczach.
Zapadła chwila ciszy, którą szybko przerwał – Często tu przychodzisz? Bo szczerze powiedziawszy, widzę Cię tu pierwszy raz, a biegam niemalże codziennie. – Bieganie też musiał sobie odpuścić przez te chorą sytuację z szefem. Nie, żeby narzekał na dostawanie pieniędzy za nic nierobienie, ale w ten sposób robił sobie dług, którego pewnie i tak nigdy nie spłaci, a to go naprawdę irytowało.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nexi

Obserwator


avatar
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Sro 17 Lut 2016, 00:13

Kiwnęła głową w odpowiedzi. 
-No dobrze... skoro tak mówisz.. -westchnęła cicho. No cóż, nie miała wyboru jak uwierzyć chłopakowi. Jeżeli twierdził, że już mu lepiej to pewnie tak było. Nie zamierzała na niego naciskać. Wierzyła mu na słowo. Pokręciła głową.
-Nie no, chyba każdy by się zmartwił w takiej sytuacji, nie przejmuj się. -odparła posyłając mu lekki uśmiech. Patrzyła z lekkim podziwem jak chłopak pochłania cukierek za cukierkiem. Ona także lubiła cukierki, owszem, aczkolwiek nie aż w takich ilościach. Nie dziwiła się, że chłopakowi po takiej ilości słodyczy było niedobrze. Musiał mu poważnie ten poziom cukru spać, skoro podnosił go tyloma cukierkami.
Uważaj żeby Ci się nie podniósł za bardzo. - Powiedziała wskazując wzrokiem na cukierki. Nie była do końca pewna czy chłopak wie co robi. Pokręciła głową na jego pytanie.
- Ostatnio bardzo rzadko. Jestem zawalona robotą to nie mam kiedy tu przychodzić. - Westchnęła cicho. Nie chciała się za bardzo zwierzać z problemów w pracy ale skoro chłopak już pytał to dobrze było wyjaśnić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noya

Dewastator


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Sro 17 Lut 2016, 22:08

Przegryzł wargę w zamyśleniu – Nawet jeżeli każda normalna osoba, by się zmartwiła, to nie zmienia faktu, że wszyscy mamy własne problemy, a niepotrzebne martwienie się o innych – wcale ich nie odejmuje. – Sprawianie problemów innej osobie, zdecydowanie nie było jego marzeniem, a tym bardziej że pod „inną osobą” kryła się bardzo ładna niewiasta.
- To nawet nie zaspokaja 1/3 mojego dziennego spożycia…- zaśmiał się lekko. Normalni ludzie po takich ilościach już dawno byliby martwi lub męczyli się z niewiarygodnie potężną cukrzycą, która zabiłaby ich w niesamowicie szybki sposób, więc wniosek nasuwa się sam – tylko Nishinoya jest w stanie przeżyć taką ilość cukru we krwi.
- Bez pracy nie ma kołaczy, czy jakoś tak – Posłał jej radosny uśmiech i z ulgą wypisaną na twarzy, zgniótł puste opakowanie po cukierkach w ręce, a następnie wyrzucił je do kosza, stojącego obok ławki, na której siedzieli. – Wiem, jak to jest mieć ręce pełne roboty, ale zawsze udawało mi się znaleźć choć trochę czasu dla siebie. – stwierdził i podrapał się po policzku – Może źle rozplanowujesz sobie czas? – zapytał i przekręcił głowę w prawo, uważnie lustrując dziewczynę wzrokiem kolorowych tęczówek. – A właśnie, nie zdradziłaś mi swojego imienia, urocza niewiasto. – puścił jej żartobliwie oczko i uśmiechną się czarująco. A niech dziewczyna ma, choć chwilę przyjemności z życia i poczuje się piękna i dowartościowana przez takie zachowanie młodego mężczyzny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wertel

Sprzątacz


avatar
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Sro 17 Lut 2016, 23:29

Bolały go ramiona.
Wczorajszy dzień należał do tych paskudnych. Banda samozwańczych, niezarejestrowanych budowlańców postanowiła zostawić po sobie pamiątkę - cholerną górę gruzu. Zapewne dzieci ucieszyłyby się z uśnieżonej góreczki, wykorzystałyby ją do zjeżdżania na sankach. Nie było ani śniegu, ani dzieci, tylko smutne osiedle, którego pozbawiono jednego z wielu domów. Wezwano bohatera łopaty, Daneta. Rozpoczął robotę wcześnie rano. Wesoło wymachiwał narzędziem godnym jego profesji, przesypując skruszony kamień na taczkę. Następnie wyładowywał skalny śmieć do przygotowanego kontenera. Do południa zdążył przypominać zaczerwienioną, spoconą świnię, która marzyła o zaspokojeniu pragnienia w napełnionym wodą korycie. Spluwał na los tych drani, pieprzonych cwaniaków zostawiających po sobie konkretny bajzel. O piątej popołudniu Wertel posprzątał teren budowy. Wyczerpany, przewiany, z nowymi odciskami na rękach powrócił do mieszkania. Zadzwonił do szefa, wziął sobie wolne na kilka dni. Zasłużył.
Park, wspaniały dowód symbiozy pomiędzy naturą a miastem. Zimą park przypominał cmentarzysko, rzędy nagich drzew wzmagały melancholię w neurotycznych osobowościach. Wertel nie był melancholikiem, przeżywał dokuczający ból w swoich łapach. Denerwujące zakwasy, gnębiące za każdym razem, gdy sprzątacz wykonywał gwałtowniejszy ruch. Nie miał on prawa być w tej chwili melancholikiem, prędzej wkurwionym człowiekiem bez perspektyw. Na szczęście niebieskooki skutecznie pokonywał irytację, fantazjował o światach wykreowanych w książkach. Szedł zamyślony, podtrzymując gazetę pod pachą. Poszukiwał ławki.
Dostrzegł spoczywającą parkę przyjaciół. Zakochanych? Nie jego sprawa, chociaż z trudnością odwracał wzrok od mężczyzny, który posiadał białe włosy. Danet westchnął, pomyślawszy o częstszej tendencji farbowania włosów przez chłopów. Takie czasy. Przynajmniej białowłosy wyglądał na takiego, który wykupił karnet na siłownię. Sprzątacz nie zamierzał go posądzić o zniewieścienie, lepiej nie prowokować złego losu o rozpieprzenie szczęki.
Dziewczyna białowłosego wpadła w oko Daneta. Ładna twarzyczka, szczupła sylwetka, urokliwe, kręcone włosy. Zdawała się być poruszona obecnością towarzysza albo kogoś, kto właśnie zakłócił ich romantyczny nastrój. Tym kimś mógłby być własnie on - Danet. Ten przestał się na nich gapić i usiadł naprzeciwko nich. Ukrył głowę za rozłożoną gazetą. Jego wzrok przyciągnęły bloki tekstów poruszających tematy sportowe. Nuda. Wiadomości - klasyka, znowu o muzułmanach. Nuda. W końcu zainteresował go przepis kucharki, bo prezentowane danie było tanie i dobre.
Drżały mu lekko ramiona. Bolały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nexi

Obserwator


avatar
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Sob 20 Lut 2016, 12:06

- No tak.. coś w tym jest. Jednakże odrobina sympatii nikomu nie zaszkodzi. -Uśmiechnęła się do chłopaka przyjaźnie. Zazwyczaj symapatia nie była jej mocną stroną. Jako jedynaczka zazwyczaj skupiała się na własnych problemach. Uwielbiała jednak obserwować ludzi. Czasami żałowała, że nie poszła na psychologię na studiach. To by było o wiele ciekawsze od zarządzania finansami, które wybrała. Jednakże bez tego, byłoby jej ciężej poradzić sobie z własną firmą. Była osobą, którą nie lubiła gdy inni ludzie robili coś za nią. Chciała sama wszystko robić i mieć pewność, że będzie to dobrze zrobione. Zdała sobie sprawę, że odrobinę się zamyśliła więc spojrzała z powrotem na chłopaka. Otworzyła szerzej oczy słysząc jego słowa. 1/3? Chłopak musiał być chyba maszyną do pożerania cukierków. Ona dawno by dostała cukrzycy i z pewnością by przytyła. Jednakże wiedziała, że metabolizm mężczyzn znacznie się różni od kobiecego. Zazdrościła im tego, że mogli jeść ile dusza zapragnie i nie tyli. Czasami potrafiła się rozmarzyć, że o wiele wygodniej byłoby być mężczyznom. Jednakże nie było co za dużo o tym myśleć. Teraz już nie mogła tego zmienić. Gdzieś w głębi głowy mały głosik podpowiedział jej, że mogłaby. Zadrżała na tę myśl. Operacja zmiany płci? W życiu nie wymyśliła by nic bardziej cudacznego. Ta nowa technologia sprawiała, że na samą myśl przeszywały ją dreszcze. 
- Szczerze mówiąc lubię pracować. - Powiedziała ze spokojem. Wiedziała, że nie wszyscy to potrafią zrozumieć. Niektórzy unikali pracy jak tylko mogli. Nawet ona miewała napady lenistwa kiedy jej się nic nie chciało. Zazwyczaj jednak praca przynosiła jej spokój i wyciszenie. Potrafiła się wtedy skupić na robocie i nie myśleć o niczym innym. Czas jej wtedy mijał szybko.
Poza tym.. to nie tak. Po prostu tej pracy jest naprawdę dużo. Tak to jest jak się ma własną firmę. - Posłała mu słaby uśmiech. Nie chciała zdradzać za dużo szczegółów. Nie była zbyt otwartą osobą toteż większość informacji zachowywała tylko dla siebie, zdradzając jedynie to co konieczne. Szelmowski uśmiech chłopaka i nazwanie jej piękną niewiastą sprawiło, że na jej twarzy pojawił się uśmiech a z jej gardła wydobył się cichy chichot. Dawno nie słyszała, żeby ktoś się tak do niej zwrócił. Była raczej zbyt zapracowana, żeby mieć czas na randkowanie.
Urocza, mówisz? - Uśmiechnęła się lekko unosząc brwi. 
Możesz mi mówić Nexi. - Odparła. Nie lubiła się przedstawiać pierwszym imieniem i zazwyczaj używała ksywki, którą wszyscy się do niej wzracali. Nagle poczuła na swojej skórze przewiercający wzrok. Zadrżała lekko. Z ławki naprzeciwko przyglądał im się podejrzany osobnik. Wyglądał nawet na niewiele starszego. Zdecydowanie jednak nie był w jej typie. Szybko zresztą skrył twarz za gazetą. No cóż, postanowiła zignorować jego obecność. W końcu wiele ludzi było w parku, nie był to jej interes by się nimi przejmować.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noya

Dewastator


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Sob 20 Lut 2016, 21:41

- Oczywiście, że nie zaszkodzi – odwzajemnił jej uśmiech i już miał zamiar dopowiedzieć coś jeszcze, ale zdał sobie sprawę, że jego towarzyszka odleciała myślami gdzieś daleko. Pokręcił rozbawiony głową, widząc jej rozszerzone oczy. Nishinoya przywykł do takich reakcji na wieść o tym, ile cukru jest w stanie przyjąć jego ciało. Niektórzy – tak, jak kobieta o kręconych włosach – ze zdziwienia otwierali szerzej oczy, inny dławili się jedzeniem lub piciem, a jeszcze inny rzucali niezbyt inteligentnym „he?” i patrzyli na niego, jak na stwora z innej planety. Istnieje jeszcze jedna grupa ludzi – są oni najbardziej nieprzewidywalni i zabawni jednocześnie; spadają z krzeseł, przystają w półkroku i otwierają usta, dostają czkawki, połykają muchy i z nie uwagi wchodzą w drzewa lub jakieś słupy. Mężczyznę od zawsze najbardziej bawiły zachowania tej ostatniej, najbardziej zaskakującej, grupy. Ile by on teraz dał, aby zobaczyć, jak ktoś spada z wrażenia z krzesła – istna komedia.
- Rozumiem. – rzekł po chwili analizowania jej słów – Nawał pracy to nic dobrego, ale za coś trzeba żyć. – Białowłosy wściekłby się, gdyby dowiedział się, że uważany jest za „zniewieściałego”, a jego czupryna jest farbowana, co oczywiście jest dalekie od prawdy, ponieważ jego biel jest kolorem naturalnym. Jednak to nie to „gdyby wiedział” było problemem. Jako detektyw, był przeczulony w stosunku do niektórych kwestii, dlatego, kiedy poczuł na sobie wzrok – przeszły go ciarki, a w umyśle zapaliła się czerwona lampka. Obawiał się, że został znaleziony przez wrogów. Dopiero po chwili, kiedy owe uczucie zniknęło, zdał sobie sprawę z bezsensowności swoich myśli. - Jaką firmę prowadzisz? - zapytał - Jeśli można wiedzieć, oczywiście. - Jasnooki doskonale rozumiał, że nie każdy chce zdradzać takie rzeczy przy pierwszym, a na dodatek przypadkowym spotkaniu.
- Oczywiście, że urocza. Czyżbyś wątpiła w siebie, moja droga? – puścił jej oczko, po czym parsknął śmiechem. Takie teksty może i były dobre na podryw, ale nie w jego stylu, no i nikogo nie podrywał, a jedynie poprawiał nastrój. – W takim razie, miło mi Cię poznać Nexi. – uśmiechnął się radośnie do brązowowłosej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wertel

Sprzątacz


avatar
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Nie 21 Lut 2016, 20:10

Niebieskie oczy śledziły zbity ciąg znaków. Każde następne przeczytane słowo wzmagało uczucie znużenia, a przecież Wertel wertował w miarę interesujący temat, jakim był przepis kucharski. Po chwili mężczyzna zorientował się, że w istocie wpatrywał się on tępo w tekst, nie mogąc się skupić. Jego uwagę przykuły słowa nieznajomych, którzy prowadzili między sobą pogawędkę. Najwidoczniej białowłosy zamierzał poznać dziewoję, która zdradziła przed nim swe imię. Sprzątacz przewrócił stronę. Przyłapał siebie na niecnym podsłuchiwaniu! Cóż, nie mógł obwiniać natury za to, że obdarzyła go słuchem, a parka najwidoczniej nie czuła się zawstydzona i kontynuowała konwersację. Wertel cicho westchnął, zastanawiając się czy już wszedł w buty kogoś, kto z namiętnością przesłuchuje się innym ludziom? Anonimowego podglądacza ludzkich zachowań, chociaż w tym wypadku trudno było cokolwiek obserwować, mając przed nosem spory kawał taniego papieru.
Danet, przysłuchując się siedzącym z naprzeciwka, z wprawą profesjonalnego pokerzysty zachowywał pozory naturalności, podtrzymywał farsę czytania tygodnika. W rzeczywistości był on zaintrygowany tym, iże zupełnie obce sobie osoby własnie się poznawały, jak gdyby nigdy nic. Właściwie, nigdy mu się to nie przydarzyło - bycie świadkiem procesu międzyludzkiego zapoznawania się... W cholernym parku.
W pewnym momencie Wertel uważniej przesłuchał się odpowiedziom skierowanym białowłosemu. Okazało się, że urokliwa kobieta prowadzi własny interes, a trza przyznać, że jej ubiór nie wyglądał na taki, który pochodziłby z niższych półek. Jeśli była ona bogaczką, kobietą interesu, wznoszącą się gwiazdą ku niebiosom wykreowanych z pieniędzy o kusząco dużych nominałach, być może istniała szansa na to, że przeprowadzałaby rekrutację. Zupełnie jak w książkach motywacyjnych - szaraczek napotyka bogacza, prosi go o pracę, a następnie wchodzi na wyższy stopień społeczny, licząc po drodze grube pliki banknotów. W rzeczywistości Nexi nie musiała odnosić żadnych sukcesów, być może wiązała koniec z końcem, próbując wynurzyć się na powierzchnię z głębin przerażających długów? Być może urząd skarbowy polował na nią jak inkwizycja na wiedźmę? Jedno było pewne - Wertel podsłuchiwał kogoś, kto zarabiał wyłącznie na siebie.
Złożył on gazetę w mały prostokąt, wydobył paczkę machorki, z niemałą wprawą skręcił sobie papierosa. Odpalił skręta. Powoli uwalniał obłoki dymów, wpatrując się w niebo. Nadal odgrywał teatrzyk ignorowania, ale z wilczą czujnością oczekiwał na dalsze szczegóły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nexi

Obserwator


avatar
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Pon 22 Lut 2016, 19:34

Uśmiechnęła się do niego spokojnie. Cieszyło ją, że to rozumiał. Ona sama miała sporo motywacji żeby pracować. Przede wszystkim było to dla niej przyjemne.Uspokajało ją to. Taka już była. Lubiła spędzać godziny za biurkiem przy lampce dobrego wina i spokojnej muzyce. Czas mijał jej szybko i zapominała o świecie dookoła co pomagało jej zapomnieć o otaczających ją problemach. Jej kolejnym powodem dla którego pracowała tak dużo był ojciec. Chciała wszystkim udowodnić, że jest coś warta, że będzie miała porządne życie dzięki samej sobie a nie bogatemu ojcu, który zbajerował jej matkę po czym zostawił jak tylko dowiedział się, że jest w ciąży. Zastanawiało ją czasem czy nie ma gdzieś na świecie rodzeństwa. Szczerze wątpiła, żeby jej matka była jedynym takim przypadkiem. Nawet jednak jeśli by się okazało, że ma gdzieś tam rodzeństwo nie miała zamiaru ich szukać. Nic dla niej nie znaczyli nawet jeśli łączyły ich więzi krwi. Krwi od strony ojca, której wolałaby się pozbyć. Ponadto jej matka.. wszystko robiła dla matki. Kochała ją ponad wszystko i starała się by jej wynagrodzić wszystkie te nieszczęście, na które nie zasłużyła. 
- Firma odzieżowa. Jedna z sieciówek, której sklepy pewnie czasami mijasz na ulicach. - Uśmiechnęła się lekko. Tak, była z siebie dumna, że jej firma odniosła taki sukces. Nie było to jednak wyłącznie jej sukcesem. Były razem z nią osoby, które także miały w tym sukcesie udział. Nie przeszkadzało jej dzielenie się akurat tą informacją. Nie było to nic czego nie można by przeczytać w internecie.
- Ależ skąd. Miło słyszeć takie słowa od takiego dżentelmena jak ty. - Powiedziała starając się utrzymać poważny ton chociaż ledwo powstrzymywała śmiech. Cieszyło ją, że chłopak ma poczucie humoru podobne do niej. Wiedziała, żeby nie brać tego na poważnie. Był to jedynie element humorystyczny a nie faktyczny podryw.
- Mi ciebie także miło poznać Nishinoya. - Uśmiechnęła się przyjaźnie do chłopaka. Musiała przyznać, że mogła uznać tę nową znajomość za udaną. Rzadko jej się udawało wpaść na kogoś tak sympatycznego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noya

Dewastator


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Pon 22 Lut 2016, 20:07

Gwizdnął z podziwu – Nieźle Ci się powodzi – pokiwał głową z uznaniem i uśmiechnął się uroczo, po czum rozbił minę szczeniaka – Liczę na małą zniżkę, wiesz tak po znajomości – zaśmiał się radośnie – Żarty, żartami, ale nieźle musiałaś się namęczyć, żeby się wybić pośród tych wszystkich odzieżówek. Pewnie nagimnastykowałaś się z tym wszystkim bardziej niż te sławne gimnastyczki. – Położył jej prawą dłoń na ramieniu, a lewą uniósł i zrobił „okejkę”, po czym powiedział – Dobra robota – z niesamowicie poważną miną. Długo jednak nie wytrzymał i jego kąciki ust uniosły się w szerokim uśmiechu.
Wypiął dumnie pierś i zrobił – na siedząco, oczywiście – pozę ala super men, czyli oparł ręce na swoich bokach i z poważną miną oraz wzrokiem, który mówił „ocalę ten świat”, powiedział – Jestem jednym z niewielu, którzy przeżyli. – A mówił tutaj o byciu dżentelmenem, ponieważ nie wielu ich zostało. Oczywiście ponownie sobie zażartował i było to tylko humorystyczne, jednak chciał przekazać też, że większość mężczyzn była raczej… Powiedzmy, że prędzej przyznaliby się do bycia gejem albo pedofilem, niż wyszli z inicjatywą i ukazali jakiś dżentelmeński gest. – Dlatego jestem…eee… Skarbem, czy jakoś tak… - podrapał się niezręcznie po głowie. Ktoś mu kiedyś mówił coś o „skarbie”, ale chyba w innej sytuacji i w innym kontekście. No cóż, błędy się zdarzają. Nawet jemu.
- Liczę na udaną i pomyślną znajomość. – Białowłosy coś czuł, że spotkanie z Nexi to nie przypadek, a ich znajomość dobrze im wyjdzie.
Kiedy zapanowała krótka cisza – spojrzał kątem oka na mężczyznę, siedzącego naprzeciwko nich. Noya wiedział, że on tylko udaje, iż zajmuje się wszystkim, tylko niesłuchaniem tego, o czym rozmawiają. Jako detektyw znał wiele sztuczek, więc czasem stosował i taką taktykę – „jestem tutaj, ale w dupie mam waszą rozmowę, popatrzę sobie na chmury…”. Nie z nim te numery. Posłał mężczyźnie zabójcze spojrzenie i z łagodnym już wzrokiem, spojrzał na brązowowłosą. – Lubisz zwierzęta? – zapytał, zaciekawiony. Nishinoya wręcz je uwielbiał, dlatego zawsze zadawał to pytanie, by wiedzieć, czego się spodziewać w przyszłości. Bo różne sytuacje w życiu bywają, a nie każdy rozumie bohaterskość jego czynów i dosłownego rzucania się pod samochód, by uratować małe stworzonko. Ku chwale genialnej samoregeneracji i szczęściu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wertel

Sprzątacz


avatar
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Sro 24 Lut 2016, 21:27

Firma odzieżowa. Palacz nędznego, taniego tytoniu zmrużył oczy, wpatrując się w zachmurzone niebo. Co właściwie mógłby robić w przedsiębiorstwie, które zajmowało się strojami? Stracił motywację, aby kontynuować swoją gierkę podsłuchiwania rozmowy nieznajomych. Najwidoczniej zamierzali się po prostu poznać, ale... Białowłosy piękniś postanowił zgasić spojrzeniem Wertela. Ten, jak porażony, odwrócił na bok, czując się jak dzieciak przyłapany na psikusie. Po chwili uśmiechnął się w duchu - sam doprowadził do takiej sytuacji, przynajmniej przez chwilę było ciekawie.
Zgasił papierosa o podeszwie swego buta, po czym wyrzucił peta do śmietnika. Wstał z ławeczki i udał się w swoim kierunku, zastanawiając się, ilu jeszcze ciekawych indywiduów spotka na swojej drodze? Cóż, czas pokaże.

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nexi

Obserwator


avatar
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Polana w parku   Sob 27 Lut 2016, 13:27

Uśmiechnęła się lekko. Musiała przyznać, że to do czego doszła nie było łatwe. Niektórzy mogli sądzić, że jej sukces był sukcesem dzięki przypadkowi, jednakże ona i jej najbliżsi wiedzieli jak dużo pracy i wysiłku musiała włożyć by dojść do aktualnego momentu. Sukces zawdzięczała wyłącznie sobie i paru osobom, które jej w tym pomogły. Zaśmiała się cicho patrząc na niego. Żarty żartami aczkolwiek z takimi osobami też się spotykała. Fałszywe przyjaciółki, które utrzymywały kontakt tylko dla korzyści? Znała to aż za dobrze. Dlatego właśnie tak ostrożnie dobierała przyjaciół. Gdy usłyszała jego słowa, uśmiech na jej twarzy się poszerzył. Ucieszyło ją, że rozumie. Nie wielu zdawało sobie sprawę że sukces nie bierze się znikąd.
- Owszem..Na początku było bardzo ciężko ale się nie poddawałam. - Pomimo, że miewała trudniejsze momenty kiedy w jej głowie pojawiały się myśli czy nie porzucić jej marzenia to jednak za każdym razem znajdowała siłę by iść dalej. Spojrzała na jego rękę na swoim ramieniu i gest i odparła z tak samo poważną miną.
- Dziękuję. -chwilę później sama się roześmiała. Musiała przyznać, że dobrze czuła się w jego towarzystwie, całkiem swobodnie, a rzadko jej się to zdarzało.
- Ah, wiem o tym, jesteś pierwszym jakiego widziałam od dawna. - Powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy. Musiała mu przynać rację. Mężczyźni w tym wieku byli zniewieściali i bardzo często uciekali od zobowiązań, jakie mieli jako mężczyźni. Słysząc uwagę o "skarbie" roześmiała się. Nie odpowiedziała jednak nic na te słowa.
Oby taka była. - Powiedziała i posłała mu przyjacielski uśmiech. Naprawdę miała nadzieję, że tak będzie. Przydałoby jej się więcej osób z którymi mogłaby spokojnie pogadać i pożartować. Mężczyzna siedzący na przeciwko nagle wstał. Jego nagły ruch sprawił, że skierowała swoje spojrzenie na niego. No cóż, było to co najmniej dziwne ale nie jej było to oceniać. Pytanie zadane przez Noyę skutecznie odwróciło jej uwagę.
- Zwierzęta? Lubię. Czemu pytasz? - Spojrzała na niego spokojnie. Uważała to za dosyć niestandardowe pytanie ale najwidoczniej dla chłopaka było istotne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana w parku   

Powrót do góry Go down
 

Polana w parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Polana nad strumieniem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Cessange :: Tereny zielone-