IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawa z mlekiem.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Noya

Dewastator


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Kawa z mlekiem.    Wto 05 Sty 2016, 18:14

First topic message reminder :

Zdecydowanie jest to najpopularniejsza kawiarnia w całym mieście, którą od lat prowadzi ta sama rodzina i przepisy przekazywane są z pokolenia na pokolenia. Wnętrze utrzymane jest w ciepłym i przyjemny dla oka stylu. Ściany zdobione są cegłami, obrazami, półeczkami z książkami oraz farbą w odcieniu kawy z mlekiem. Jasne meble oraz żółte lub pomarańczowe obrusy na stole rozświetlają i dodają uroku temu miejscu. Przy każdym stoliku są cztery bądź dwa krzesła — zależnie od potrzeb. Starszy pan za ladą zawsze obdarzy uśmiechem, a młode kelnerki oraz kelnerzy w zadbanych, eleganckich uniformach zapewnią przyjemną obsługę, z którą zawsze można miło porozmawiać na każdy temat. Lokal oferuje całą gamę herbat oraz napojów czekoladowych bądź kaw tak smacznych, że po spróbowaniu będziesz chciał coraz więcej! Ponadto można zamówić, równie wspaniałe co napoje, ciasta po przystępnej cenie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nishinoya, jak miał w zwyczaju od wielu lat, wszedł punkt 16 do kawiarni. Przywitał personel z uśmiechem i podszedł do jednej półeczki z książkami, by wybrać tę, którą dziś rozpocznie. Jak zdążył zauważyć, nie wielu klientów korzystało z możliwości przeczytania jednej lub kilku z wystawianych książek, podczas magicznych chwil, które tutaj można było spędzić. Zaciekawiła go książką o biało zielonej okładce, więc wziął ją do ręki i przeczytał o niej co nieco na odwrocie. Zainteresowany przeczytaniem jej wziął ją do stolika z dwoma krzesłami, tuż bok okna. Gdy przyjaźnie wyglądająca, jasnowłosa kelnerka, którą widział tu pierwszy raz, podeszła do niego, by odebrać zamówienie – przedstawił i zapytał o imię, ponieważ jak się wytłumaczył, dziwnie by się czuł, gdyby któraś z osób tu pracujących mówiła mu per „pan”. Alicja, bo tak się nowa pracownica nazywała, odebrała zamówienie, które składało się z herbaty owocowej i dużego kawałka ciasta śmietankowo-czekoladowego. Białowłosy otworzył książkę na pierwszej stronie i dał się ponieść lekturze, przez co nawet nie zauważył, że herbata i ciasto zostały już podane. Na szczęście lub nieszczęście, odruchowo sięgnął po kubek, jednak nie trafił w swój cel, a ciasto, przez co palce były całe w czekoladowym musie. Przerywając czytanie i ubolewając nad swoją głupotą, zlizał słodycz z koniuszków, rozkoszując się nią chwilę. Zadowolony ze smaku tego wspaniałego ciasta, wziął łyżeczkę i zaczął pochłaniać małe kawałeczki. Kiedy ciasto zniknęło z talerza, a kubek był w połowie pusty, do kawiarenki wszedł kolejny klient, na którego Noya spojrzał znad książki, lecz szybko zrezygnował z obserwowania osobnika i wrócił do czytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Balthazar

Szalony naukowiec


avatar
Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Kawa z mlekiem.    Sob 16 Sty 2016, 15:34

Każdy na tym świecie miał jakieś wady. Inni mniejsze, inni większe. Większość dało się akceptować i przywyknąć do nich. Takie wady mieli właśnie przyjaciele. Być może przez tą zupełną odwrotność byli sobie tacy bliscy i tak świetnie się ze sobą zgadzali. Podobno przeciwieństwa się do siebie przyciągają.
- Myślę, że wtedy byśmy się po prostu pozabijali. - powiedział i uśmiechnął się szczerze. Gdyby obydwoje byli tak emocjonalni jak Balth to skończyłoby się to wybuchowo. Z kolei jeżeli zarówno Balthazar, jak i Noya, byli skryci nic by sobie nie mówili i żyli tylko złudnymi przekonaniami o swej przyjaźni.
- Jesteś wyjątkiem. - zapewnił go blondyn. Dla innych był opryskliwy i nie przejmował się tym co czują. Tylko Noya zyskał taki przywilej, że Balt zamieniał się w potulną owieczkę. - Nie poskąpiła! Ja jeszcze rosnę, jestem tego pewien. - założył ramiona przed sobą burcząc pod nosem.
Uśmiechnął się na słowa białowłosego. Wychylił się przez stół i pogłaskał go po głowie jakby tamten był uroczym szczeniaczkiem.
- No już piesku, nie denerwuj się. Przyjmuję podziękowania. - powiedział z wyraźną satysfakcją. Teraz to on był górą! Ciekawe jak długo będzie się napawał swoim małym zwycięstwem. - I w podzięce chce, żebyś się ze mną nawalił. Wypijemy tyle alkoholu, ile w życiu nie widziałeś. Zobaczymy jak Cię życie zaprawiło. - wyszczerzył się jak dziecko, które wpadło na genialny pomysł zdobycia słodyczy przed obiadem. Co jak co, ale Balthazar był świetny w pochłanianiu wielkiej ilości alkoholu. Praktyki czyni mistrza, a czasu do treningu miał sporo.
Kiwnął głową na jego słowa.
- To fakt, uwielbiałeś latać za tymi małymi śmierdzielami. - przyznał. Balthazar jakoś nigdy nie był fanem zwierząt. Nie był im przeciwny, ale wolał żeby trzymały się od niego z daleka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noya

Dewastator


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Kawa z mlekiem.    Sob 16 Sty 2016, 22:47

Odwzajemnił jego uśmiech – Zdecydowanie! Śmiem nawet twierdzić, że po śmierci dalej byśmy się kłócili i żarli. –To byłoby wielce prawdopodobne, gdyby oboje byli impulsywni, wybuchowi i mówili to, co ślina przyniesie im na języki. Na szczęście z ich dwójki, tylko Balt był rozemocjonowany, więc nie stanowiło to najmniejszego problemu. – Gdybyś był taki jak ja, to pewnie wymienialibyśmy tylko uśmiechy, czasem się witali i od czasu do czasu rozmawiali o pogodzie, a po kilku latach takiego życia zaczęlibyśmy się wzajemnie unikać, aż w końcu zapomnielibyśmy o sobie. – Kolejna z opcji, jakie mieli do wyboru, gdyby tylko Bal zachowywał się tak samo, jak białowłosy. W sumie to przypomniał mu się taki zabawny komiks, który poniekąd pasował do drugiej opcji. Główna bohaterka spaceruje po parku, nagle jakaś piszcząca dziewczyna rzuca się na nią i radośnie wita. Oczywiście bohaterka z podobnym entuzjazmem pyta jak tam u niej, co ją tu sprowadza… A kiedy dziewczyna odchodzi, to zadaje sobie w duchu pytanie „Kto to kurwa był?” Tak mogłoby być w ich przypadku, gdyby postanowili się unikać i o sobie zapomnieć, ale jedna ze stron jednak nie zapomniała i postanowiła ciągnąć te farsę dalej.
Ucieszył się na słowa blondyna. – Tylko dla mnie jesteś taki kochany i uroczy? – wyszczerzył się do niego – W takim razie tak ma pozostać! Taki słodziaśny masz być tylko dla mnie. – prawdopodobnie znowu wprawił przyjaciela w zakłopotanie, jednak tym razem nie zrobił tego celowo. Chyba.– Dobrze – zgodził się z nim – Powiedzmy, że jeszcze rośniesz. – uśmiechnął się troszkę wrednie, ale kiedy ten pogłaskał go po głowie – zmienił wyraz twarzy na bardziej cwaniacki – Możesz głaskać dalej, to bardzo przyjemne. – Mruknął niby od niechcenia, ale pochylił się lekko nad stołem, by Balthazar nie musiał się specjalnie wyciągać. – No wiesz, tak ludzi do psów porównywać – powiedział obrażonym tonem, ale zaraz uśmiechnął się przyjaźnie – W sumie to masz rację, jestem takim psem, bo jak to się mówi „Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka”, więc wniosek z tego łatwo wyciągnąć. – Wystarczyło tylko zamienić psa na Noyę i człowieka na Balthazara – „Noya jest najlepszym przyjacielem Balthazara”, proste. – Nie jestem dobry w picu, ale za to jestem utalentowany w bardziej męczącej i fizycznej dziedzinie – posłał mu znaczący uśmiech, a potem parsknął śmiechem – Oczywiście mam na myśli bieganie. – Noya nigdy się nie zmieni i już przez całą wieczność będzie męczył Balthazara. – Najpierw nazywasz mnie psem, a teraz mówisz, że to śmierdziele? Jak możesz. – rzekł dalej rozbawiony.

_________________

y x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Balthazar

Szalony naukowiec


avatar
Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Kawa z mlekiem.    Nie 17 Sty 2016, 12:33

Zaśmiał się krótko na jego słowa.
- Pewnie masz racje. - odpowiedział na jego przypuszczenie. Albo by się dalej kłócili, albo zabiliby się jeszcze raz - o ile byłoby to możliwe.
Odpędził myśli, które nasunęły mu się po słowach przyjaciela. To byłoby straszne gdyby faktycznie nie mieli ze sobą rozmawiać, nie mówią już o braku głębszej przyjaźni.
- Na całe szczęście tak nie jest. Gdyby teraz nagle się okazało, że nie możemy utrzymywać ze sobą kontaktu to byłbym szczerze załamany. - pokiwał głową na boki. Nie ma co gdybać.
Skrzywił się jakby zjadł cytrynę. Przecież aż tak słodziaśny nie był! Noya stanowczo przesadzał.
- Przecież nie jestem aż tak słodki. W sumie w ogóle nie jestem. Jestem po prostu miły. - podkreśli ostatnio słowo, jakby to ona miało utrzymać cały sens jego wypowiedzi. Chciał po prostu żeby Noya wyrzucił ze swojej wyobraźni uroczego Balthazar i wstawił na jego miejsce miłego i niesamowicie wysokiego blondyna.
- Nie "powiedzmy", mówię Ci, że tak jest! - nadął poliki jak chomik, który schował całe jedzonko w swojej paszczy.
Na jego twarzy pojawił się opiekuńczy uśmiech, pełen troski i uczucia, kiedy tak jeszcze przez chwilę głaskał białowłosego po czuprynie. Małe a cieszy. Może powinien zatrudnić go w roli swojego pupilka? Zaśmiał się krótko na jego słowa.
- Co prawda, to prawda. - odgarnął grzywkę, który spadła mu na oczy.
- Nie interesuje mnie czy jesteś dobry, czy nie. Skoro nie mogłem Cię rozdziewiczyć w kwestii picia i zrobił to ktoś inny, to chociaż należy mi się, żeby wypić z Tobą parę kolejek. - był pewien swego. Przecież jako jego najlepszy przyjaciel, i to ten starszy, to on powinien nauczyć go pić, prawda? A tak przypadło to jakiemuś obcemu kolesiowi - bo miał nadzieję, że nie babie. Baby są złe.
Wyszczerzył się jak głupi na jego podsumowanie.
- Bo to są śmierdziele. - zaśmiał się. I nie miał tu na myśli tego, że białowłosy źle pachniał, bo wręcz przeciwnie, dla Balthazara zapach Noyi był najlepszym zapachem na świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noya

Dewastator


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Kawa z mlekiem.    Nie 17 Sty 2016, 23:05

Wypiął dumnie pierś – Oczywiście, że mam rację. W 60% przypadków mam rację, a to nie mały wyczyn! – ale prędko wrócił do swojej postawy – Na szczęście zbyt bardzo się różnimy, więc żadna z wcześniej wspomnianych rzeczy nam nie grozi. – I chwała za ich różne charaktery. Noya nigdy nie miałby tak oddanego przyjaciela, gdyby sprawy wyglądały inaczej. Balthazar był niezastąpiony! I wiele razy uratował białowłosego dzieciaka od niechybnej zguby. – Ja również straciłbym kogoś ważnego i drogiego mojemu sercu, dlatego od lat dziękuje za nasze różne charaktery. –To była prawda. Nishinoya od zawsze dziękował losowi, że zesłał/doprowadził/przyprowadził (niepotrzebne skreślić) Balta.
Rozbawiła go mina mężczyzny, bo wyglądał, jakby zjadł z dziesięć cytryn, a następnie popił kwaśnym sokiem porzeczkowym. – Racja, jesteś miły i uroczy, a słodki to już nie bardzo. – posłał mu zagadkowy uśmiech – A, i nie krzyw się tak, bo Ci zostanie i nawet bycie uroczym nie pomoże. – Noya czasami był wredny, bezczelny, wyklinał ludzi (i wiele innych, złych cech tj. rzekomy sadyzm, do którego oczywiście nigdy się nie przyzna), ale tylko jego prawdziwi przyjaciele mogą nacieszyć się pełną osobowością Nishiego.
Niby pokiwał głową na tak, a żeby mu się miło zrobiło, ale…– Oczywiście wiewióreczko, oczywiście. – … i tak zażartował z jego nadętych policzków. Balthazar powinien się cieszyć, ponieważ Noya nie ukrywa przed nim żadnej swojej cechy.
Napawał się chwila, kiedy niższy mężczyzna przyjemnie go głaskał, dlatego, kiedy zaprzestał swojej czynności – spojrzał na niego błaganym wzrokiem, niczym najprawdziwszy pies. – A było tak miło. – Westchnął lekko, ale zaraz potem ożywił się nieznacznie – Tylko nie spijaj mnie za bardzo, bo może to się źle skończyć. – Podrapał się zakłopotany w tył głowy – Robię się nieprzewidywalny i nie wiadomo co mi strzeli do tego tępego łba.
- Ta zniewaga krwi wymaga! – zawtórował mu śmiechem. – Tak w ogóle to myślałem, że lubisz moje perfumy. Nie zmieniałem ich od dobrych sześciu lat… - zamyślił się – Kiedy widzieliśmy się po raz ostatni? – Noya nie był pewien, ile lat minęło od ich ostatniego spotkania, dlatego nie było gwarancji, że Balt kiedykolwiek miał przyjemność zapoznać się z jego perfumami.

_________________

y x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Balthazar

Szalony naukowiec


avatar
Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Kawa z mlekiem.    Nie 17 Sty 2016, 23:52

Wywrócił oczyma. - A mówisz, że to ja jestem pewny siebie. - zaśmiał się krótko. Sam wytyka cudze błędy, a swoich nie widzi. Taki to ten Noya niedobry!
Uśmiechnął się czule na słowa przyjaciela. Bardzo miło było mu usłyszeć coś takiego. Już dawno nikt nigdy nie skierował w jego stronę takich uprzejmych słów.
Na kolejne wypominki jednak pokazał mu język. - Spadówa. - rzucił w jego kierunku. Mu by zostało? Jasne... Przecież takiemu przystojniakowi nie groziły takie głupoty. - I nie jest rudym chomikiem. - dodał po chwili nadymając się jeszcze bardziej. Wyglądał jak wściekłe tsundere, które zaraz ma krzyknąć "baka!".
W głębi duszy spodobał mu się ten jego błagalny wzrok. Fajnie byłoby zobaczyć go raz jeszcze. Uśmiechnął się do siebie sadystycznie w myślach. I kto tu niby był tym sadystą? Zaraz wyjdzie, że w małym ciele okrutny duch.
- Zobaczymy. - uśmiechnął się podle pod nosem.
Przez moment zastanawiał się nad tym co powiedział Noya. - To mogło być 6 lat temu, wtedy szedłem na studia. Chociaż nie, troszkę wcześniej. Bo wyjeżdżałem pół roku przed semestrem, żeby znaleźć pracę. Więc nie, nie znam Twoich perfum. To znaczy, że lubię po prostu Twój zapach. - powiedział po krótkim zastanowieniu się.
Zerknął w kierunku lady. Robiło się już trochę późno, widać było, że kelnerki krzątają się na zapleczu. To była dobra okazja, żeby iść zapłacić i podziękować.
- Przepraszam Cię na chwilę. - powiedział i wstał. Ruszył niechętnie w stronę starszego mężczyzny. "Przynajmniej to nie kobieta" przeszło mu przez myśl. Po zakręconym tłumaczeniu i nieśmiałych podchodach udało mu się zapłacić za zamówienie swoje i przyjaciela. Z kwaśną minę wrócił do stolika. Oczywiście burczał coś pod nosem.
- Choć, idziemy do mnie chlać. - po tych słowach poprawiła mu się mina. Jak już go tak złapał to nie puści go do domu. Mają całą noc do przegadania. Trzeba nadrobić ten etap nocowania u kolegi. Chwycił go za ramię i nie słuchając co ma na ten temat do powiedzenia wytargał go w kierunku swojej kawalerki.

/ z/t x 2 w kierunku dzielnic mieszkalnych~/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawa z mlekiem.    

Powrót do góry Go down
 

Kawa z mlekiem.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Kofeina nie daje energii, powoduje stres i zakłóca sen
» "Znów ta czarna kawa" - Vellard & Logan

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Bonnevoie :: Gastronomia-