IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Willa Grazia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Szara Eminencja

Badacz


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Willa Grazia   Sob 16 Sty 2016, 23:45

Budynek słynniejszy od właściciela? Czemu nie! Willa Grazia znana jest w okolicy z przyjęć, jakie się w niej urządza, a o samym panu domu wiadomo tylko tyle, że mieszka tam na co dzień i że udostępni ją każdemu, kto gotów jest zapłacić odpowiednią sumę i – to nawet ważniejsze – zaprosi odpowiednich gości. Położona na obrzeżach miasta dwupiętrowa budowla wykorzystuje naturalne wzniesienie, miejscami komponując się z nim, a miejscami wyróżniając błyszczącą taflą szkła lub metalu. Z zewnątrz wygląda na większą niż jest w rzeczywistości, ale inżynierowie wykazali się mistrzostwem w planowaniu. Pomieszczenia są urządzone wszechstronnie i z zachowaniem eleganckiego minimalizmu zarówno w kształtach jak i kolorach. Wyjątkiem są nowinki technologiczne w stylu hologramowego zegarka, które właściciel sprowadza z całego świata.
W lato ulubionym miejscem gości jest przeszklony basen i grill w ogrodzie, w zimę zaś taras na dachu, na którym z lewej strony wstawiono palenisko i ławy, z prawej zaś pozostawiono miejsce, by niczym nie zasłaniać widoku na okolicę.




To był dla niego ciężki czas. Zaczynał odczuwać konsekwencje swoich wyborów i coraz częściej musiał kombinować i wyprzedzać wydarzenia, by zachować wiarygodność. Na razie udawało mu się wykorzystywać okazje, ale nie czarował się, że to potrwa w nieskończoność. W duchu wręcz wypatrywał pierwszych symptomów poprzedzających wielkie jebut. Ostatnio nawet pilnował się w życiu prywatnym. Mniej pił i rezygnował z mocniejszych używek, gdy był w towarzystwie 'niewypróbowanych' osób, co nie znaczy, że unikał wyjść. Na przykład z chęcią zgodził się towarzyszyć swojej starej znajomej, Weronice, na bankiecie w Grazii. Dziewczyna była ambitną bizneswoman pnącą się po szczeblach kariery bankowca w zawrotnym tempie, dla Sverre'a robiła to wręcz za szybko, bo nikt z potencjalnych kandydatów na partnera nie mógł jej dogonić. Na stabilizację przyjdzie czas, mówiła, a on wzruszał ramionami i mruczał coś o stadku kotów i niezależnej, silniej kobiecie.
Czego by nie mówić, badacz traktował Weronikę jak siostrę i lubił spędzać z nią czas, nawet jeśli ograniczało się to do wspólnego wejścia i przysłuchiwania rozmowom o dywidendach, przelewach, lokatach i całej reszcie finansowego bełkotu, który jedynie kojarzył z lekcji ekonomii. Teraz akurat ona i czwórka jej kolegów z firmy dyskutowali nad wyższością obligacji nad jakimś innym czarnomagicznym cyrografem.
Od zeszłorocznej nowelizacji oni robią z tym cyrki...
– Ci się pasą, a średnie firmy tracą dwanaście procent w salki rocznej!
– A za rok będzie jeszcze gorzej, pewnie podskoczy do piętnastu. Procent, procent.
– Procent? Procent, procent, procent! Ach, procent!
– No bez procentów nie da rady, procent to procent.

Sverre przytaknął skinieniem głowy, niby się z nimi zgadzając i wrócił do obserwowania lodu rozpuszczającego się w koniaku. Cholera, wszystko byłoby cudownie, gdyby nie to, że pęknięcia na kostkach zaczynały mu przypominać dwie kropki i skośną kreskę. Procent! Chyba przedawkował...
Stuknął Weronikę w ramię i przyłożył dwa palce do ust. Papieros, nikotyna, mhm, musi się przewietrzyć. Wstał, zabrał kieliszek i wyszedł na taras, zasuwając za sobą drzwi. Od razu uderzył go chłód i zapach palonego drewna. Gestem dłoni przywitał się z siedzącymi przy palenisku i przeszedł dalej, pragnąc choć chwili ciszy. O, taak... od razu lepiej. Niby muzyka zza ściany i przyciszone rozmowy gości nadal go dobiegały, ale usłyszał chrupnięcie kamienia w zapalniczce, czyli było o wiele lepiej. Odstawił kieliszek na barierkę i oparł się obok, na chwilę przymykając powieki. Jak on to lubił... Pomimo chwil zmęczenia raczej się nie nudził, chłonął atmosferę i przysłuchiwał nowinkom w zaskakującej jak na siebie ciszy. Był tu już trzeci raz i nigdy nie pomyślał, że traci czas. Zawsze działo się coś innego i nawet obywało bez skandali, tylko raz jakieś szychy pokłóciły się o pieniądze, ale zamieszanie szybko ucichło. Nigdy też nie widział, by ktoś wstawiony próbował z kimś innym... No, niech to szlag! Kurwa, nie, nie wierzy! Tylko otworzył oczy i natrafił spojrzeniem na jakąś parę stojącą przy jednym z drzew w ogrodzie na dole.
– Powiedz, że ona wkłada rękę w jego kieszeń, bo chce go okraść, a nie bo... – Przerwał i spojrzał w bok, na jakiegoś mężczyznę, który akurat również przyszedł zaczerpnąć świeżego powietrza. W rzeczywistości Sverre był bardziej rozgoryczony niż zszokowany, bo nie dał się ponieść i nie zapomniał, że w miejscach takich jak to, w kraju z tak wieloma imigrantami wypada mówić ogólnie znanym angielskim. Ach, ten jego akcent...

_________________

GŁOS || THEME
Szemi, Emulsja, Szarlotka, Szark, Szaroburek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Canavetto

Kat Śniących


avatar
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Pon 18 Sty 2016, 05:48

Nie mógłby odmówić zaproszenia na bankiet od jednego ze współpracowników, skoro miał on służyć w celach integracyjnych. Dzięki temu nie tylko on dostał się na ekskluzywną imprezę za pomocą "znajomego-znajomego", znalazł się tu także cały zespół. Dobra, prawie, bez jednej osoby, w czasie zabawy pójdzie w zapomnienie. Oczywiście, mężczyzna nie jest aż takim optymistą by z góry zakładać, że z rozkoszą zostanie do samego końca. Oczekuje tylko odrobiny rozrywki oraz nawiązania odpowiednich relacji z nowymi współpracownikami. Formalności, formalności - tak to odbiera, a kiedy skończy - opuści "pracownicze" towarzystwo. Zastanawiające... kto gorzej trafił - on czy... ludzie, którymi będzie prowadził. Willa Grazia - wiedział o tym miejscu tyle ile było w otrzymanym zaproszeniu - adres i zewnętrzny wygląd. Niczego więcej nie potrzebował, choć po samym budynku wnioskował, że jest on choć trochę popularny. Zwykle przewidywalny wystrój w tego typu miejscach nie przeszkadzał mu, by z przyjemnością cieszyć nim oczy, o ile towarzyszące osoby nie będą męczyć swą głupotą. To jak z herbatą - spodziewasz się, że będzie ci smakować, o ile nikt jej nie posłodził.
Spóźnienie: 47 minut. Mało brakowało a przybyłby na czas. Oczywiście, wcześniej poinformował oczekujących, a bez tego uczyniony wybryk byłby ogromnym nietaktem w stosunku do dzisiejszego wydarzenia. Co do stroju - wybrał czarny garnitur smokingowy, o tej samej barwie muszkę i eleganckie buty, białą koszulę oraz czerwoną poszetkę.
Goście wydawali się rozkręceni od samego początku.
- Ponoć zwolnił się i wyjechał do rodziny zagranicą...
- Ponoć ta rodzina, to "wpadka" z jakąś młodą dziewczyną i teraz będzie brał z nią ślub.
- Ponoć? - trochę znudzone, trochę zniesmaczone "ponoć" rudej pani.
- Tak, ponoć. Tylko to nie ma sensu. Nie musiałby od razu rzucać tak dobrej pracy... Mówią, że jacyś dziwnie ubrani ludzie wyprowadzili go z mieszkania w nocy, ponoć! W plotkach jest zawsze ziarnko prawdy. A nawet powiem, że w to wierzę - wypowiadający to z pełną ekscytacją jeden ze współpracowników, nie mógł się mylić. O tym jak zniknął poprzednik Saverio jest coraz głośniej, coraz... specyficzniej. Plotki modyfikują się przy ich każdym powtórzeniu.
- Ponoć... - tym razem to on wymruczał ku swemu towarzystwu, które natychmiast zareagowało i zaczęło tłumaczyć niczym z włączoną funkcją automatycznego opowiadania tutejszych wieści, brakuje tego w gazetach. Po plotkach następują własne teorie, niektóre wydają się prawdopodobne, inne mniej, a jeszcze kolejne są pozostawiane bez komentarza. Odpowiedziałby krótkim "nie ma, to nie ma, na cholerę drążyć temat", jednak miał w świadomości, że ci ludzie pracowali z nim przez dobre parę lat, co sprawia, że jeszcze przez długi czas będą o nim rozmawiać.
Dobra, starczy tych teorii, plotek i nawiązywania formalnych relacji.
- Pieprzycie tak, że mam ochotę zapalić...  niedługo wrócę - po tych słowach towarzystwo poinformowało, iż będą później przy bufecie i pragnął mu kogoś przedstawić, co brunet puścił mimo uszu. Jeszcze nie odczuwa potrzeby poznawania większej ilości ludzi, o ile nie będzie z tym kimś pracował. Oh, dobrze, na jeszcze jedną znajomość pozwoli, jednak jest to dzisiejszym limitem.
Ilość ludzi nie była przytłaczająca, więc nie miał problemu z szybkim dostaniem się na taras. Od razu poczuł na skórze przyjemny chłód, który zachęcał do nocnego spaceru. Mmm... z przyjemnością, ale odrobinę później. Odstawił wcześniej wzięty kieliszek na barierkę, by wziąć się za podpalenie papierosa przy pomocą zapalniczki. Po tym od razu poczuł zapach wanilii, którą tak sobie upodobał. Oparł się łokciami o balustradę, zamknął oczy i przez krótką chwilę wsłuchiwał się w dźwięki, które były mieszaniną pustych rozmów przy kominku, gwaru wewnątrz, muzyki zza ściany oraz w niewielkim stopniu natury. Zaczynał właśnie o czymś rozmyślać, jednak został z tego wyrwany przez słowa mężczyzny. Ten akcent... Od razu otworzył oczy i kierując się wypowiedzianym zdaniem, powędrował wzrokiem przed siebie, zauważył niegrzeczną parkę, a na ich wyczyny uniósł jedną brew.
- Niektóre zwierzęta należy przepędzić - a ten akcent, choć tylko momentami się wkradał, był dosyć popularny, szczególnie jeśli się mieszka w Wielkiej Brytanii, typ głosu już mniej - posiadał specyficzną i przyjemną męską głębię, która potrafiła sprawić, że słowa przestają mieć znaczenie. Głośno zagwizdał przy pomocy dwóch palców lewej ręki. Para od razu to usłyszała i zaczęła się rozglądać. Po krótkiej chwili dostrzegli, że gwizd pochodził od obserwującego ich bruneta... Ktoś mógł ich zauważyć - kto by pomyślał. Od razu udali się z powrotem na przyjęcie lub postanowili znaleźć nowe miejsce, niczym zabawa w chowanego - kto jest szukającym?
- Gotowe, naprawiłem widoki. Nie musisz mi dziękować - Zaciągnął się nikotyną, wypuścił dym przez nos i spojrzał na osobnika obok siebie.
- Ucieczka czy nikotyna? A może oba? - Przyjrzał się mężczyźnie. Nie trwało to długo, lecz intensywność spojrzenia mogła wprowadzić w zakłopotanie. Tak, nadal pamiętał o wcześniejszym postawieniu sobie limitu dzisiejszych znajomości.


Ostatnio zmieniony przez Canavetto dnia Wto 19 Sty 2016, 17:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szara Eminencja

Badacz


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Pon 18 Sty 2016, 14:27

Zwierzęta? W pierwszej chwili uznał, że to dość niegrzeczne nawet jak na zaistniałą sytuację, jednak zanim na dobre zdążył zachłysnąć się uprzedzeniem, uznał, że właściwie to się zgadza. Pomimo ogólnej opinii, Sverre uważał, że ludzie to po prostu gatunek zwierzęcia, a jemu niektóre atawistyczne zachowania akurat się podobały. Ale nie takie, jak to! Sam znowu skupił się na gołąbeczkach i gdy spojrzeli w jego kierunku, chwycił kieliszek i wzniósł toast.
– Za niechciane ciąże! – krzyknął i wypił resztę koniaku. Zaraz pokręcił głową z rozbawieniem i zerknął na mężczyznę stojącego obok. Tak naprawdę nie spodziewał się, że ten zareaguje w jakiś inny sposób niż wzruszeniem ramion i odwróceniem wzroku od kłopoczącego widoku. Ciekawe, czy wszystko mu tak szybko szło i w ogóle kto to był. Kolejny spec od pieniędzy, który przyjechał zakładać tu spółkę czy... I w tym momencie Sverre poczuł zapach. Ten zapach. Nie czuł go od około półtora roku i wcale nie żałował, bo wspomnienia z nim związane były równie słodko–gorzkie co sama woń. To wystarczyło, by rozkojarzyć go na moment. Spojrzał na papierosa, potem na usta nieznajomego, a w końcu gdzieś przed siebie.
– Tak... – trudno się domyślić, z czym właśnie się zgadzał. Przełknął ślinę, jakby miało to pomóc rozluźnić nieprzyjemny uścisk w gardle. Trochę pomogło. – Potrzebowałem chwili odpoczynku, tu, mam nadzieję, te ich ukochane obligacje mnie nie dosięgną. – Obejrzał się przez ramię w stronę wejścia na taras. Procenty, procenty! – Widzisz, nie nauczyli ich otwierać drzwi, ale czuję, że to kwestia czasu.

_________________

GŁOS || THEME
Szemi, Emulsja, Szarlotka, Szark, Szaroburek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Canavetto

Kat Śniących


avatar
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Sro 20 Sty 2016, 00:04

Nie dostał dosłownej odpowiedzi, jednak nie przeszkadzało mu to. Mogło się wydawać, że nie zwrócił na to szczególnej uwagi lub przyjął jako prawidłową reakcję. Wyprostował się, odwrócił od barierek, o które następnie się oparł i począł obserwować ludzi.
- Rozumiem, że Ty również nie należysz do grona tutejszych przedsiębiorców. Jest nas coraz więcej... - wliczał również swych współpracowników, którzy pewnie teraz obżerają się przy bufecie, jak sami wspominali. Być może jedzenie i ciekawsze niż wcześniej tematy na tyle zdominują ich uwagę, że zapomną o swym głównym celu - integracja z nowym prowadzącym grupy. Łudzić się można, czemu nie... Zapewne potem by to wykorzystał, aby żałowali, że się czegoś takiego dopuścili. Och, jakież to niestosowne! Jednak nie przesadzajmy, aż takiej niechęci jeszcze do nich nie ma. Oby tylko przestali się powtarzać, to być może potowarzyszy im nieco dłużej.
- ... ale z pewnością nie dostałeś się tu w stroju dostawcy pizzy. Wkręciłeś się przez znajomego, hm? - Nie dość, że słowo "wkręciłeś" brzmiało chełpliwie, to do tego dodał znudzony ton głosu. Złośliwie, choć oczywiście w obie strony, jakby lekceważył samego siebie, a tym samym zamierzał zaczepić nowego towarzysza. Podczas obserwacji zauważył coś interesującego, choć pewnie dla niektórych przewidywalnego - jedna z osób podała drugiej saszetkę białego proszku. Jego ilość była niepokojąca - z pewnością miało to starczyć dla większej ilości chętnych. Piątka gości postanowiła wrócić do środka, a dwójka z nich to delikwenci, którzy nabrali ochoty na więcej przyjemności dzisiejszego wieczoru. Wygląda na to, że różnorodność "biznesmenów" ma tu o wiele większy zakres. Niewygodnie być świadkiem takich rzeczy... a jeszcze bardziej niewygodnie nie nauczyć się odpowiedniej dyskrecji. To tylko sugeruje, że zabawką dla dorosłych bawią się dzieci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szara Eminencja

Badacz


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Sro 20 Sty 2016, 23:36

Czyli że co? Że niby nie wyglądał na takiego, który pojawiałby się w prestiżowych miejscach w roli istotniejszej niż dodatek do kogoś ważnego? Noo... powinien się obrazić i kopnąć mężczyznę w piszczel, chociaż po części jego wersja była słuszna. Ale tylko po części, jasne?
– Racja, dziś znajoma potrzebowała towarzystwa, ale poprzednim razem przyszedłem sam. A jeszcze poprzednim, rzeczywiście wkręciłem się bez stroju dostawcy pizzy... – zawiesił głos i zerknął w bok, jakby się zastanawiał albo coś przypominał. – Właściwie... nie miałem żadnego ubrania, bo wyskakiwałem z tortu urodzinowego córki jakiegoś bogacza. – Oczywiście, że nic takiego nie miało miejsca, a Sverre chciał tylko obrócić złośliwość przeciwko nieznajomemu, przy okazji żartując z niego, ale i z samego siebie. Nawet ruszył biodrami w taneczny sposób, jednocześnie teatralnie zaciągając się papierosem. Niczym dziwka z musicalu.
– Nie, nie. – Zaśmiał się i pokręcił głową. – Tak naprawdę to nie było tak, ale możesz sobie dorobić scenariusz jaki chcesz. – Schował wolną dłoń w kieszeń spodni, bo powoli zaczynało robić mu się chłodno. Gdyby nie charakterystyczny zapach papierosa mężczyzny, Sverre czułby się całkiem dobrze. Z chęcią napiłby się czegoś mocniejszego... właśnie, tylko napił, bo chociaż nie stronił od używek, to było tu za dużo ludzi. Jeszcze by ktoś zobaczył i zrobiłoby się niezręcznie. Sam nie widział, co działo się parę metrów dalej, bo stał tyłem do gości i usłyszał tylko, że ktoś wrócił do środka i że zrobiło się ciszej.
– Zdziwiłbym się, gdybyś ty trafił tu z jakiegoś oryginalnego powodu... zresztą, to bez znaczenia. Nudziłeś się?

_________________

GŁOS || THEME
Szemi, Emulsja, Szarlotka, Szark, Szaroburek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Canavetto

Kat Śniących


avatar
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Sro 27 Sty 2016, 02:40

Myśląc obrazowo - w jego głowie przedstawiła się scena z towarzyszem, wyskakującym z urodzinowego tortu oraz rozradowaną solenizantkę, piszczącą niczym małe dziecko po otrzymaniu nowego szczeniaczka. Oczywiście... wziął również pod uwagę brak ubrania osobnika, co ładnie komponowało się z deserem. Możliwe, że przez jakiś czas ten obraz będzie ukazywał się, gdy tylko go zobaczy.
- Nie? A już chciałem zapytać o wizytówkę... - wzruszył ramionami, jakby bez tego nie było możliwości uzyskania kontaktu - Cóż, przyznaję, że moi towarzysze wyjątkowo przynudzają. Posłuchałbym coś ciekawszego niż tutejsze teorie spiskowe na temat innych ludzi, których nawet nie znam... - Niemal cały wieczór zdążył nasłuchać się o swoim poprzedniku, starczy mu. Powoli jego papieros zaczynał się kończyć... jednak kieliszek jeszcze pełen, co jest dobrym powodem na zostanie tu nieco dłużej, a raczej jednym z nich.
Skierował swój wzrok na mężczyznę, któremu nieco dłużej się przyjrzał - Co powiesz na... - nie dokończył, gdyż przerwał mu głośny krzyk, za którym rozegrała się salwa kolejnych. Większość ludzi w sali zaczęło panikować, przez szyby można było zobaczyć, iż mieli podniesione ręce, a przy tym zaczęli ostrożnie kłaść się na podłogę. Z pomieszczenia dobiegał również stanowczy męski głos, kojarzył się z filmowym generałem wojskowym. Ciężko było zrozumieć słowa, dźwięki mieszały się ze sobą. Kulminacyjnym odgłosem został głośny huk, upadającej osoby lub rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szara Eminencja

Badacz


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Pią 29 Sty 2016, 23:12

Zaśmiał się pod nosem. Wizytówkę! Chyba pierwszy raz w życiu pożałował, że takich nie ma. Nie ten rodzaj pracy, nie potrzebował niczego, co by ułatwiło popularyzację jego osoby czy nawet lepsze jej rozpoznanie... wręcz przeciwnie! Im mniej inni wiedzą o jego fachu, tym lepiej. Z drugiej strony wpadł mu do głowy pomysł, by zaadaptować, bo miał ich kilka w portfelu, w roli własnej, dopisując numer... Tylko to byłoby tak jednoznaczne, że aż mu się nie podobało. Szybko odrzucił ten pomysł.
Podszedł parę kroków na środek tarasu, do najbliższej popielniczki i wrzucił do niej niedopałek. Już prawie był na wcześniejszym miejscu, gdy usłyszał... to. Momentalnie obejrzał się w stronę, z której dobiegały dźwięki. Śmieszne, bo jego pierwszą reakcją było spojrzenie na własne dłonie. Takie rzeczy zdarzają się w Insomnium, nie tu, dlatego odruchowo sprawdził, czy aby nie przysnął. O, szlag... ooooszlaaag! Jak pająk przylgnął częściowo do barierki, a częściowo do ściany obok okna, byleby tylko wyjść z pola widzenia ludzi wewnątrz. Skoro goście się kładli, agresorzy byli niebezpieczni, uzbrojeni. Osunął się i pochylił, gestem wskazując drugiemu mężczyźnie, że raczej też mu to poleca, ale nic koniecznego, nie, nic na siłę. Kurwa, tam była Weronika! Chuj z całą resztą, ale jego znajoma... Stop, nie, nie pomoże jej pakując się tam. Z kieszeni spodni wyjął telefon i zrobił coś oczywistego: wykręcił numer policji. Gdy czekał na połączenie, spojrzał za balustradę swoistego tarasu. Gdyby się postarać, można by zejść w dół po ścianie, natura akurat przychodziła im z pomocą, bo w tym miejscu zbocze nie było płaskie, zahaczenie dla palców z pewnością by się znalazło... tylko, szlag, na dole też słyszał podniesione głosy. Ale było ciemno, a tu... kurwa, kurwa, jak myszki w terrarium, grzecznie czekające na węża!

_________________

GŁOS || THEME
Szemi, Emulsja, Szarlotka, Szark, Szaroburek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Canavetto

Kat Śniących


avatar
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Wto 02 Lut 2016, 02:06

Podobnie jak jego towarzysz - po usłyszeniu krzyków, zwrócił się w stronę ich pochodzenia, przy okazji marnując niedokończonego papierosa, gdyż szybko zgasił go o barierkę, następnie rzucił gdzieś na bok. Mógłby poczuć wyrzuty sumienia za taką nietaktowność, jednak kto będzie na nią zwracał uwagę, gdy trzeba ustrzec się przed niebezpieczeństwem, a najlepszym tego sposobem było szybkie zniknięcie z pola widzenia.
Mężczyzna nie musiał dwa razy pokazywać gest, sugerujący ukrycie - odruchowo podbiegł do najkorzystniejszego miejsca - znalazł się obok towarzysza w dość podobnej pozycji co on. Gdyby nie zaistniała sytuacja, to obecne zbliżenie zaliczyłby do tych ujmujących.
Oh nie... przypomniał sobie o współpracownikach. Ponoć posiadają talent w swej dziedzinie, dosyć wygodnie byłoby ich nie stracić... Raczej prędko nie znajdzie ludzi na ich zastępstwo. Pomyślał o zawiadomieniu policji, jednak zauważył, że drugi mężczyzna się za to wziął. Postanowił wyjrzeć w stronę drzwi i okien, by upewnić się co do bezpieczeństwa obecnego położenia... Spostrzegł, że ludzie przesuwali się na boki, jakby tworzyli swobodne przejście na taras... O cholera! W ryzykantów się bawić nie będziemy. Klepnął mężczyznę dość mocno po ramieniu, by zwrócić jego uwagę, a następnie szybkimi ruchami przeszedł przez balustradę, znajdując się po jej drugiej stronie. Nie miał zamiaru zostać kolejną kaczką schwytaną w pudełku.
Starał się... w jakiś sposób... zejść... a raczej ukryć. Garnitur oraz eleganckie buty nieco ograniczały swobodę. Plusem jednak był ich czarny odcień, który w połączeniu z ciemnością zadziała niczym kamuflaż.
Wtem odgłos otwierających się drzwi niemal odbił się w głowie. Ktoś wyszedł na taras. Jego kroki były ostrożne, jednak dało się usłyszeć, że stają się coraz głośniejsze... Nagle w całym budynku wysiadł prąd, co wzbudziło kolejny szał paniki wewnątrz budynku. Szukający najeźdźca zareagował jedynie włączeniem latarki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szara Eminencja

Badacz


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Nie 07 Lut 2016, 16:40

Barierka, tak, sam kombinował z zejściem, z tym, że wpierw wolałby się oddalić, by nie zeskoczyć wprost przed okno na parterze. Szybko rozłączył rozmowę i schował telefon do kieszeni marynarki, jednocześnie wspinając się na barierkę, tuż przy ścianie, a dłońmi zahaczając o wnękę otaczającą okno. Taras rozciągał się na całej długości domu, więc zaraz obok kamień odkształcał się, przybierając naturalną formę. W tej chwili badacz żałował, że tylko kilka razy był na ściance wspinaczkowej i to bardziej w ramach popisania się przed kolegami, niż prawdziwych ćwiczeń... poza tym to było parę ładnych lat temu! Sięgnął stopą do pierwszej większej nierówności, potem wyszukał takiej samej dla dłoni... stał już całkiem poza tarasem, gdy usłyszał otwierane drzwi. Sziiit, plan tego nie zakładał! Sverre chciał przejść te parę metrów do najbliższego drzewa, by ominąć taras na dole i gładko zejść... no, na pewno z drzewem poszłoby łatwiej niż z tym cholernym zboczem. Prawnie nie zauważył braku prądu, bo tu na zewnątrz głównym źródłem światła było palenisko, ale za to usłyszał dziwnie znajome piknięcie, zaraz zagłuszone przez krzyki i chaotycznie rzucane słowa osób pochwyconych przy ogniu.
Przylgnął do ściany jak tylko mógł najbardziej i zamarł w bezruchu, prawie tracąc równowagę. Co prawda nie było tu szczególnie wysoko, ale i tak wolałby nie spadać...
Znowu usłyszał znajomy dźwięk, tym razem bardziej świadomie zwracając na niego uwagę. Chyba był zbyt skupiony na uciecze, by rozpoznać urządzenie pikające rytmicznie, poza tym, cholera, zaczynał coraz bardziej się bać. Przywoływał resztki opanowania, by znów powoli posunąć się w bok... Jeszce trochę, z każdą wlekącą się w nieskończoność sekundą jest bliżej... a potem ucieknie w dół, kryjąc się za coraz gęstszymi drzewami.
– Nie ruszaj się, ani drgnij! Widzę cię. – Sverre prawie wybuchł histerycznym śmiechem, gdy usłyszał to polecenie wypowiadane w ich jakże pięknie szeleszczącym, ojczystym języku.

_________________

GŁOS || THEME
Szemi, Emulsja, Szarlotka, Szark, Szaroburek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Canavetto

Kat Śniących


avatar
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Sob 13 Lut 2016, 22:48

"Nie ruszaj się! (...)" - po usłyszeniu od razu zastygł w bezruchu, spełnienie warunku napastnika jest raczej mądrym posunięciem, szczególnie, że ten napastnik ma broń. Musiał przyznać, że nieco szybciej zabiło mu serce - spodziewał się niefortunnego wydarzenia podobnego rodzaju, jednak głośno wypowiedziane słowa spadły jak grom z jasnego nieba, zwiastującego niechybną śmierć. Nie zrozumiał dokładnego znaczenia, jednak wyłapał zdanie: "nie ruszaj się".
- Zgłasza się Jednostka Szósta. Mam tu dwóch mężczyzn, próbujących uciec - kolejne wypowiedziane słowa były już nieco trudniejsze do zrozumienia. Oślepiający ich mężczyzna, określił swoje położenie przez krótkofalówkę, dzięki czemu nie minęło trzydzieści sekund, a niczym psy na wezwanie doszły kolejne cztery osoby - dwie na tarasie, a pozostałe w ogrodzie, jak najbliżej uciekających. Obaj mogli zauważyć, że napastnikami była Policyjna Jednostka Specjalna. Powodem zjawienia się mogły być narkotyki, co jako jedyne wydawało się teraz słuszne. Mężczyźni w czarnych kombinezonach nakazali zejść, a następnie unieść ręce do góry. Jak łatwo wpakować się w kłopoty, a człowiek chciał dobrze. Jeszcze do tego dojdzie, że oboje będą głównymi podejrzanymi przez samą próbę ucieczki. Zmuszony do uległości pan Saverio zszedł na równe podłoże, po czym został dokładnie przeszukany niczym najgorszy kryminalista, ukrywający w bieliźnie broń.
- Ręce na głowę! - po mało przyjemnym zbliżeniu z przedstawicielem prawa, założył ręce na tył głowy, a następnie obaj zostali wyprowadzeniu przed budynek, z którego wychodziła reszta gości razem z eskortą.
Hm, cóż za miły wieczór, pełen atrakcji.


Ostatnio zmieniony przez Canavetto dnia Pon 22 Lut 2016, 00:08, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szara Eminencja

Badacz


avatar
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Sob 20 Lut 2016, 21:54

Jesteś skałą, Sverre, jesteś pierdoloną skałą, nie ma cię, jest skałą i cię nie widać.
Szlag by to! Dobrze, że przynajmniej wpierw pozwolili im zejść, a potem unieść ręce, bo odwrotna kolejność mogłaby nie być przyjemna. Dobra, wcale tego nie chciał, czuł się, jakby sam szedł na ścięcie. Palce zaczęły mu drętwieć, całe ciało przechodziły na przemian gorące i zimne dreszcze, a serce waliło mu jak młotem.
Zawrócił i gdy sięgał barierki, miły pan dosłownie wciągnął go na pokład. Ręce, ręce! Nagle przyszedł mu do głowy pomysł.
– Jestem funkcjonariuszem Instytutu Badawczego. Przerwaliście mi pracę, do jasnej cholery! – W razie czego, nadal trzymał ręce uniesione, bo broń nie wyglądała na napełnioną wodą czy bitą śmietaną. Słysząc kpiące pomruki i zapytania o legitymację, sięgnął pod marynarkę i... to był błąd! Momentalnie został złapany i niezbyt delikatnie położony na ziemię.
– Dobra, dobra! Sam sobie ją wyjmij! – Po chwili w istocie ktoś wydobył z wewnętrznej kieszeni marynarki Sverre'a eleganckie, skórzane etui i zaczął przeszukiwać. W tym czasie sam pochwycony poinformował grzecznie, ale dobitnie, że tu trwa operacja i zewnętrzne instytucje nie powinny przeszkadzać, a przeprosiny mogą sobie włożyć między poślady.

_________________

GŁOS || THEME
Szemi, Emulsja, Szarlotka, Szark, Szaroburek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Canavetto

Kat Śniących


avatar
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Willa Grazia   Pon 29 Lut 2016, 22:37

Nie da się ukryć, że zaskoczył ich tą informacją. Takie oddziały nie działają pod wpływem chwili, zaś z wcześniej obmyślanym planem. Raczej dowiedzieliby się o wspomnianej operacji. Jest również możliwość chęci utajenia tego, a
a jeśli byłaby ona tajna, to Instytut Badawczy wiedziałby o działaniach Policyjnej Jednostki Specjalnej, wtem z pewnością zrobiłby coś z tą wiedzą, a tutejszy pan był wyraźnie zaskoczony całą sytuacją. Plus, uciekał z miejsca zdarzenia...
Legitymacja została sprawdzona, wszystko się w niej zgadzało, jednak wątpliwości w jego słowa były zbyt duże. Został potraktowany w podobny sposób, co reszta gości przebywających w willi - ewakuowany przed budynek i spisany z dowodu osobistego. Akcja toczyła się szybko i sprawnie - można było się tego spodziewać po profesjonalistach. Po paru minutach trójka czarnoskórych mężczyzn została zakuta w kajdany i wyprowadzona z budynku. Wszystko wskazuje na to, że przybyli tu po konkretne osoby, przez które impreza została przedwcześnie zakończona. Budynek nadal był okupowany przez szereg mundurowych. Jeden z nich obwieścił, że goście mogą wracać do domu, dodał jeszcze, iż jest możliwość, że w najbliższym czasie zostaną wezwani w sprawie zeznań.
Mężczyzna poprawił kilkoma ruchami marynarkę.
- To za tę ucieczkę możemy być pewni, że zostaniemy wezwani - wręcz pałał chęcią kolejnych przygód z gliniarzami, co oczywiście nie będzie tym przyjemnym doświadczeniem. Podeszli jego wcześniejsi towarzysze, by udać swą przemiłą troskę zapytaniem czy wszystko w porządku.
- Można powiedzieć, że tak. Przyznam, że impreza była bardzo ciekawa - dodał z ironią do współpracowników.
- Czy pan Funkcjonariusz również wraca do domu? - skierował się do mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Willa Grazia   

Powrót do góry Go down
 

Willa Grazia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Dzielnice Centrum :: Miejsca Zamieszkania-