IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Piętro dwunaste

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Piętro dwunaste   Czw 21 Sty 2016, 21:35

***

Wraz z przekręceniem klucza w zamku, który uwolnił zawiasy z głuchym skrzypnięciem, w progu powitał ich duszny zapach kurzu i ludzkiego jestestwa. Ciężkie drzwi uchyliły fragment ciemnego korytarza, którego od dawna nie musnął żaden promień światła słonecznego; Przekraczając ów granicę znaczoną przez próg zatrzymujący drzwi, rzuciła klucze na szafkę stojącą opodal, które w kontakcie z zimnym, masywnym drewnem mebla uwydatniły ciszę charakterystycznym dźwięczeniem, aby sunąć po gładkiej powierzchni jeszcze przez parę centymetrów. Brak kolejnego brzmienia oznaczał, że nie spotkały się z twarzą podłogi, lecz zatrzymały na skraju — balansując na granicy upadku. Gdy mężczyzna wszedł za nią, popchnęła drzwi, zamykając je z ciężkim trzaskiem, po czym skierowała się do pokoju.
Odsłoniła masywne zasłony, pozwalając światłu dnia dziennego skąpać pomieszczenie w lekkim blasku, obecnym pomimo chmur przemierzających niebo zgodnie ze swoją codzienną, zimową wędrówką. Oczom ukazał się spory, szeroki parapet, który ozdabiał okno rozpościerające widok na ulice i inne równie szare, monotonne wieżowce. Urocza okolica — przypominała jedne z rodzaju tych, na których wszelkie zło ukazuje swój parszywy uśmiech, wyrywając torebki z rąk staruszek i biorąc udział we wszelkich zamieszkach ulicznych. Wysokie krzesła stały stabilnie przy ów parapecie, sugerując częste użytkowanie ich. Niewątpliwym znakiem mogły również być szeregi pustych kubków oraz sterty literatury — dobrej, jak i miernej — zajmujące miejsce nań. Pomimo wszechobecnego chaosu zionącego z miejsca, nie wyglądało ono na zaniedbane. Wprost przeciwnie — w całej karykaturalności widoczny był jakiś ustalony porządek, coś, co czyniło z układanki zgraną całość, niepozbawioną ludzkiej ingerencji.
Skinęła głową w kierunku kanapy, niemym gestem przyzwalając mężczyźnie usiąść.
Chcesz się czegoś napić? Mam przegotowaną wodę i herbatę — spytała niewątpliwa, samozwańcza mistrzyni wyposażenia domowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Czw 21 Sty 2016, 22:17

Nie stawiał wysokich oczekiwać co do mieszkania, do którego właśnie się udawali. Z całą pewnością nie spełniało jego wymuskanych standardów mieszkaniowych, przypuszczalnie w normalnych warunkach nigdy nie zgodziłby się choćby na wyprawę z podobne miejsce. Był, no cóż, snobem z najwyższego sortu. Przywykł do słonecznych, cudownych apartamentów na szczycie luksusowych kompleksów mieszkalnych, widoków na panoramę miasta, przepychu, nowoczesności i wygody w najbardziej luksusowej formie.
To burżuazyjne podejście do życia...
Lustrował beznamiętnym wzrokiem szare wieżowce, pozbawione ducha, zimne i smutne. Pełne ludzi zwykłych, przeciętnych, nic nieznaczących - stanowili swoisty kontrast dla niego - zdaniem Benjamina, rzecz jasna. Oto na tych popękanych płytach chodnikowych stała osoba o tak świetlanej przyszłości, wyrafinowana i dostojna, odcinająca się od pospolitej ciżby gromadzącej swe dobra doczesne w tym paskudnym miejscu.
I mimo wszystko - gdy już dotarli na górę - nie mógł pojąć, jak to jest możliwe, by mogła mieszkać w takim miejscu. Spodziewał się tego - to jasne - lecz domysły a spotkanie z rzeczywistością to dwie diametralnie różne kwestie. Nie doceniał uporządkowanego chaosu, nie był w stanie dostrzec tutaj niczego więcej niźli gorzki półmrok i lekko drażniący nozdrza zapach kurzu.
- Bałem się, że zaproponujesz rozpuszczalnik - stwierdził bezbarwnie, jakby mówił jednak jakimś cudem poważnie. - Herbatę. Byleby bez cukru, proszę.
Zdjął płaszcz i bez namysłu przewiesił go przez oparcie jednego z krzeseł, które stało tuż obok parapetu. Zaraz jego śladami powędrował również szalik. A Sante patrzył przez okno, wsuwając dłonie do kieszeni garniturowych spodni.
- Jak szybko rozmontują tutaj mój samochód i zarżną kierowcę? - I nie pytając o zgodę, odsunął krzesło i rozsiadł się na nim wygodnie, jakby był już panem tego miejsca. Sięgnął bez większego zainteresowania po jedną z książek leżących na parapecie i zaczął ją wertować. Kartka po kartce, choć jego wzrok nie padał nawet na pojedyncze słowo. Czuł się swobodnie, miał do tego pełne prawo - zabójcza pewność siebie robiła jednak swoje. - Nie krępuj się, siadaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Czw 21 Sty 2016, 23:11

Początkowo miałam taki zamiar — odparła, wzruszając ramionami na jego słowa o rozpuszczalniku, który potencjalnie mogła mu zaproponować. Postawiła przed nim biały kubek, z rodzaju tych najprostszych, pełen gorącej cieczy, nad którą jeszcze unosiła się para wody dotkniętej wysoką temperaturą. — Zależy, jak szybko samochód jeździ i jak szybko kierowca biega. — Uśmiechnęła się lekko, niemalże szyderczo.
Podeszła do małego stolika, na którym leżały przedmioty rozmaitego rodzaju. Lwią część stanowiła codzienna prasa, której data ważności już dawno została przekroczona przez gorliwie przemijający czas, a jednak nie zaznała śmierci, będąc w mieszkaniu, które niby zatrzymało się w czasoprzestrzeni. Istotnie, życie uszło z każdego z pomieszczeń, mając za właścicielkę osobę, która stanowiła niemalże cień poruszający się po podłogach wyłożonych panelami. Nie przebywała tutaj często, a jeśli już gościła, to był to czas świtu, przy którego nikłym blasku zwyczajnie egzystowała; Sięgnęła po parę okularów w złotych oprawkach, z rodzaju tych, które goszczą na twarzach starszych pań, za którymi unosi się ostra woń ciężkich perfum i pudru. Szybko ubrała je, korygując nikłą wadę wzroku.
"As You Like It" Szekspira, nie przypuszczałabym, że umiesz czytać — sarknęła, spoglądając w kierunku mężczyzny zajadle wertującego stare strony książki o wyraźnie wyblakłym druku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Czw 21 Sty 2016, 23:31

- Musiałbym odmówić. - Ponownie użył tego samego poważnego tonu, lecz tym razem pozwolił sobie na ledwo widoczne uniesienie kącików ust. Namiastkę uśmiechu, która miała zaprezentować jego jakże żartobliwe podejście do tematu. Niemniej nie oderwał wzroku od trzymanej w dłoni książki, gdy postawiła przed nim kubek z gorącą herbatą, a tym samym chwilowo pozbawił sam siebie możliwości skomentowania prostoty kubka, w którym napar został mu podany. - Daję mu pięć minut.
Przewertował trzymany tomisz do końca i zważył w dłoni, nim zamknął i jak gdyby to było całkowicie na miejscu, odłożył - lecz nie na swoje pierwotne miejsce, skądże. Czuł się w obowiązku, aby umiejscowić go w innym miejscu, tym samym minimalnie psując chaotyczną harmonię tego miejsca.
- A jednak. Na razie i tak wychodzę z szoku, że znalazłem u ciebie literaturę prawie ambitną - odgryzł się i przeniósł spojrzenie na kobietą. Parsknął i zaśmiał się cicho, jednocześnie wspierając się łokciem o blat. Te okulary... Kojarzyła mu się teraz ze starą bibliotekarką. Książki o wyblakłym ze starości tuszu, zapach kurzu, okulary ze złotą oprawką dopełniały tylko ten obraz, którego nie potrafił już wyrzucić z głowy. - Cudowne okulary, pasują do ciebie. Są w perfekcyjnym stopniu nędzne- rzucił, opierając policzek o bladą dłoń. Przy okazji założył eleganckim, wprawnym gestem - czy było w nim coś, co nie byłoby z miejsca wyrafinowane? - założyć nogę na nogę. Wolną ręką rozpiął jeden zapięty guzik marynarki i poluzował krawat. - Jane, jak naprawdę masz na imię?
Dopiero teraz uświadomił sobie, że absolutnie nie ma pojęcia. Wcześniej ta kwestia nie frapowała go do takiego stopnia, lecz w tej sytuacji przypuszczalnie powinna. Jakby nie patrzeć znajdował się w jej mieszkaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Czw 21 Sty 2016, 23:48

Ściągnęła gumkę z włosów, pozbawiając się nierównego kucyka, zapewnie zrobionego w naturalnym pośpiechu, którego nie sugerował rytm, w jakim czas mijał w mieszkaniu. Sprany róż włosów, miejscami przeplatany białymi, całkowicie pozbawionymi pigmentu pasmami, opadł kaskadą na ramiona, niby powoli spływając, aby pozostać w swojej standardowej, codziennej długości; Śledziła uważnym spojrzeniem drogę, którą przemierzał tom pełen nadgryzionych zębem czasu stronic. Jej uwadze nie umknął fakt, iż ten znalazł się na miejscu, na którym nie gościł przed przybyciem jej tymczasowego towarzysza, jednak nie uważała, aby w jakikolwiek sposób zepsuło to naturalny chaos miejsca, który odnajdywał gdzieś swój porządek. Przestawianie elementów, przemijanie, było codzienną częścią, nawet tej pozornie skomplikowanej, nieharmonijnej konstrukcji.
Och, proszę cię, mogłabym na siebie ubrać cokolwiek, a mimo to, ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, w której wyglądałabym źle. Spróbuj temu zaprzeczyć — odparła, unosząc lekko podbródek, uwydatniając iskry tlące się w oczach, ukryte pod płachtą wyzwania. Ponownie chwyciła go za krawat, tym razem poluzowany, zamykając materiał w zimnej dłoni. — Veer. Doceń to, Sante, właśnie pozbawiam się przewagi, którą był brak znajomości mojego imienia.
Poprawiła okulary, wbijając spojrzenie przejrzystych tęczówek w mężczyznę. Niewątpliwie chciała go rozgryźć, lecz napotykała na swojej drodze niewidzialną, szklaną barierę. Przekrzywiła lekko głowę, gładząc kciukiem materiał krawatu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pią 22 Sty 2016, 00:02

Blady róż rozlał się po jej ramionach niczym pozbawiona naturalnego blasku i barwy aureola. Wyblakła niczym druk w jej książkach, chaotyczna jak jej mieszkanie, w pewnym sensie fascynujący - tak jak i ona sama. Miała w sobie nutę, której Sante nie potrafiłby zagrać ani rozpoznać, choć ten niemy dźwięk obijał mu się w myślach i zdawał się być znajomy, jak dawno zasłyszana melodia. Zapewne nie zwróciłby na to uwagi, gdyby minęli się na ulicy. Nigdy nie spojrzałby na kogoś spoza swojego stanu, gdyby tylko los nie był w swej przewrotności dosyć łaskawy, aby postawić ich wzajemnie na swojej drodze. Absurdalne. Chwilą rozmowy skłoniła go do zapuszczania się w zaułek miasta, do którego nie zajrzałby nigdy.
- Nie śmiałbym - stwierdził, powstrzymując się od złośliwego cynizmu, który krążył w żyłach. Łudził się również, że przytaknięcie w swojej prostocie może zbić ją z pantałyku choćby na moment. Odsłoniłaby się wówczas, pozwoliła na przewagę. Ha, oczywiście, zapewne gdyby przycisnął ją do ściany, groził, zrobił cokolwiek gwałtownego, nie straciłaby rezonu, nie dałaby mu szansy. Powędrował wzrokiem za dłonią, która ponownie uwięziła śliski materiał. - Veer - powtórzył, jakby smakował w ustach to imię. - Brzmi lepiej niż Jane. - Podniósł rękę i zacisnął palce dookoła jej nadgarstka. Drobnego, pozornie kruchego. - Nie uwierzę, że bez przyczyny mnie tu zaprosiłaś. Więc?
Wydawało mu się oczywiste, że cała ta sytuacja jest ukartowana przynajmniej częściowo. Która kobieta zaprosiłaby do swojego gniazda, swojej ostoi, zupełnie obcego człowieka, który nie musiał żywić przyjaznych zamiarów. Był wyższy, silniejszy fizycznie, gdyby zechciał, mógł zrobić jej wszystko i możliwe, że nie mogłaby zaprotestować. Chciał znać powód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pią 22 Sty 2016, 16:18

... A więc cieszę się, że się ze mną zgadzasz — odparła, zawierając lekkie, pytające brzmienie w swoim stwierdzeniu. Nie spodziewała się potwierdzenia, ba, przygotowała cały arsenał odpowiedzi na ewidentne docinki, które spodziewała się dostać na złotym talerzu. Zmarszczyła brwi w geście konsternacji, obdarzając tę prostą wymianę zdań jedną, zagubioną myślą, która nie mogła znaleźć źródła ów banalnego ucięcia tematu, tego przesączonego zdradliwą słodyczą przytaknięcia. Zbadała uważniej wzrokiem wyraz jego twarzy, poświęcając swoją uwagę drobnym szczegółom, szukając odpowiedzi w mimice — jednak na próźno. — Oczywiście, że brzmi lepiej. W końcu nie ty je wymyślałeś — odparła, jakby stwierdzała rzecz najbardziej domyślną i oczywistą, z jaką miała okazję się spotkać.
Uścisk goszczący na gładkim materiale zelżał, aby po chwili owinąć jedwab na nadgarstku, napinając krawat, lekko zadzierając głowę rozmówcy siedzącego przed nią. Wysokość krzesła sprawiała, iż mężczyzna, z uwagi na wysoki wzrost, nie był o wiele niższy od stojącej przed nim postaci — był bliski zrównania ich wysokości; Skierowała wzrok na głębokie tony materiału uwięzionego w żelaznym uścisku, aby jasne tęczówki ponownie zogniskować na jej gościu, smakując brzmienie jego pytania.
Chciałam zbadać grunt. — Wzruszyła ramionami nieprzejęta. Nie rozważała wyższych motywów, nie komponowała w umyśle skomplikowanej intrygi, nie grała tymczasowo o przewagę. — Oczywiście możemy oglądać "27 sukienek", uprawiać seks lub grać w Państwa-miasta, jeśli ci się szczególnie nudzi — sarknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pią 22 Sty 2016, 22:01

A jednak! Słodki jakm iód triumf zalał cały jego umysł i upajał nie gorzej niż niejeden szampan czy wino. Dostrzegł drobną zmarszczkę zmieszania między jej brwiami, ledwo widoczny błysk w jasnych oczach - spodziewała się gorzkiego, wypełnionego jadem zaprzeczenia? Cóż, przypuszczalnie sam nie wziąłby innej pod uwagę, gdyby miał do czynienia sam ze sobą.
Skwitował jej zdumienie jednynie lekkim, zadowolonym z siebie uśmieszkiem. Niech wie, że nie ma przed sobą gracza, który postępuje schematycznie, że najprawodopodobniej nigdy nie będzie pewna jego kolejnego ruchu.
- Obawiam się, że ty też tego nie zrobiłaś - parsknął tylko. Nadal nie zwrócił uwagi na gorący napar, który stał tuż obok, na stole. Prawie że o nim zapomniał, myśli wędrowały teraz po innych torach niźli picie herbaty.
Pozwolił jej przez chwilę sobą manipulować, jakby był kukłą na sznurze. Najpierw zaśmiał się cicho, nie potrafiąc zadławić tego dźwięku w gardle. Z tej odległości widział każdą drobinkę kurzu na soczewce okularów, każdą plamkę i zabarwienie w tęczówce. Postawił obie nogi na podłodze, przestając je krzyżować i wstał. Nie, on się podnosił. Powoli, spokojnie, majestatycznie. Pochylał się cały czas, aby nie zwiększyć przypadkiem dzielącej ich odległości.
- I jakie zebrałaś odczyty? - spytał głośno, beznamiętnie i chłodno. - Rozumiem. Wobec tego mam rozebrać się sam czy wolisz zrobić to osobiście? - spytał tonem tak uprzejmym i oficjalnym, że kpina w tych słowach była już namacalna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pią 22 Sty 2016, 22:50

Zaskoczenie wymalowane na twarzy, skryte gdzieś na dnie umysłu, jednak na tyle żywo zabarwione, że widoczne pod płachtą pozornej obojętności, zeszło ze sceny równie szybko, co na nią wkroczyło. Oczom uważnego obserwatora nie mogły umknąć te dwie nieczyste nuty, które zmąciły pozorną przewidywalność oczekiwaną w słowach mężczyzny. Na jej usta ponownie wpełzł lekki, niepozorny uśmiech, będący najprostszą z masek — tą nieprzenikliwą, skrzętnie ukrywającą wewnętrzny chaos; Z niezadowoleniem powitała jego rzekomy triumf, którym się upajał niczym najlepszym winem — nie doceniła go.
Obserwowała z najwyższym skupieniem, gdy powoli podnosił się, rosnąc nad nią, doprowadzając do nieuchronnego momentu, w którym musiał lekko schylać się, a ona zmuszona była do unoszenia głowy, aby zachować pełen kontakt wzrokowy; Zacisnęła mocniej dłoń na materiale krawatu, kuszącym swoją nieskalaną gładkością, głębią bordu. Ułożyła drugą na jego podbródku, kciukiem przesuwając po dolnej wardze, zahaczając o nią długim szponem barwionym czarnym lakierem. Szybko na jej twarzy zakwitł szeroki uśmiech, nieco szyderczy, ukazujący rzędy białych zębów.
Odczyty są proste, Sante. Jesteś skurwielem.
Liczysz, że naiwnie zeznam ci, co zdążyłam wywnioskować na twój temat? Chyba kpisz — odparła, zabarwiając swoje słowa naturalną kroplą nieskrępowanej ironii. — Jeszcze nie grałam w Państwa-miasta bez ubrań — posłała w jego stronę soczysty sarkazm, marszcząc niedostrzegalnie brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pią 22 Sty 2016, 23:17

Ledwo widoczne oznaki zdumienia zniknęły szybko, słodki smak wygranej pozostał i zamierzał ulokować się wewnątrz na dłużej. Ziarno pewności zostało zasiane, teraz Sante nabierał żywego przekonania, że jest w stanie zdominować ją całkowicie - to on będzie tym, który w końcowej rozgrywce przesunie pionek na szachownicy i oznajmi z szelmowskim uśmiechem na twarz szach mat, słońce. Jednak przy całym tym zadufaniu w sobie, swoich umiejętnościach, nie zamierzał przestać doceniać Veer - nadal widział w niej potężnego przeciwka w tej śmiesznej, niewiele znaczącej rozgrywce, którą sobie wymyślił, zwyczajnie wydawało mu się, iż zaczynał dostrzegać jej słabe punkty.
O naiwności. Jak daleko sięgała jego arogancja, skoro wnioskował to po tak krótkiej znajomości?
Nieco przeszkadzał mu ten krawat, który twardo ciągnął go w dół, lecz nie poważył się na zmianę pozycji. Bawił się zbyt pysznie, zbyt dobrze, aby teraz przerywać w połowie. Z drugiej strony... czy to nie był dopiero początek? Żadne z nich nie pokazało, na co ich stać, widział to doskonale w tych jasnych oczach skrytych za złotymi oprawkami, przyszpilały go do miejsca wpatrzone w jego własne. Przekrzywił lekko głowę prawo, gdy przejeżdżała palcem po wardze. No proszę.
- Och, proszę cię. Widzisz jedynie to, co ci pokazałem. Masz mnie pewnie za egocentrycznego, nowobogackiego dupka. Pysznego, nadętego sukinsyna, który nie lubi przegrywać. Coś jeszcze? - zapytał z niewinną miną, pieprzony cherubinek. Ta, chciałby. - A "27 sukienek" nago oglądałaś, jak mniemam? - rzucił i wsunął dłonie do kieszeni spodni. Cudownie musieli wyglądać w tej scenerii, w tej pozie. - Nigdy nie grałem w "Państwa-miasta" - dodał jeszcze lecz tym razem całkowicie neutralnie normalnym tonem, zgodnie z prawdą. Bogate szczenięta nie zabawiają się w ten sposób, znajdują setki innych rzeczy, które mogą umilać im czas wolny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pią 22 Sty 2016, 23:37

Wszyscy jesteśmy egocentryczni — zaczęła niewzruszonym tonem — ale za różnymi rzeczami tęsknią nasze serca. Pozwól, że z litości pomogę ci rozgryźć samą siebie, uznaj to za wskazówkę. — Wzięła lekki wdech, poprawiając wskazującym palcem złote oprawki okularów, czując na nim wciąż miękki dotyk warg mężczyzny. — Słabość ludzka kryje się w pojedynczych gestach, rzeczach, których nie oczekujesz, w tych, na które nie zwracasz uwagi. Jest uwięziona na tyle głęboko, że sam jej nie sprowokujesz do wyjścia. Na podstawie obserwacji jestem w stanie wiele wywnioskować na twój temat — nie musisz nic mówić, sposób, w jaki mrużysz oczy czy odgarniasz włosy, jest w stanie mówić wymowniej, niż słowa, którymi jesteś w stanie mnie zaszczycić. — Uniosła kącik ust. — Możesz być pysznym, nadętym sukinsynem, zapewne jesteś — jednak czy to jest rzecz, która mnie interesuje? Nie pomoże mi cię złamać — skończyła, akcentując ostatnie słowo, zbliżając się do niego na tyle, że mogła poczuć gorący oddech na swojej skórze — a ja wybitnie lubię łamać ludzi — szepnęła, czyniąc te sześć słów okrytym mgłą tajemnicy sekretem.
Krawat z cichym szelestem odwinął się do pierwotnej postaci, będąc uwolniony z żelaznego uścisku. Śladem po bolesnej przeszłości pozostał jedynie zmięty materiał, na którym nierówności rzucały się ciemnym, bordowym cieniem.
Nie oglądałam "27 sukienek" — odparła lekko, niemalże wymijająco. — Nie lubię gry w Państwa-miasta w istocie rzeczy, ale innych raczej nie znam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pią 22 Sty 2016, 23:53

Słuchał płynących z jej ust słów z należytą uwagą, zainteresowaniem w dawce perfekcyjnej doprawionym uprzejmym uśmiechem, jakby tym grymasem zezwalał na kontynuację wywodu. Słuchał, zapamiętywał, poddawał drobnej analizie każde zdanie, jakby doszukiwał się w nim drugiego dna, które go zresztą nawet tam nie było. Veer bezceremonialnie wyrażała myśli, prosto z mostu, zrozumiale, nie musiał zastanawiać się, co też tak naprawdę może mieć do powiedzenia.
Mimowolnie opuścił wzrok na chwilę z jej oczu na usta, gdy się zbliżyła. Machinalnie, nawet nie zarejestrował tego odruchu, nim ponownie powrócił spojrzeniem do początkowego punktu. Wygiął usta w ociekającym szyderstwem uśmiechu. Lubiła łamać ludzi, tak? Okrutna, zimna, szukająca słabych punktów w każdym, kogo tylko uznała za godnego.
- Źle trafiłaś. Nie mam słabości. - Również ściszył głos, zabarwiając go niezłomną pewnością swych słów. Nie był sentymentalny, rodzinny, czuły, nie był też przesadnie chciwy - raczej w stopniu umiarkowanym - nie zajmował się zbyt często hazardem, rekreacyjnym spożywaniem alkoholu, nie starał się o względy kobiet, choć zazwyczaj nie musiał. Takie przynajmniej miał o sobie mniemanie, a nadmierną pewność siebie nie uważał za cechę, która mogłaby być punktem wrażliwym na ataki.
Wyprostował się płynnie, gdy tylko kobieta wypuściła ze swojej dłoni krawat i teraz spoglądał na nią z góry spod rzęs. Westchnął ciężko i założył na twarz zmęczoną, zbolałą maskę.
- W takim razie zostaje nam już tylko jedno. Musimy uprawiać seks, aby przezwyciężyć nudę.
Zgrabnie pominął 27 sukienek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Sob 23 Sty 2016, 00:32

Wraz z lejącym się potokiem słów, zgrabnie badała jego reakcję, obserwując uprzejmy uśmiech wpływający na jego usta, sugerujący wieczyste przyzwolenie na kontynuację, a także sposób, w jaki ogniskował swój wzrok na niej. Wszystkie drobne szczegóły, które dostrzegała w jego osobie, pozornie niebywale trudne do wyłapania, zapisywały się w pamięci ciemnym atramentem — czerń miała sprawić, że nie wyblakną prędko.
Brak świadomości własnych słabych punktów czyniła je trudniejszymi do znalezienia, lecz boleśniejszymi przy trafieniu na taki. Veer uważała się za istotę niepokonaną w tym fachu, a jej niegasnące zainteresowanie ludźmi jako indywidualnościami rosło wraz z każdą kolejną osobą urzekającą swoim niekłamanym ekscentryzmem.
Wysłuchała jego słów bez cienia emocji, nie okazując śladu po najdrobniejszej reakcji, którą mogła wywołać jego wypowiedź zwieńczona zbolałą miną. Szyderstwo wpełzło na usta z nadnaturalną gładkością — wiedząc, że jest stałym gościem, że będzie zawsze powitane z entuzjazmem. Chwyciła go szybko za nieskazitelny kołnierz dopełniający równie nieskazitelną koszulę, aby złączyć ich usta na parę sekund w pocałunku przesączonym agresją, dynamiką.
Chyba jednak wolę 27 sukienek — odparła, odsunąwszy się od mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Sob 23 Sty 2016, 01:11

Zdaniem Benjamina - nie miała prawa znaleźć w jego osobowości słabych punktów, obsuwającej się spod nóg ziemi. Był doskonały, perfekcyjny w swoim chłodzie i wyrafinowaniu, nie liczył się z nikim i niczym, nie przywiązywał większej wagi do ludzi czy przedmiotów, widział we wszystkim tylko własne zadowolenie i samego siebie pośród chaosu. Co nie zmieniło faktu, że chciał zobaczyć, jak będzie się starała, by ostatecznie polec w walce z kretesem.
Piękna perspektywa.
Nie spodziewał się tego pocałunku, zorientował się może sekundę zbyt późno, by zareagować, zrobić cokolwiek. Lecz to nie zmieniłoby niczego. Sante po prostu POZWOLIŁ jej na to, nic więcej. Dotyk ciepłych, miękkich warg kontrastował z samą gwałtownością tego gestu. Lecz on sam nie odpowiedział w żaden sposób, po prostu patrzył na Veer zmrużonymi oczami i powstrzymywał cisnący się do gardła śmiech. Wyciągnął jedną dłoń z kieszeni dopiero wówczas, gdy się od niego odsunęła, a to i tak jedynie po to, by płynnym ruchem dłoni otrzeć swoje usta.
- Wybacz, nie całuję kobiet, które mnie nie pociągają - oznajmił wszem i wobec, poprawiając jeszcze kołnierz koszuli. Wyrzucił to z siebie z naturalną nonszalancją, wyuczoną latami wśród krwiożerczego społeczeństwa, które zazwyczaj czyhało na potknięcia czy okazywanie emocji. - "27 sukienek". Skoro nalegasz.
Nie żeby miał ciekawsze alternatywy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Sob 23 Sty 2016, 01:28

Nuda. Liczyła na jakikolwiek znak zaskoczenia, na reakcję, która stanowiłaby jakąkolwiek, chociażby tę najdrobniejszą wskazówkę. Ciężkim i przerysowanym stwierdzeniem byłby jednak fakt, że w jakikolwiek sposób obeszła ją sytuacja. Wciąż badała grunt, miała do tego idealną sposobność tak długo, jak przebywała na swoim terenie. Ludzkie odruchy potrafiły być w pewien ironiczny sposób zaskakujące — tym razem napotkała szklaną ścianę, która swoją przejrzystością mówiła w bardzo wymownym tonie.
To naprawdę było tragicznie nudne. — Perlisty śmiech przeciął ciszę przerywaną jedynie zdawkowymi słowami. Wzbił się w duszne powietrze niczym migotliwy kurz tańczący na okładkach starych książek znajdujących się tuż obok. — Spójrz na mnie. Jestem zgorzkniałą hazardzistką przesiadującą o świecie nad namiastką literatury ambitnej, pomimo tego faktu, mam w sobie więcej szczerej charyzmy, niż ty. Mimo mojego bezpośredniego podejścia — czy jesteś w stanie mnie celnie uderzyć? Oczywiście, że nie. Nie słowa o tobie mowią, a milczenie — podsumowała skromną analizę, której dokonała łącząc ich wargi. — Było pysznie, nie bądź taki nieskomplikowany, bo mnie zawiedziesz.
Odeszła parę kroków, aby opaść na skórzaną kanapę stojącą pośród wszechobecnego, ciężkiego drewna, z którego zrobione meble wypełniały pomieszczenie.
Liczyłam, że wpadniesz jednak na lepszy pomysł niż 27 sukienek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Sob 23 Sty 2016, 01:58

Tragicznie nudne. Znów pozwolił, aby powietrze uciekło mu z płuc w postaci tego przepełnionego goryczą westchnięcia. Nie wiedział, że to nadal testowanie jego reakcji, szukanie luk w gładkim murze - brał to wszystko za grę, która na dobrą sprawę nie rządziła się żadnymi zasadami, wszystko ruchy były tam dozwolone. Na szachownicę w dowolnej chwili mógł wjechać czołg i nie byłoby to nagięcie panujących reguł, zwyczajne posunięcie.
- Proszę cię. Gdybym cię pocałował, ledwo byś stała na tych chudych nóżkach - parsknął z pobłażaniem i ostentacyjnie oceniającym spojrzeniem przejechał najpierw po dolnych kończynach kobiety a następnie po jej figurze. Cóż, do tej pory nie przyglądał jej się pod takim kątem. Ba, więcej - nie zwrócił do tej pory na jej budowę ciała, patrzył jej w twarz ciekaw tego, co mógłby z niej odczytać. - Mógłbym. Bo jesteś tylko zgorzkniałą, bezpośrednią hazardzistką czytającą mało ambitną literaturę, a ja... jestem idealny. - Zrobił krótką pauzę, nim wypowiedział dwa ostatnie słowa. Był idealny. Perfekcyjny. Światu pokazywał kogoś innego niż Veer, każdy mógł zobaczyć w nim kogoś, kogo zechciał. W końcu Sante potrafił kłamać, udawać, zmieniał swoje maski jak rękawiczki, jeśli przyszła mu na to ochota. Sam nie był pewien, czemu właśnie przed nią się odsłonił. - Nie martw. Nigdy cię nie zawiodę, skarbie - szepnął miękko, czule, jakby właśnie wyznawał miłość swojej ukochanej. Wspaniale fałszywa nuta.
Zdjął marynarkę i niedbale rzucił ją na krzesło, jakby była niewiele wartym kawałkiem szmaty. Rozpiął przy okazji dwa górne guziki koszuli oraz te przy mankietach, by rękawy podwinąć do łokci. Swobodniej, wygodniej. I najwyraźniej zamierzał zabawić tam dłuższa chwilę.
Podniósł ze stołu kubek z herbatą i oparł się tyłem o blat, upijając łyk naparu. Zwykła, czarna herbata. Gorzka.
- Pieprzyć "27 sukienek" - stwierdził poważnie i po raz pierwszy wyraził się... dosadniej, bardziej pospolicie, jak normalny człowiek, a nie Benjamin Alistair Sante. Kto by pomyślał? - Mogłaś zjeść ze mną kolację, ale wolałaś przyjechać tutaj. Zaproponowałaś film, grę i seks. Wykluczyłaś już dwie pierwsze opcje, została tylko ostatnia.
Wzruszył ramionami z bezradną miną, jakby absolutnie nie miał wpływu na dalszy przebieg ich spotkania, tylko stał gdzieś obok i pozwalał, aby świat decydował za niego. Przez chwilę. Odstawił jednak kubek z powrotem na blat, odsunął się od niego i przeciągnął w miejscu, nim również podszedł do kanapy. Usiadł na niej bez słowa, a następnie absolutnie bezczelnie położył się, głowę swobodnie kładąc na udach Veer i skrzyżował ręce na piersi. Bo mógł - osobiście sobie pozwolił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Nie 24 Sty 2016, 01:51

Czekam z niecierpliwością — sarknęła, teatralnie przewracając oczyma w odpowiedzi na jego banalne stwierdzenie o pocałunku; Jej budowa ciała nie zwracała niczyjej uwagi, gdyż należała do tych najbardziej przeciętnych. Nie posiadała absolutnie żadnych cech, które mogłyby ją wyróżnić spośród innych — nie szczyciła się wybitną chudością, ani też nadwagą. Zgrabnie mieściła się we wszelkich normach, dotykając dolnej granicy, jednak wciąż trzymając się w granicach społecznej akceptowalności. — Twoim zasadniczym błędem jest zamykanie mnie w tych paru słowach — odparła lekko, niemalże podając jasną, oszlifowaną podpowiedź na złotej tacy. — Aby dotknąć cudzych słabości, musisz spojrzeć głębiej — podsumowała, zamykając wszelkie próby badawcze, których dokonała podczas wymiany zdań. Kurtyna jasnych włosów opadła na szczupłą twarz, wyostrzoną mocnymi rysami, gdy przysłuchiwała się słowom zabarwionym naturalną, niemożliwą do pominięcia nutą fałszu rysującą się w wypowiedzi mężczyzny. Skwitowała ją jedynie prostym, praktycznie niedostrzegalnym uniesieniem kącików ust zmąconym odrzuceniem kosmyków za ramię.
Ta, pieprzyć — potwierdziła. — Nie lubię Katherine Heigl. — Wzruszyła ramionami. — Więc jeśli nie pójdę z tobą do łóżka to wyjdę na kłamcę — podsumowała zgrabnie swoje trzy, jak się okazało, niespełnione, propozycje. — Cóż za ulga, że nie mam najdrobniejszego problemu z kłamaniem.
Nie okazała zdziwienia, widząc mężczyznę zmierzającego w jej kierunku — kiedyś musiał nastać moment, w którym usiądzie obok niej, udało jej się nawet powstrzymać okazanie zdegustowania rosnącego gdzieś we wnętrzu! Jej spokojny wyraz twarzy nie uległ zmianie, nie został zmącony przez zdumienie, nawet gdy jego głowa bezpardonowo wylądowała na jej udach. Przeczesała ciemne włosy dłonią, czując gładki heban przelewający się przez palce, aby po chwili zastygnąć w niemym bezruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Nie 24 Sty 2016, 02:38

- Poczekasz - stwierdził tylko, udając, że absolutnie nie wyłapał ironii w tych słowach, choć była wyjątkowo czytelna i łatwa do zrozumienia czy - tym bardziej - znalezienia. Sam komentarz odnośnie nóg rzucił... bo tak. Uznał, że w ten sposób podkreśli wyjątkowość swoich umiejętności w sztuce całowania, o ile można tę dziedzinę interakcji międzyludzkich nazwać w podobny sposób. - Jakbym nie wiedział - prychnął lekceważąco. - O ile jest ta głębia, niektórzy są płytcy jak spodek od filiżanki - dodał jeszcze i, wbrew możliwym pozorom, nie bił tutaj do Veer. W takim przypadku nie poświęcałby jej swojego bezcennego czasu, po prostu zignorowałby jej marną egzystencję i poszedł dalej swoją asfaltową, równą ścieżką przez życie. Lecz jak miał kontynuować podróż, kiedy nie potrafił przez toń wody dostrzec dna? Ciekawość kazała mu wskoczyć i sprawdzić, zaspokoić niezdrową fascynację, która rodziła się już w jego wnętrzu.
Sante nie przepadał za nierozwiązanymi zagadkami, zawsze chciał znać odpowiedź. A ona była dlań niejasną tajemnicą, która tylko czekała na odkrycie.
Mimowolnie jego wzrok powędrował za odrzuconym kosmykiem, nim ponownie wrócił do jasnych oczu.
- Coś w stylu "wszystkie orgazmy udawałam"? - rzucił odnośnie braku oporów przed naginaniem prawdy dla własnego widzimisię. Doceniał takie umiejętności, zwłaszcza że sam miał w tym niezłą wprawę i całkiem potężnie potrafił operować słowem kłamanym, o ile okoliczności tego wymagały. Każdego jednego adepta tej sztuki był gotów traktować z należytym mu szacunkiem. W końcu niektórzy mieli problemy z lekkim, dobrze uplecionym kłamstwem rzuconym drugiej osobie prosto w twarz.
Przyglądał się jej teraz z dołu, jak gładko blade kosmyki układają się dookoła jej twarzy, jak piersi odznaczają się pod materiałem, jak jej rzęsy rzucają cień na policzki. I nadal szukał tego, co tak go frapowało, irracjonalnie przyciągało i nie pozwalało tak po prostu wstać i wyjść, wrócić do życia, niezałatwionych spraw.
Podniósł jedną dłoń i złapał między palce zbłąkane pasmo włosów.
- Masz rozdwojone końcówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pon 25 Sty 2016, 15:47

Mylisz się — ucięła krótko. Jej zainteresowanie ludźmi nie przyjmowało formy niezdrowej pasji, nieustannego poszukiwania, nie zakrawało nawet o drobną stratę cennego czasu. Sama obserwacja przychodziła jej naturalnie, odnajdywała pewną przyjemność w sianiu zamętu, aby obserwować człowieczą panikę, nietypowe reakcje na równie skomplikowane, dziwne sytuacje. Ludzie potrafili być zabawni, o ile dopasowywali się miękko w cudze poczucie humoru; Nie była w stanie nazwać żadnego z nich płytkim, mogła się pokusić jedynie o określenie nieinteresującego. Nie poświęcała każdemu pierwiastkowi ludzkiemu uwagi. Ponadto, nie kusząc się o żadne wyszukane epitety i metafory — była osobą agresywną i lubiła czyste, niczym nieskrępowane awantury.
To by już było zdemaskowanie kłamstwa, które też potrafi być ciekawe, swoją drogą — odparła. Zwinne operowanie prawdą, wplatanie nici niewinnego fałszu dawało swoistą satysfakcję, jednak zabawa zaczynała się dopiero w momencie, w którym ów nieprawdziwe elementy wychodziły na jaw; Wyplątała dłoń z ciemnych włosów mężczyzny, pozwalając pasmom gładko przelać się przez palce, powrócić na właściwe miejsce. Skierowała bezbarwne spojrzenie na swoją dłoń, której jeszcze niedawno dotykały — ofiarując nieme przyzwolenie na poczucie miękkości, kierując wzrok na ich delikatne lśnienie. Zmarszczyła brwi, obserwując sińce obecne w najróżniejszych miejscach, za swoje ulubione przyjmujące kłykcie. Zgrabnie przechodziły przez całą paletę barw, aby pozostawić po sobie jedynie lekki ślad, którego czas również miał pozbawić.
Ta, cieszę się, że sprawdzasz moją spostrzegawczość, ale mam tę przyjemność widzenia siebie codziennie w lustrze.Łał, Sante, wiesz jak zaskoczyć rozmówcę nagłym zwrotem akcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bird

Żołnierze Beta


avatar
Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pon 25 Sty 2016, 22:34

Zimno, cholera. Musiał się wiele natrudzić, by dotrzeć tutaj komunikacją miejską. Samochody źle się kojarzyły z wojną. Z autobusu przynajmniej masz jeszcze szansę zwiać, nawet jakby gdzieś była bomba pod spodem. Mniejsza o obawy Birda co do środków transportu. Ani na dworze, ani w autobusie ciepło nie było, palce mu zmarzły, co mniej lub bardziej zaczynało działać na nerwy. Tym bardziej jak potem za pierwszym razem nie wklepał odpowiedniego kodu w domofonie. Głośne "kurwa jego jebana mać" przecięło powietrze, ale na szczęście na numer jaki zadzwonił później łaskawie go wpuścił do środka klatki. Nie pamiętał dokładnie numeru do swojego znajomego, ale drogę znał, więc nie mógł się w tym śniegu pomylić. Nie zwrócił specjalnej uwagi na to, że to był nie ten numer bloku. Nawet kiedy nie zadziałał kod w domofonie.
Pewnie zmienili mu numer. Może ktoś próbował się włamać.
Stwierdził, wchodząc powoli po schodkach. Nie był leniwą, kulawą bułą i nawet jeśli byłaby winda, to by z niej nie skorzystał. Nie po to ma sprawne nogi, żeby gniły w prostokątnym pudle na kilku metalowych sznurkach. I z chęcią powiedziałby to każdej przepadłej i leniwej kurwie, która narzeka na zbyt dużo odłożonego tłuszczyku po bokach. Minęło może pięć minut, a znalazł się tam gdzie trzeba. Zgodnie z tym, kiedy mu jego znajomy prawnik powiedział: dwunaste piętro - poczujesz po tym, że ci się odechce wchodzić po schodach.
Wpadł z dosyć lekkie zdziwienie, kiedy na drzwiach nie znalazł żadnej tabliczki z napisem, ze trafił tam gdzie trzeba. Albo zbyt dawno u niego był i nie pamiętał, że była jakaś tabliczka, albo po prostu faktycznie jej tam nie było. Podrapał się po policzku. Trudno, najwyżej wbije komuś obcemu do domu, to nie był problem. Najwyżej przeprosi i pójdzie. Ile razy miał tak podczas misji na wschodzie i nikt się nie czepiał.
Bez większego zastanowienia nadusił klamkę i wszedł do środka. Drzwi otwarte go uradowały o tyle, że znaczyło, ze ktoś jest w mieszkaniu. Hm, remont? Stwierdził w myślach idąc korytarzem, aż natrafił na lokatorów. Dopiero wtedy wybałuszył oczy, a sądząc po tym, że nie był zbyt cicho, to pewnie został zauważony znacznie wcześniej niż on ich wzrokiem zarejestrował.
- Ja... przepraszam najmocniej, musiałem pomylić mieszkania - Mówiąc to już miał wychodzić, gdy nagle dostrzegł coś, co przykuło wzrok i zajęło myśli bardziej niż fakt, ze wszedł komuś obcemu do mieszkania.
Trzeba dodać jeszcze dwie sekundy na ogarnięcie i upewnienie się, że nie miał jakiś zwidów. Może od wejścia schodami na dwunaste piętro miał jakiś odpływ tlenu z mózgu i teraz mu się coś wydaje. Wspomnienia uderzyły jak oszalałe, wobec czego dwie sekundy przeciągnęły się do trzech.
- Ben?
Aż go zamurowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Pon 25 Sty 2016, 23:02

Mógł się mylić - wbrew opinii publicznej nie był nieomylny, choć jego egocentryczne spojrzenie na samego siebie mogło temu przynajmniej częściowo przeczyć. Lecz wcale nie zamierzał dzielić się tą myślą z Veer, uznał, że to nie ma najmniejszego sensu. Zbył temat wzruszeniem ramion, jakby nigdy tak naprawdę go nie było.
Lubił dzielić ludzi. Szufladkować, układać, przyklejać im etykiety, które miały warunkować ich istnienie w perfekcyjnym świecie Benjamina - tam nie było miejsca na chaos i nieporządek, wszystko musiało zostać zawczasu sterylnie poustawiane, aby żadna nieprzewidziana figura nie mąciła spokoju i nie wymykała się spod kontroli. Póki co sam nie był pewien, gdzie powinien ustawić Veer na swojej szachownicy życia. Nie był pewien. Jeszcze.
- Rzuciłaś kiedyś takim tekstem? - spytał z czystej, niezmąconej niczym ciekawości.
A później... później już nie zdążył odpowiedzieć na uwagę dotyczącą spostrzegawczości, choć słodka złośliwość już rodziła się na samym dni jego gardła. W pełni uformowana uwaga, odpowiednio taktowna i cyniczna naraz. Usłyszał, jak drzwi wejściowe otwierają się cicho. Blady kosmyk wymsknął się spomiędzy jego palców, a sam Sante przekręcił głowę w tamtym kierunku, marszcząc z konsternacją brwi.
- Mieszkasz z kimś? - parsknął średnio zadowolony z takiego przebiegu sprawy. Jak mieli dalej się bawić, skoro prywatność naruszała im osoba trzecia? Wtedy jeszcze nie wiedział, kogo licho przywiało i po co. W tamtej konkretnej chwili - cholernie mieszało mu to szyki, a to nie było Cynkowi w smak. Nie znosił, gdy coś nie raczyło maszerować po jego jasnej, klarownej myśli.
Wtem zobaczył nowego przybysza, kolejnego gracza na planszy. Zamrugał kilka razy i patrzył może przez dwie sekundy z niedowierzaniem, nim jego twarz rozjaśnił szczery uśmiech.
- Nie. Śpiąca królewna - stwierdził leniwie, wciąż ani nie podnosząc się z kanapy, ani choćby zdejmując głowę z ud Veer. Nazywanie go Śpiącą Królewną w tej sytuacji było wiec całkiem trafne. - Dzisiaj już raz powiedziałem, że świat jest mały, a ja kurewsko nie lubię się powtarzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Wto 26 Sty 2016, 19:22

Do jej uszu dobiegł dźwięk kroków niesionych echem po korytarzu, nasilających się, odbijających się o ciężkie drewno, stanowiące materiał drzwi. Ich brzmienie nasilało się z każdym ruchem wykonywanym przez nadchodzącego mężczyznę. Nie wywołało to zdziwienia kobiety, chociaż wędrowiec pojawiający się w tych okolicach był czymś nadzwyczajnym, mogącym ubiegać się o miano cudu. Nietypowość sytuacji błąkała się po umyśle razem z nasilającym się dźwiękiem — na piętrze dwunastym nie obracało się ciekawe tudzież przyjazne towarzystwo. Poza nią, swoje cztery kąty posiadał mężczyzna, zapewne narkoman, u schyłku własnej egzystencji — ktoś, o kim cały świat raczył zapomnieć.
Nie przypominam sobie — odparła zgodnie z prawdą, nie ubierając słów w zagadkowe otoczki, pozostawiające za sobą gorzki posmak tajemnicy. — Możesz pierwszy dostąpić tego zaszczytu — prychnęła, odwracając swoją uwagę od boleśnie rosnącego echa. — Ile masz lat... — urwała, nie zdążywszy nadać pytającego, swoistego tonu wypowiedzi. Zmarszczyła brwi, słysząc dźwięk klamki uwalniającej skrzętne zamknięcie, ciche skrzypnięcie nienaoliwionych zawiasów. — Czyżbym nie zamknęła drzwi?
Uniosła jedną brew w pytającym geście, nie spodziewała się przybysza, tym bardziej tak bezpardonowo wkraczającego na jej teren.
Pozwól, że podsumuję twoją spostrzegawczość — odparła spokojnie, nie przejmując się tym, że mężczyzna mógł być potencjalnym bandytą czy złodziejem. — Wszedłeś do błędnego budynku, po czym wspiąłeś się dwanaście pięter, aby zastać błędne drzwi, które mimo tego otworzyłeś, wszedłeś do błędnego mieszkania i dopiero widząc błędną osobę, zorientowałeś się, że coś nie gra? — Uśmiechnęła się szyderczo. — A mówią, że taka orientacja w terenie jest domeną kobiet.
Dalsze wydarzenia zastały na ustach Veer litościwy uśmiech.
Teraz pozostaje mi czekać na twoją matkę, psa, żonę i dwójkę dzieci. — Obrzuciła mężczyznę wciąż leżącego na jej kolanach przeszywającym spojrzeniem bladych tęczówek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bird

Żołnierze Beta


avatar
Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Wto 26 Sty 2016, 22:29

Trudno powiedzieć, czy gnoił sam siebie za tę gafę, czy cieszył się, że taką popełnił. W zasadzie, gdyby nie to, że musiał najwyraźniej pomylić ten blok ze stojącym obok (wyglądają identycznie!) w ten mroźny, zimowy i pełen śniegu dzień(akurat) to nigdy by pewnie nie spotkał Benjamina, a tak, proszę. Los jest doprawdy przedziwnym tworem. Wracając jednak do rzeczywistości, to w istocie teraz miał problem. Z jednej strony z chęcią uciąłby sobie krótką pogawędkę ze starym znajomym, ale z drugiej strony wszedł do mieszkania obcej kobiety. A ta najwyraźniej swoje niezadowolenie wyrażała w bardzo dziwny sposób, bo o ile Bird jest żołnierzem i poradziłby sobie inaczej, tak normalnie zadzwoniłby po policję czy coś. Ewentualnie pobiegł do kuchni i uzbroił się w patelnię, tak też mogłoby być. Generalnie wszystko inne byłoby lepsze od spokojnego siedzenia na kanapie, z facetem na kolanach i próbie wpłynięcia stereotypem na ego Jonathana.
- Dokładnie, proszę Pani - Uśmiechnął się - Przy okazji, skoro już tutaj jestem, za co przepraszam i z chęcią bym to wynagrodził, nie wie pani czy mieszka tutaj gdzieś obok pan Gryphin? - Spytał, bo w zasadzie, oprócz kolejnej, równie błyskotliwej jak teraz uwagi odnośnie kobiet, nie spodziewał się innej odpowiedzi.
Dobrą kobietę sobie znalazł. Dawno nie widziałem tak spokojnej osoby. Stwierdził w myślach. Och, ma kogokolwiek to już sukces. Ale o ile dobrze pamięcią sięgał, to wcale się nie dziwił. Ile on sam by dał, żeby jego kobieta wciąż przy nim była. Ale najwyraźniej bycie szczęśliwym, a przynajmniej na obrazku, nie wszystkim jest dane.
Przerzucił wzrok z kobiety na moment, na leżącego sobie wygodnie faceta. Po raz drugi przyłapał się na tym, ze stwierdził, ze ten to ma fajnie. Ale ni o tym chciał teraz myśleć.
- Ty lubisz cokolwiek, poza sobą? - Zaśmiał się pod nosem, mając nadzieję, ze nie mówi zbyt głośno - Możemy skoczyć kiedyś na piwo, o ile twoja kobieta ci na to pozwoli
Nie zakładał, że są razem, ale wyglądało to jak wyglądało. Taka naprawdę leniwa gra wstępna. Głaskanie, przytulanie się... uch, całe szczęście, że nie wpadł w jakimś mniej odpowiednim momencie. Ale taki już był, tym bardziej, ze był pewien, ze wchodzi do dobrego mieszkania, to czemu do swojego znajomego nie miałby wejść z buta?
No cóż, nie wszystko idzie zgodnie z planem.
Teraz czekał tylko na odpowiedzi, tym bardziej od tej kobiety, a potem od razu się zmywa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cynamon

Zdrajca


avatar
Liczba postów : 70

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Czw 28 Sty 2016, 23:32

- Płakałabyś z rozkoszy i błagała o więcej - odparł, ubierając swój głos w miękki, sugestywny szept. Śmiały, arogancki, ociekający pewnością siebie w takim stopniu, że można by uznać to za obrazę. Ale Cynek nie miał najmniejszych co od tego wątpliwości, doświadczenia na tym gruncie mu nie brakowało. - Najwyraźniej - stwierdził tylko bezbarwnie, nieco poirytowany takim przebiegiem sytuacji.
Pojawił się intruz. Ktoś niepożądany, ktoś zmieniający scenerię i scenariusz, który został już napisany w głowie Benjamina, a nie zakładał w nim nowych aktorów, choćby mieli grać role epizodyczne. Cały trud włożony w przygotowanie tej sceny poszedł na marne. Niemniej rodząca się wewnątrz frustracja nie znalazła odzwierciedlenia na jego bladej twarzy, była zbędna.
Bo przybyszem i tak okazał się dawny znajomy, ktoś kogo Sante dawno już nie widział. Nie był to może powalający zwrot akcji, nie była to wielka przyjaźń czasów młodzieńczych i teraz dwójka oddanych przyjaciół nie odnalazła się przez czysty przypadek i błąd ludzki.
- Moja żona by cię nie polubiła - oznajmił z przekonaniem i pokiwał przy tym leniwie głową. Zmarszczył jeszcze brwi, jakby zastanawiał się, czy faktycznie właśnie tak by było. Brak żony był kompletnie inną sprawą.
Czy lubił cokolwiek poza sobą? Och, pewnie. Uwielbiał swoje pieniądze, swój dom, dobry alkohol, szybkie samochody, wielkie kwoty na koncie, piękne kobiety... Długo by wymieniać, w końcu miał cały szereg podobnych zainteresowań, nie ograniczał się tylko do swojej osoby - jakkolwiek wspaniała i idealna by nie była. Nie pozwalał sobie na aż tak wielką ignorancję.
- Owszem, o dziwo. - Nawet się nie podniósł. Ale uniósł brwi i wybuchł szczerym, dźwięcznym śmiechem. Krótkim wprawdzie, ale był wyjątkowo prawdziwy i rozbawiony. - To nie jest moja kobieta - sprostował bez ogródek, nie czuł się w obowiązku do mówienia podobnych rzeczy. - Z chęcią. Kiedyś na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veer

Dewastator


avatar
Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   Czw 18 Lut 2016, 11:41

Niestety, życie nie zaszczyciło Veer wątpliwą przyjemnością należenia do wąskiego grona osób rozsądnych. Te, tak jak istoty posiadające jakikolwiek instynkt samoobrony, zapewne już dawno werbowałyby umundurowanych, tłumacząc swój telefon potencjalnym włamem do mieszkania. Ciężko jednak stwierdzić, czy Veer była ustawicznie nawalona, czy też posiadała w sobie imponujące pokłady pewności siebie, które miały jej pomóc w obronie przed potencjalnym napastnikiem, że pozostała w swoim ówczesnym miejscu — niby zaklęta w czasie, niemalże w majestatycznej ignorancji skrzętnie omijając postać mężczyzny, który wtargnął na jej posesję. Malowało to obraz jej jako osoby w prosty, oczywisty sposób pomylonej, jednak prawda była zgoła inna. Po uważnej obserwacji zapewne sprowadziła swoje szanse w boju do linii pewnego zera, więc przeniosła uważne spojrzenie na mężczyznę, którego głowa wciąż spoczywała na kolanach kobiety.
Moja ciebie też nie — odparła, dotykając wypowiedzi swoistą nutą ironii, pobrzmiewającą gdzieś w tle, teatralnym gestem podkreślając jej sens. Brak małżonki pominęła wymownym milczeniem, wszak nie była to najważniejsza informacja. — Nie znam — odpowiedziała mężczyźnie, który niedawno wtargnął na jej teren. Zignorowała mur zbudowany z cynizmu, który podsuwał przesączone jadem dictum na jego pytanie — ten jeden raz pozwoliła sobie na względną powagę.
Prychnięcie Veer zlało się z dźwięcznym śmiechem Sante, co stanowiło rozsądną reakcję na przypuszczenia przybysza.
Jego kobieta? Osoba o ego rozmiarów Empire State Building nie byłaby w stanie "mieć kobiety". Nie wspominając o tym, że wolałabym się związać z Michaelem Rossem, nawet jeśli miałoby mnie to czynić kolejną Debrą Taylor, niż z nim — odparła powoli, kwitując swoją wypowiedź litościwym uśmiechem, który zakwitł na jej ustach. — Co prawda jego pragnienie mojego towarzystwa graniczy z przemocą, ale nie jest moją sprawą, czyim mokrym snem jestem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piętro dwunaste   

Powrót do góry Go down
 

Piętro dwunaste

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Phantasmagoria :: Organizacja forumowa :: Dzielnice Centrum :: Miejsca Zamieszkania-